Pryska sen o potędze elektromobilności

Argument o cenowej atrakcyjności napędzania pojazdów energią elektryczną właśnie pada. Koszt przejechania 100 km przez elektryka już jest wyższy niż w przypadku auta z silnikiem Diesla.

Nie mamy szczęścia do rozwoju elektromobilności w Polsce. Za pięć lat nad Wisłą miało jeździć milion pojazdów elektrycznych. Tymczasem dziś po naszych drogach porusza się około 10 tys. autobusów i samochodów elektrycznych. Mało.
Miał być polski samochód elektryczny. Powołano dedykowane przedsiębiorstwo, zasilono go pieniędzmi ze spółek Skarbu Państwa, lata mijają, efektów brak. Biorąc pod uwagę, że lata świetności produkcji polskich pojazdów w naszych zakładach mamy już dawno za sobą, to porywanie się na autorski projekt związany z e-samochodami należy uznać po prostu za mało poważne. Za zachodnią granicą mamy nie tylko potęgę motoryzacyjną opartą na trzech wielkich niemieckich koncernach, ale i Elona Muska, który buduje pod Berlinem megafabrykę dla swoich elektryków. Zamiast topić pieniądze w politycznym projekcie własnego pojazdu elektrycznego, rząd powinien wesprzeć prace badawcze polskich inżynierów nad superwydajnymi bateriami bądź ogniwami wodorowymi do pojazdów.
Już wydawało się, że na polskich drogach pojawi się więcej e-pojazdów, bo rząd zapowiedział dopłaty w wysokości 37,5 tys. zł do zakupu elektryków, ale jak ustalił portal wysokienapiecie.pl, to wsparcie zostanie obcięte do 19 tys. zł.
A hydrogen fuel pump sits in its holder at Royal Dutch Shell Plc’s first U.K. hydrogen refueling station in Cobham, U.K./Bloomberg
I jakby tego wszystkiego było mało, to drożejący prąd topi rozwój elektromobilności. Okazuje się bowiem, że już teraz elektryki straciły swoją
cenową przewagę nad pojazdami napędzanymi paliwami kopalnymi. Przejechanie 100 km przez elektryka stało się droższe niż pokonanie tego dystansu pojazdem z silnikiem Diesla. Bo o ile wysoka cena samochodu elektrycznego odstraszała potencjalnego kupca, o tyle jednak zachętą do zakupu takiego auta miały być niskie koszty eksploatacji. Teraz padł koronny argument na rzecz e-pojazdów.
Polskie przekleństwo, czyli węgiel, znowu grzebie nam szanse nie tylko rozwoju, ale i walki o czyste powietrze. Bo tylko najbardziej świadomi zagrożeń płynących z zanieczyszczonego powietrza inwestorzy indywidualni i samorządowcy zamawiający autobusy dla miast wciąż będą stawiać na rozwój bezemisyjnego transportu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Globalne niepokoje nie zaszkodzą miedzi

Strategiczne surowce są zawsze uzależnione od sytuacji na rynkach globalnych. Nie inaczej jest w ...

Niemcy zagrożone przez Nord Stream-2

Projekt jest polityczny i może całkowicie uzależnić niektóre kraje od rosyjskiego gazu. Najbardziej zagrożone ...

IRENA podnosi poprzeczkę

Udział zielonych źródeł w zużyciu energii może przekroczyć w Polsce 25 proc. w 2030 ...

Greenpeace: Szczyt pustych słów

“Jak śmiecie udawać, że robicie wystarczająco, choć niezbędne działania polityczne i rozwiązania nadal nie ...

„Wiedomosti”: Gazprom przerzuca gaz z Ukrainy do Niemiec

Rosyjski koncern Gazprom zwiększył przesył gazu przez gazociąg OPAL, czyli biegnące przez Niemcy przedłużenie ...

Naftogaz dopadł Gazprom w USA

Sąd Federalny w Nowy Jorku uznał pozew ukraińskiego Naftogazu przeciwko Gazpromowi. Zgodnie z decyzją ...