Węglowy skansen wita

Początek szczytu klimatycznego nie okazał się zbyt szczęśliwy dla Polski. Zaczął pierwszy obywatel RP, czyli Andrzej Duda, który zamiast wskazywać Śląsk jako miejsce wielkiej transformacji społeczno-gospodarczej, stopniowego odchodzenia od węgla, zaczął zapewniać, że węgla nie porzucimy i wystarczy go nam na najbliższe 200 lat.

Później było tylko gorzej. We wtorek podczas uroczystości barbórkowych prezydent zapewnił, że „nie pozwoli, aby ktoś zamordował polskie górnictwo”. No i wreszcie Andrzej Duda wszedł na poziom, jakiego część obserwatorów się obawiała – zaczął kwestionować zmiany klimatyczne i twierdzić, że węgiel nie szkodzi klimatowi. To już niestety poziom Donalda Trumpa, który neguje efekt cieplarniany i zaprzecza ustaleniom NASA, rządowej instytucji skupiającej najlepszych naukowców na świecie. Taka postawa Dudy nie ułatwi negocjacji prezydentowi COP24 Michałowi Kurtyce.

Górnictwa nie można mordować, trzeba je reformować. Do każdej wydobywanej tony przestaliśmy co prawda dokładać, ale nie dlatego, że tak efektywnie działają u nas kopalnie, ale dlatego, że cena węgla na światowych rynkach jest po prostu wysoka. Gdy dodamy do niej rosnące ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, to otrzymamy drożejący z zawrotną prędkością prąd. Jak napisał prezydent Rzeszowa w liście do premiera Morawieckiego, cena, jaką zaproponowała PGE dla miasta na początku IV kwartału, jest wyższa prawie o 70 proc. niż dotychczas.

Energetyka w obecnej formie na naszych oczach ponosi sromotną klęskę. Mimo że firmy wytwarzające energię wyłożyły w ostatnich latach gigantyczne środki, by dostosować elektrownie do surowych unijnych wymogów środowiskowych, to politycy i energetycy nie mogli nie zdawać sobie sprawy, że dalsze uzależnienie od węgla stawia nas na straconej pozycji w kontekście zmian klimatycznych. Nie tylko zyskujemy łatkę trucicieli i niszczycieli planety, ale też nasza gospodarka staje się coraz mniej konkurencyjna.

Nic nie zmienią zapowiadane przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego wielomiliardowe dopłaty dla gospodarstw domowych czy też dla energochłonnego przemysłu, skoro środki na ten cel pójdą z naszych pieniędzy. Wraz ze wzrostem cen energii elektrycznej i cieplnej wzrosną też ceny wielu towarów i usług. I za to już zapłacimy wszyscy.

Szkoda, że szczyt klimatyczny nie stał się okazją do refleksji nad przyszłością Polski. Jakbyśmy wciąż nie zdawali sobie sprawy, że nie jesteśmy samotną wyspą, lecz częścią świata. Zamiast zapowiedzi prośrodowiskowych reform mamy spektakl żenujących wypowiedzi głowy państwa. Gdzie jest premier Morawiecki z jego gospodarką 4.0 i cywilizacyjnym wyzwaniem walki o czyste powietrze, które tak mocno akcentował podczas exposé? ©℗

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

USA importują ropę z Rosji

Średnio 300 tysięcy baryłek rosyjskiej ropy i produktów naftowych importują dziennie odbiorcy ze Stanów ...

Cyberatak na terminal LNG na Litwie

Nieznana nigdzie firma rosyjska przedstawiała się na swoich stronach internetowych jako właściciel litewskiego terminalu ...

Dobre wyniki PGE po trzech kwartałach

Polska Grupa Energetyczna od stycznia do września zarobiła na czysto prawie 3 mld zł. ...

Instalacje dla Lotosu za 1,26 mld zł

Na 1,26 mld złotych opiewa kontrakt, jaki spółka Lotos Asfalt podpisała z KT Kinetics ...

Lepsza kondycja Unimotu

Specjalizująca się w handlu paliwami płynnymi, prądem i gazem spółka, znacząco poprawiła wyniki w ...

Pieniądze jadą za ropą

Tam gdzie Rosjanie wydobywają najwięcej ropy i gazu, rodziny mogą sobie pozwolić na zakup ...