Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski odniósł się w rozmowie z Robertem Mazurkiem do wczorajszej decyzji Rosji o odcięciu Polski od dostaw gazu. Po tym jak Polska odmówiła płatności za błękitne paliwo w rublach zamiast w dolarach, Gazprom od 27 kwietnia całkowicie wstrzymał dostawy tego surowca do Polski, a także do Bułgarii.

– Jesteśmy przygotowani na taką okoliczność, jaka właśnie się zdarzyła, że ze wschodu, od Rosji nie będzie dla Polski gazu. Mamy możliwości sprowadzenia tyle gazu do Polski, żeby dla wszystkich starczyło. Możemy być spokojni – zapewnił Piotr Naimski.

– Jeżeli nie zmienią się warunki generalnie zewnętrzne, to obiecuję, że gaz będzie. Jeżeli nie nastąpi kataklizm, w przewidywalnych warunkach dostawy gazu dla Polski są zapewnione – dodał.

Czytaj więcej

Rosja przestała dostarczać gaz Polsce. Kolejne kraje w kolejce

Jak stwierdził, Polska przygotowywała się do tego od 6 lat. – Inwestycje, które wtedy zaczęliśmy, są w tym roku kończone, między innymi gazociąg z Norwegii, który będzie w październiku uruchomiony – wyjaśnił.

Przyznał jednak, odcięcie od rosyjskiego gazu stało się szybciej, niż zakładał rząd i powinniśmy spodziewać się wyższych cen. – Ceny gazu są dzisiaj wysokie i nieprzewidywalne. Będziemy być może musieli zapłacić więcej za gaz, ale nie dlatego że gdzieś może być tańszy, na przykład od Rosji, tylko dlatego że gaz w tych warunkach wojennych i kryzysu energetycznego, jak inne surowce energetyczne, po prostu będzie być może droższy. Kupujemy gaz po cenie rynkowej, uśrednionej, tak jak inni muszą kupować – podkreślił.

Naimski zapewnił jednocześnie, że przedłużona zostanie do roku 2027 ochrona taryfowa odbiorców wrażliwych i indywidualnych w Polsce. Cenę gazu dla wrażliwych odbiorców będzie dalej ustalał Urząd Regulacji Energetyki i „to jest cena niższa z reguły niż cena z wolnego rynku”.