- Mołdawia nie potrzebuje już rosyjskiego gazu, jest zintegrowana zarówno pod względem technicznym, jak i handlowym, z unijną siecią energetyczną – oświadczył premier Mołdawii Dorin Recean na czwartkowej konferencji bezpieczeństwa w Bukareszcie, zaznaczając, że w momencie rosyjskiej agresji na Ukrainę, Mołdawia była w 100 proc. zależna od rosyjskich dostaw energii.
Premier zaznaczył, że od początku rosyjskiej inwazji Mołdawia podwoiła swój budżet wojskowy. Wcześniej rząd w Kiszyniowie wielokrotnie oskarżał rosyjskie władze o próby destabilizacji sytuacji w kraju, w tym o pracę agentów rosyjskich służb specjalnych na terenie tego kraju.
Czytaj więcej
Tysiąc metrów sześciennych za 348 dolarów - tak tani gaz był w Europie po raz ostatni w maju 2021 roku. Kreml narzeka na spadek dochodów z surowców...
Agencja Unian przypomina, że 1 października 2022 roku Gazprom, monopolista w dostawach gazu do Mołdawii, ograniczył dostawy na ten rynek. 7 lutego 2023 roku Ukraina rozpoczęła import gazu przez Mołdawię.
2 kwietnia 2023 roku Mołdawia ogłosiła decyzję o całkowitej rezygnacji z rosyjskich źródeł energii. Jak stwierdziła prezydent kraju Maia Sandu, w kwestiach dostaw gazu Mołdawia jest już „praktycznie niezależna” od Rosji.
7 kwietnia 2023 roku Mołdawia podpisała umowę gazową z Grecją. Będzie otrzymywać surowiec dostarczany Południowym Korytarzem Gazowym, czyli systemem trzech gazociągów z Azerbejdżanu na południe Europy, omijających Rosję.
Kraj jest jednak uzależniony od sytuacji cenowej na europejskim rynku, dlatego potrzebne są inwestycje w efektywność energetyczną i odnawialne źródła energii. Za dwa lata, kiedy zakończy się budowa linii elektoenergetycznej Kiszyniów-Wulkanesti, pozwoli to zjednoczyć systemy energetyczne Mołdawii i Rumunii.