UE ma zobowiązać się do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r. Na szczycie przywódców w Brukseli głównym krajem blokującym te ambicje może okazać się Polska.

Hasło neutralności klimatycznej na półwiecze to sedno przedstawionego przez Komisję Europejską w środę nowego zielonego ładu. Dzień później do Brukseli zjechali przywódcy 27 państw UE (bez Borisa Johnsona pochłoniętego wyborami w Wielkiej Brytanii), żeby dać zielone światło na przygotowanie szczegółowych projektów legislacji, które mają przestawić gospodarkę UE na zielone tory.
Komisja szacuje, że będzie to wymagało inwestycji wartych rocznie 260 mld euro. Dla tych najbardziej oddalonych od celu neutralności klimatycznej jak Polska przewidziano mechanizm pomocowy zwany Mechanizmem Sprawiedliwej Transformacji. Ma zawierać pieniądze – 100 mld euro w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji – i ułatwienia regulacyjne czy pomoc techniczną. Jednak szczegóły tego funduszu mają zostać przedstawione dopiero w połowie stycznia, co sprawia problem państwom oczekującym wsparcia z unijnego budżetu, jak Polska.
""

Mateusz Morawiecki, premier RP/Bloomberg

energia.rp.pl

Mateusz Morawiecki, wchodząc na szczyt, nie groził wetem. – Ale nasze argumenty wybrzmią jednoznacznie, nie możemy się zgodzić na taki model transformacji, żeby nasze społeczeństwo ucierpiało – powiedział premier. Podkreślał zupełnie odmienny punkt startu Polski niż innych krajów w redukcji emisji. – Koszt transformacji energetycznej jest u nas wyższy niż tam, gdzie w ostatnich dekadach rozwinięto inne, bezemisyjne źródła, jak energetyka jądrowa we Francji. Musimy brać pod uwagę wszystkie koszty społeczne i gospodarcze dla Polski – powiedział premier.
Według niego sprawiedliwa transformacja energetyczna musi mieć zróżnicowane tempo. Mówił też o państwach o niskiej emisji, gdzie wysoki poziom konsumpcji sprawia, że importuje się wiele produktów spoza UE o dużym śladzie węglowym. Polska zabiegała o takie zapisy w końcowych wnioskach ze szczytu, które by to gwarantowały. I zapewniały wystarczające pieniądze na wsparcie z budżetu UE, bez naruszania środków proponowanych na politykę spójności.
Dyplomaci nie byli pewni, czy uda się usatysfakcjonować Polskę, skoro na razie nie rozpoczęły się jeszcze konkretne negocjacje nad nowym wieloletnim budżetem UE 2021–2027. Dopiero kolejne miesiące pokażą, ile konkretnie pieniędzy będzie można z niego przeznaczyć na pomoc krajom bardziej dotkniętym klimatyczną transformacją.