Gazeta „Wiedomosti" podała, że z tego 2 mld rubli dostał prezes Igor Sieczin.
Bank udzielił tak wielkich kredytów osobom fizycznym pod zastaw samych akcji. Takie pożyczki to wyjątek w Rosji. Banki ich nie udzielają, bo uważane są one za wysoko ryzykowne. W Sbierbanku, największym banku Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej, takich programów na kredytowanie nie ma w ogóle. Bank przyznaje jednak, że „teoretycznie taki kredyt jest możliwy, jeżeli spółka akcyjna płaci wysokie dywidendy".
– Finansowanie zakupów papierów wartościowych to kredytowanie wysokiego ryzyka i nie udzielany ich – potwierdza Aleksandr Wasiutowicz, szef departamentu ryzyka Promswiazbanku.
90 mld dolarów kredytu uzyskali menedżerowie Rosnieftu
– Decyzja o kolektywnym zakupie akcji przez kierownictwo Rosnieft nie została podyktowana względami ekonomicznymi. Ja bym akcji Rosnieft teraz nie kupił. Nie podoba mi się bowiem strategia zwiększania wydobycia w maksymalnym tempie, bez oglądania się na koszty – ocenił Oleg Popow zarządzający portfelem inwestycyjnym Allianz Investments.
Co ciekawe, Rosnieft ma własny bank – Rosyjski Bank Rozwoju Regionów. Jego aktywa to ok. 83 mld rubli (2,54 mld dol.), ale szefowie Rosnieftu nie poszli tam po kredyt. Przyczyną mogła być zakończona niepowodzeniem próba przekształcenia banku w znaczącego gracza na rynku.
W końcu 2012 r. koncern wynajął menedżerów z Morgan Stanley, by na bazie niewielkiego banku utworzyli „uniwersalną instytucję finansową". Jednak w lipcu wszyscy zatrudnieni bankowcy nagle odeszli, a Rosnieft ogłosił, że rezygnuje z utworzenia uniwersalnego banku.
W radzie nadzorczej znalazł się natomiast Dominique Strauss-Kahn, gdy opuścili ją m.in. byli menedżerowie banku Morgan Stanley.