Kryzys w górnictwie, czyli dlaczego od mieszania herbata nie staje się słodsza

Zamiast toczyć wojny o utrzymanie status quo w górnictwie, warto siąść do stołu i rozmawiać z mieszkańcami Górnego Śląska o sprawiedliwej transformacji. Krzyk rozpaczy górników powinien przypominać, że w centrum sprawiedliwej transformacji chodzi o człowieka i jego potrzeby.

Publikacja: 19.02.2020 14:59

Kryzys w górnictwie, czyli dlaczego od mieszania herbata nie staje się słodsza

Foto: Terminal w Sławkowie blokowany przez związkowców z Sierpnia 80, fot. KK WZZ Sierpień ’80

Po pierwsze, mieszkańcy Górnego Śląska zasługują na prawdę. Rację mają górnicy, którzy obawiają się przyszłości. Przez lata, kiedy w Polsce dominowała gospodarka oparta o wydobycie, pracowników sektora wydobywczo-paliwowego karmiono opowieściami o potędze „polskiego czarnego złota”.

W wersji optymistycznej, praca w kopalni daje górnikom w dalszym ciągu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. W powszechnej opinii, polskie górnictwo obrosło wieloma mitami. Choćby takimi, że otrzymują bardzo wysokie wynagrodzenie, odchodzą na emeryturę po czterdziestce, dodatkowo otrzymują bony do sklepów spożywczych, a co roku zaproszenia na barbórkę. Kiedy po opłaceniu rachunków z pensji coś zostaje, mogą sobie kupić nowe auto lub pojechać na zagraniczne wakacje.

Tylko że już dziś praca górnika przestaje być szczytem marzeń dla młodych. W 2016 roku, z braku chętnych nie otworzyła się żadna klasa górnicza w Zespole Szkół Technicznych w Rybniku. Dziś powstają tam kolejne klasy poświęcone odnawialnym źródłom energii. Młodzi mieszkańcy Górnego Śląska, niejednokrotnie synowie i córki górników, w odnawialnych źródłach energii widzą dla siebie szansę i perspektywy. Na naszych oczach, węgiel przegrywa z odnawialnymi źródłami energii.

Po drugie, według danych GUS, stopa bezrobocia w województwie śląskim na koniec grudnia 2018 wynosi 4,3%. najniższe jest w Katowicach, gdzie bez pracy jest 1,6% mieszkańców. To nie jest sprawiedliwe, aby bezrobocie w Katowicach wynosiło 1,6%, a w oddalonym o kilkanaście kilometrów Bytomiu wynosi 9,5 %.

Kiedy goście odwiedzają Górny Śląsk, dostrzegają olbrzymie zmiany krajobrazu. Na terenach po byłej kopalni Katowice powstała za publiczne pieniądze piękna Strefa Kultury w Katowicach z wielokrotnie nagradzanymi budynkami Muzeum Śląskiego lub NOSPRu. Tereny po byłej Hucie Baildon olbrzymim wysiłkiem prywatnych inwestorów przekształcają się w nowoczesne centrum biznesowe. Decydując o losach regionu powęglowego, trzeba pamiętać, aby nie dopuścić do powstania „wysp biedy”. Nie wolno pozostawić bez pomocy całych kwartałów miast, czyli dawnych osiedli pracowników kopalń i hut, żeby wymienić tylko Załęże, Lipiny, czy Piasek. To nie jest uczciwe.

W końcu, w planie restrukturyzacji sektora paliwowo-wydobywczego trzeba uwzględnić tworzenie nowych miejsc pracy dla pracowników tego sektora w innych gałęziach gospodarki. Wbrew stereotypowi „człowieka od kilofa”, dzisiejsi górnicy mają wysokie kompetencje i duże umiejętności. Bez większego problemu znajdą zatrudnienie w sektorze motoryzacyjnym, sektorze odnawialnych źródeł energii, czy sektorze renowacji budynków.

Raport ekspercki „[R]ewolucja Energetyczna dla Polski. Scenariusz zaopatrzenia Polski w czyste nośniki energii w perspektywie długookresowej” udowadnia, że zmiana struktury rynku energii będzie korzystna dla polskiej gospodarki. Już w roku 2030 ponad 50% energii elektrycznej może być w Polsce produkowane ze źródeł odnawialnych, a dzięki rozwojowi sektora OZE powstanie ponad 100 tys. miejsc pracy.

Inny raport ekspercki „Efektywność energetyczna w Polsce. Przegląd 2017. Domy jednorodzinne” zwraca uwagę, że przy kompleksowej termomodernizacji domów jednorodzinnych w województwach śląskim i małopolskim łącznie pracę mogłyby znaleźć nawet dodatkowe 32 tysiące osób. Wpływ dokonywania ociepleń będzie większy w województwie śląskim (15,5 tys. osób) niż w województwie małopolskim (9 tys. osób).

Bez cienia wątpliwości transformacja to proces złożony i zawsze pojawią się niedociągnięcia. Problem polega na tym, że tylko wtedy, kiedy transformacja sektora paliwowo-energetycznego w Polsce będzie sprawiedliwa, to społeczeństwo ją zaakceptuje. Dopóki rząd nie zrozumie, że głównym problemem nie jest transformacja wyłącznie technologiczna czy organizacyjna, lecz przede wszystkim społeczna, tak długo górnicy będą w tym sporze mieli rację. Czas najwyższy, aby stanąć po stronie górników. Jako wnuk górnika uważam, że potrzebne są społeczne oraz polityczne działania, które zdecydują o losie setek tysięcy mieszkańców Górnego Śląska. W dłuższej perspektywie to się opłaci. Od mieszania herbata nie staje się słodsza.

Patryk Białas, stowarzyszenie BoMiasto, radny miasta Katowice

Po pierwsze, mieszkańcy Górnego Śląska zasługują na prawdę. Rację mają górnicy, którzy obawiają się przyszłości. Przez lata, kiedy w Polsce dominowała gospodarka oparta o wydobycie, pracowników sektora wydobywczo-paliwowego karmiono opowieściami o potędze „polskiego czarnego złota”.

W wersji optymistycznej, praca w kopalni daje górnikom w dalszym ciągu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. W powszechnej opinii, polskie górnictwo obrosło wieloma mitami. Choćby takimi, że otrzymują bardzo wysokie wynagrodzenie, odchodzą na emeryturę po czterdziestce, dodatkowo otrzymują bony do sklepów spożywczych, a co roku zaproszenia na barbórkę. Kiedy po opłaceniu rachunków z pensji coś zostaje, mogą sobie kupić nowe auto lub pojechać na zagraniczne wakacje.

Pozostało 82% artykułu
Komentarze i opinie
Krzysztof Adam Kowalczyk: Transformacji energetycznej brakuje stabilności
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Komentarze i opinie
Sposób na transformację? Budowanie miejscowego dobrobytu
Komentarze i opinie
Szef PIE: W 2040 r. energetyka oparta na węglu będzie 40 proc. droższa niż OZE
Komentarze i opinie
Mariusz Janik: Tylko świnie tankują na zapas
Komentarze i opinie
Bartłomiej Sawicki: Donald Tusk ojcem Baltic Pipe? Krok po kroku, jak było naprawdę