Rz: Budżet w potrzebie. Na ratunek zostało wezwane już PZU. Również PGE wypłaci zaliczkową dywidendę z zysku za 2013 r.?

Nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Ale z pewnością nie będę się przypominać ani dawać pretekstu do takiej dyskusji.

Ciszej jedziesz, dalej będziesz?

PGE ma  swój budżet i swoje planowane wydatki i o nich chętnie porozmawiam..

A największym z nich jest inwestycja w Opolu warta 11 mld zł. Czy zamiast dwóch bloków w elektrowni nie można byłoby po prostu zbudować jednego?

Kontrakt z konsorcjum wykonawców zakłada budowę dwóch jednostek po 900 MW. Przetarg prowadzony był w trybie ustawy o zamówieniach publicznych, więc zmiana przedmiotu umowy nie jest możliwa. Można co najwyżej wypowiedzieć umowę i jeszcze raz przeprowadzić przetarg.

Korci pana, żeby to zrobić?

Na początku kwietnia podjęliśmy decyzję o zamknięciu projektu (PGE komunikatem giełdowym ogłosiła zawieszenie opolskiej inwestycji, uzasadniając krok zbyt niską rentownością projektu – red.). Późniejsze zdarzenia uzasadniające zmianę założeń biznesowych doprowadziły do zmiany decyzji.

I jak panu z tą zmianą opinii?

Zmiana zdania zależy od tego, jak wyglądają warunki rynkowe.  Nie działamy w próżni, tylko na bardzo skomplikowanym rynku energetycznym. Jest on po części zliberalizowany, po części regulowany, a to najgorsza możliwa mieszanka. Do tego model rynku pochodzi z przełomu lat 60./70., kiedy to państwo było monopolistycznym właścicielem energetyki. Jest to model anachroniczny. Jakby tego było mało, trwa niekończąca się nowelizacja prawa energetycznego. Przez to nie znamy ram regulacyjnych, w których mamy się poruszać. Dlatego, chociaż mamy środki, aktywa, doświadczenie i wiedzę, by inwestować, to całe otoczenie zewnętrzne pozostaje nieprzewidywalne.

W świetle tego ostatnie zapowiedzi prezesów Urzędu Regulacji Energetyki i PSE, i ministra gospodarki, że państwo również to dostrzega, rozumie te bolączki i będzie dążyć do przywrócenia rentowności inwestowania, a tym samym stworzy warunki dla zapewnienia nowych mocy wytwórczych w systemie, są dla nas bardzo pozytywnym sygnałem.

Państwo powinno pomóc elektrowniom węglowym?

Jeżeli oczekujemy pomocy państwa, to tylko w ramach istniejących regulacji, za pomocą których można zbudować wsparcie, jakie pozwoli podejmować racjonalne decyzje. Mechanizm opisujący, w jaki sposób działa system wsparcia, to kwestia dyskusji i osiągnięcia konsensusu.

Czyli pana sprzeciw wobec inwestycji w Opolu przynosi efekty.

Nie powiedziałem w sprawie Opola „nie", by coś uzyskać czy stawiać warunki. Rzetelna ocena od strony warunków rynkowych wskazała, że jesteśmy w stanie przewidzieć najwyżej to, co będzie działo się za dwa–trzy lata. A później czy ceny wzrosną, czy spadną, to już rosyjska ruletka. Tymczasem w energetyce, by mówić o odpowiedzialnym inwestowaniu, musimy szacować, co będzie działo się za dwie–trzy dekady. Jednocześnie musimy brać pod uwagę koszty produkcji energii w różnych technologiach – od węglowej po jądrową i kalkulować, czy będą one konkurencyjne przy danym poziomie cen...

Pan używa bardzo okrągłych słów, więc pytanie wprost: o ile ceny energii powinny być wyższe, by inwestycja w Opolu była opłacalna?

Średnia cena na rynku hurtowym w lipcu wyniosła poniżej 160 zł/MWh, a potrzebujemy poziomu o 70–80 zł wyższego. To również nie oznaczałoby jeszcze całkowicie komfortowej sytuacji, ale dawałoby już przestrzeń do spokojnego planowania.

Czyli cały kraj buduje elektrownię w Opolu.

Nie patrzmy na to w ten sposób. Jeśli biznes jest nierentowny, to się go likwiduje, a na pewno nie rozwija nowych projektów.

Czy jesteście już „po słowie" z prezesem Mariuszem Grendowiczem, jeśli chodzi o współudział Polskich Inwestycji Rozwojowych w Opolu?

Jesteśmy w trakcie rozmów, i są to bardzo ważne rozmowy.  Wsparcie PIR i propozycje przedstawione przez prezesa URE budują potencjał i bezpieczeństwo inwestycyjne.

Jeśli kierujący URE pan Marek Woszczyk podejmie decyzję, że od stycznia 2014 r. opłata przesyłowa wzrośnie, to będzie pan konkurował o zebrane w ten sposób pieniądze z prezesami Taurona czy Enei. Oni z pewnością również chcieliby dopłat do nierentownych jednostek.

Propozycje przedstawione przez prezesa URE dotyczą całego rynku. PGE może być beneficjentem wsparcia tak jak każdy inny uczestnik rynku. Liczę też, że na bazie rozwiązania, które zostanie wdrożone od 2014 r., ruszy szersza dyskusja o docelowym kształcie rynku energii elektrycznej w Polsce, czyli m.in. o rynku mocy.

W pierwszym półroczu 2013 r. PGE zarobiła na czysto 2,5 mld zł. Jaki będzie wynik na koniec roku? Lepszy niż  z 2012 r.?

Nie podajemy prognoz i dobrze państwo o tym wiedzą. Nasze wysiłki są nakierowane na to, by utrzymać wyniki w okolicy ubiegłorocznych, mimo pogarszającego się otoczenia rynkowego – niskich cen energii, dodatkowych kosztów emisji CO2 oraz zamieszania w dziedzinie odnawialnych źródeł energii czy strat na energetyce gazowej. Myślę, że w świetle tego wszystkiego utrzymanie zyskowności na poziomie zbliżonym do tego z 2012 r. byłoby dużym osiągnięciem menedżerskiem.

Więcej m.in. na temat relacji prezesa PGE z premierem w najnowszym tygodniku

CV

Krzysztof Kilian

– absolwent Wydziału Mechaniczno-Technologicznego Politechniki Gdańskiej oraz Warszawskiego Instytutu Bankowości i US Department of Treasury. Był m.in. I wiceprezesem zarządu, dyrektorem ds. marketingu i zarządzania relacjami z klientem w Polkomtelu.