Arturs Krišjānis Karins stwierdził wprost, że dzięki temu, że większość krajów Unii nie zrezygnowała jeszcze z gazu z Rosji, jest ona w stanie sfinansować swoją agresję na Ukrainę.

– Konieczne jest znalezienie sposobu, aby objąć gaz sankcjami – uważa szef rządu. – Około 90 proc. tego, co Łotwa importowała w zeszłym roku, pochodziło z Rosji, ale nie zamierzamy tam już kupować – stwierdził Karins w wywiadzie dla El Pais.

Władze Łotwy mają też „plan awaryjny” dostaw energii do kraju. Karins wyjaśnił również, że jego zdaniem NATO powinno stworzyć „progresywną strategię obrony” z koncentracją ogromnego kontyngentu wojsk na wschodniej flance. Opowiadał się za zwiększeniem dostaw broni zachodniej dla Ukrainy i zauważył, że „pokój można osiągnąć tylko przez zwycięstwo”.

Czytaj więcej

Niemcy dostaną dużo mniej gazu przez Nord Stream z Rosji

Przypomnijmy, że 20 maja łotewski minister spraw zagranicznych Edgar Rinkiewicz ogłosił, że Łotwa rezygnuje z dostaw rosyjskiego gazu. W kontekście tej decyzji łotewscy operatorzy energetyczni informowali konsumentów o zmianie cen gazu od 1 lipca.

Łotwa podobnie jak Litwa i Estonia od dawna rozwija energetykę odnawialną i korzysta z połączeń energetycznych z Finlandią i Szwecją. Od 2020 r. trzy republiki mają też wspólny rynek gazu i korzystają z dostaw przez litewski terminal LNG w Kłajpedzie. Na terenie Łotwy znajduje się największy nad Bałtykiem magazyn gazu Inčukalns o pojemności 2,3 mld m3. Choć zapełnione są na razie tylko w 42 procentach (stan na 13.06), to już starczy tego na pokrycie 75 proc. zapotrzebowania Łotwy w gaz.