Zeroemisyjność po brytyjsku – czyli co po 2030 roku?

Charging plugs sit connected to an electric charging station outside the Volkswagen AG (VW) factory in Dresden, Germany, on Monday, April 3, 2017. Diesel cars' popularity in Europe has been waning as Volkswagen's emissions-test manipulation scandal, which emerged in late 2015, compounded concerns that pollutants from the fuel are outweighing the benefits of its lower CO2 emissions. Photographer: Jasper Juinen/Bloomberg

Wielka Brytania ogłosiła, że od 2030 roku sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych z silnikiem spalinowym będzie zabroniona na jej terytorium. Tym samym dołącza do rosnącego grona państw, na świecie, które już zapowiedziały przestawienie transportu na zeroemisyjny.

Brytyjczycy traktują rewolucyjne zmiany jako środek do osiągnięcia neutralności klimatycznej w połowie wieku. Zmiany są jednak rozłożone w czasie, za 10 lat wejdzie w życie tylko zakaz sprzedaży nowych samochodów osobowych, nie obejmie on natomiast pojazdów ciężarowych i dostawczych. Na ulicach zostaną zakupione przed 2030 spalinowe pojazdy osobowe.

Rocznie na wyspie rejestruje się średnio 2 miliony nowych samochodów osobowych. W tym roku (dane do października 2020) samochody elektryczne stanowiły ok. 10% nowo sprzedanych pojazdów. O skali rewolucji, jaka czeka Wielką Brytanię może świadczyć fakt, że według danych rządowych z 2019, w tym kraju zarejestrowanych jest 32 miliony samochodów osobowych i 4 miliony samochodów dostawczych. Jeśli założymy, że samochody spalinowe są użytkowane średnio 15 lat, to w okolicach 2050 transport samochodowy stanie się w blisko 100% zeroemisyjny.

Zakaz sprzedaży samochodów spalinowych przełoży się na znaczącą poprawę jakości powietrza – obecnie zanieczyszczenia komunikacyjne, zwłaszcza tlenkami azotu, stanowią główny czynnik zatruwający powietrze w Wielkiej Brytanii. Czy wyspa, na której „wynaleziono” smog uwolni się od niego dzięki przestawieniu transportu na zeroemisyjny? Transport nie jest jedynym źródłem zanieczyszczenia powietrza, ale znacząca poprawa będzie na pewno odczuwalna. Doświadczenia londyńskiej strefy czystego transportu, czyli Ultra Low Emission Zone pokazują, że wprowadzenie ograniczeń dla najbardziej emisyjnych samochodów znacząco ograniczyło zanieczyszczenie pyłami i tlenkami azotu.

Decyzja władz Zjednoczonego Królestwa jest kolejnym przykładem na to, że koniec ery pojazdów spalinowych jest tuż tuż. Obok Wielkiej Brytanii siedem innych krajów europejskich również zapowiedziało zakaz sprzedaży samochodów spalinowych do 2030 roku. W 2035 roku analogiczny przepis wejdzie w życie w Kalifornii – szóstej gospodarce świata i najbardziej ludnym stanie USA. Na 2040 roku taki krok zapowiedziały Hiszpania i Francja. Na poziomie Unii Europejskiej podobnego kroku możemy się spodziewać w okolicach 2035 roku.

Polskę także czeka ta rewolucja. Pytanie brzmi nie „czy” tylko „kiedy”. Mamy czas, aby przygotować się na tę zmianę, mamy też potencjał do tego, żeby Polska była jednym z liderów przejścia na transport zeroemisyjny. Fabryka LG Chem pod Wrocławiem jest największym producentem baterii litowo-jonowych na kontynencie europejskim. W produkcję samochodów elektrycznych nad Wisłą inwestują tacy producenci jak Volkswagen, czy Mercedes. Ponadto Polska jest największym w Europie producentem autobusów elektrycznych. Jeśli rząd stworzy dogodne warunki do rozwoju elektromobilności w Polsce, to możemy spodziewać się dalszego napływu inwestycji w elektryczną motoryzację w następnych latach. W połączeniu z szybką rozwijającym się rynkiem odnawialnych źródeł energii transport w naszym kraju relatywnie szybko może stać się naprawdę zeroemisyjny.

Ładowarka do samochodów elektrycznych/Bloomberg

Jeśli odpowiednio wykorzystamy nadchodzące lata, to zmiana nie będzie generowała dla statystycznego polskiego kierowcy wyrzeczeń czy trudności. Już dzisiaj samochody elektryczne nie odbiegają funkcjonalnością – zasięgiem, czy szybkością – od aut spalinowych. Jedynymi barierami są nieco wyższa cena zakupu i w niektórych sytuacjach niewystarczająca sieć stacji ładowania, mamy jednak czas na wyeliminowanie tych przeszkód. Rozpowszechnienie zeroemisyjnego transportu w znaczący sposób poprawi jakość życia nas wszystkich – chociażby poprzez poprawę jakości powietrza, czy zmniejszenie poziomu hałasu. Kibicujemy decyzji Wielkiej Brytanii i będziemy się z uwagą przyglądać jej przygotowaniom, żeby najlepsze praktyki proponować rządowi i samorządom w Polsce.

Rafał Bajczuk, Senior Policy Analyst w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Lotos chce podpisać długoterminowy kontrakt z Iranem na dostawy ropy

Jeżeli wyniki testów irańskiej ropy okażą się dobre, Lotos podpisze długoterminowy kontakt z Iranem ...

Gazprom ostatecznie przegrał w Sztokholmie z Ukrainą

Sąd okręgowy w Szwecji odrzucił apelację rosyjskiego koncernu na wyrok trybunału arbitrażowego uznającego za ...

Imponująca wielkość importu węgla do Polski

19,7 mln ton węgla z zagranicy trafiło do Polski w całym 2018 r. – ...

Wysyp postępowań URE

Regulator zbada tysiące firm, które nie ograniczyły poboru prądu podczas kryzysu energetycznego przed rokiem. ...

Umowa Energi i PSE

Polskie Sieci Elektroenergetyczne podpisały umowę na świadczenie usługi pracy interwencyjnej z Energą Wytwarzanie W ...

Słona cena Przyjaźni

Zanieczyszczony chlorem rurociąg Przyjaźń kosztował już rosyjskie koncerny naftowe ponad 50 mln dolarów strat. ...