Agencja Bloomberg dowiedziała się o decyzji Munich Re, by anulować kontrakt na reasekurację gazociągu Nord Stream 2. To konsekwencja decyzji kanclerza Olafa Scholza o wstrzymaniu certyfikacji rosyjskiego gazociągu.

Wczoraj kanclerz polecił ministerstwu gospodarki podjęcie „niezbędnego kroku administracyjnego” w celu anulowania certyfikacji Nord Stream 2. Ministerstwo ma wycofać z Federalnej Agencji Sieciowej entuzjastyczny dla rosyjskiego gazociągu dokument, na podstawie którego agencja prowadziła certyfikację tej inwestycji.

Dokument przygotował resort kierowany przez poprzedniego ministra Petera Altmaiera (CDU), współpracownika Angeli Merkel (CDU). Niemcy w ogóle nie wzięli wtedy pod uwagę obszernej i dobrze udokumentowanej argumentacji polskiego PGNiG, nadesłanej do resortu.

Czytaj więcej

Donbas kosztem dobrobytu Rosjan. Wydatki dawno zaplanowane

Jeżeli tym razem opinia ministerstwa będzie dla Rosjan negatywna, to mogą od razu pożegnać się z projektem.

Niemiecki Uniper, który wspólnie w Wintershall, OMV (Austria), Engie (Francja) i niderlandzko-brytyjskim Shell współfinansował Nord Stream 2 (po 950 mln euro kredytu płatnego prawdopodobnie gazem), zapowiedział w środę, że w razie braku zgody na uruchomienie gotowego gazociągu, nie pozwie Unii przed międzynarodowy trybunał.

Niemcy są zdania, że do przesyłu rosyjskiego gazu obecnie w sytuacji, kiedy Wspólnota znacznie zwiększyła import LNG, wystarczy gazociąg Jamał-Europa i magistrale Ukrainy. W środę ukraiński operator poinformował, że tranzyt rosyjskiego gazu rośnie, ale wciąż nie osiągnął wielkości zapisanej w kontrakcie.