Czwartkowa aukcja na przepustowość gazociągu jamalskiego z przesyłem w piątek zakończyła się fiaskiem: Gazprom odmówił rezerwacji jakichkolwiek mocy przesyłowych, donosi agencja Interfax. W związku z tym w piątek rosyjski gaz nie płynie przez Polskę do Niemiec.

W poprzednich dwóch tygodniach Jamał-Europa też pracował na pół gwizdka, tłocząc jedną trzecią swojej przepustowości - 31 mln metrów sześciennych dziennie. A w październiku Gazprom całkowicie wyłączył gazociąg na kilka dni, w wyniku czego przez cztery dni pracował w trybie rewersowym przesyłając gaz z magazynów w Niemczech z powrotem do Rosji. Gazprom podjął decyzję o ponownym zakręceniu zaworu na polskim szlaku dzień po tym, jak Federalna Agencja Sieciowa Republiki Federalnej Niemiec ogłosiła, że w ciągu pół roku nie będzie decyzji w sprawie certyfikacji Nord Stream 2. Minister spraw zagranicznych Annalena Berbock uznała projekt za nieodpowiedni do certyfikacji.

Czytaj więcej

Niemcy wstrzymują Nord Stream. Co najmniej do połowy przyszłego roku

- Decyzja niemieckiego regulatora o odroczeniu certyfikacji Nord Stream 2 o sześć miesięcy ma charakter polityczny – powiedział Władimir Czyżow, stały przedstawiciel Rosji przy UE. - To mieszanka polityki zagranicznej i wewnętrznej niemieckiej - dodał.

Rynek gazu nerwowo zareagował na nowe ograniczenie dostaw z Rosji, które są już o jedną czwartą poniżej corocznej zimowej normy, a do końca roku mogą stać się minimalne za sześć ostatnich lat (144 mld m3).

Cena styczniowych kontraktów terminowych na gaz w holenderskim hubie TTF i na londyńskiej giełdzie ICE podskoczyła do 1714 dolarów za tysiąc metrów sześciennych (145,98 euro za megawatogodzinę), ale pod koniec notowań czwartkowych spadła do poziomu 1608 dolarów.

Po gazie także prąd gwałtownie drożeje: ceny na rynku na nadchodzący rok ponownie zapisały historyczne maksima w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. Dziś dowiemy się także o ile zdrożeje w Polsce.