Na razie jedziemy taniej

Tylko w kilku krajach Europy zatankujemy w te wakacje drożej niż rok temu. Przynajmniej na razie, bo konflikt w Iraku może wywindować ceny ropy i benzyny.

Publikacja: 17.06.2014 01:31

Na razie jedziemy taniej

Foto: Bloomberg

Drożej niż rok temu zatankujemy w tym roku w Rumunii (o ok. 50 groszy, zależnie od rodzaju paliwa), a także Norwegii, gdzie władze wyraźnie promują auta z napędem elektrycznym i „prześladują" kierowców z tradycyjnymi silnikami – tam za litr E95 zapłacimy w przeliczeniu z koron norweskich aż 8,02 złotego.

Drożej jest też w Andorze. To maleńkie pirenejskie księstwo przez długie lata było dla zmotoryzowanych źródłem taniego tankowania. Różnica między cenami przy dystrybutorach w Andorze i w Hiszpanii sięgała 30–40 eurocentów, w porównaniu z Francją była jeszcze wyższa. Przez długie lata więc przygraniczne stacje we Francji i Hiszpanii bankrutowały, podczas gdy po stronie Andory ustawiały się nawet kilometrowe kolejki.

Na ile te ceny, które dzisiaj podajemy mogą się zmienić? – Z całą pewnością się zmienią. Zwłaszcza w sytuacji niepokojów w Iraku prawdopodobne jest, że ceny paliw mogą wzrosnąć. Dodatkowo zwyczajowo wakacyjne ceny benzyny są nieco wyższe, bowiem wtedy przypada szczyt konsumpcji tego paliwa, które jest podstawowe dla indywidualnego transportu. Nie spodziewam się jednak, że zmiana mogłaby w rewolucyjny sposób zmienić układ cen między krajami – te, które są najdroższe, takie pozostaną, podobnie najtańsze – mówi Jakub Bogucki, analityk portalu paliwowego e-petrol.

Gdzie najtaniej

Tutaj konfiguracja od kilku lat jest właściwie stała – najdroższymi krajami są zwykle Holandia, Turcja, Włochy (zwłaszcza po wprowadzonych ostatnio podwyżkach podatków) i oczywiście Norwegia. Podobnie jak w Polsce, tam również warto rozglądać się w poszukiwaniu tańszych stacji i okresowych promocji, które się pojawiają.

Na stacjach benzynowych położonych przy hipermarketach jest taniej nie tylko w naszym kraju. Możliwość obniżenia rachunków jest jak najbardziej dostępna zwłaszcza we Francji, skąd przymarketowe stacje „przyszły" do Polski.

– Jednak generalnie wyjazdy poza Polskę w dowolnym kierunku, oprócz wschodniego, dobrze zaczynać z pełnym bakiem, bo wszędzie paliwo jest droższe niż nad Wisłą – podkreśla Jakub Bogucki.

Tymczasem drożeje i w Polsce – w miarę zbliżania się do zachodniej granicy i na ostatnich stacjach, np. przed Świeckiem ceny są już porównywalne z tym, co zapłacimy po drugiej stronie granicy.

Problem z gazem

– Rzeczą, o której koniecznie należy pamiętać, jest przyjrzenie się możliwościom tankowania LPG w kraju docelowym i po drodze. W wielu państwach paliwo to nie jest powszechnie obecne lub tankowane za pomocą innych końcówek pistoletu – ostrzega Jakub Bogucki.

Podstawowa zasada jednak jest taka: w większości krajów najdrożej jest na stacjach autostradowych, które najczęściej należą do koncernów paliwowych wyraźnie mających tendencję do ujednolicania cen. W ciągu długich podróży trudno uniknąć drogiego tankowania. Chociaż często zdarza się, że warto zjechać z autostrady, kiedy wiemy, że do baku spokojnie zmieści się przynajmniej 40 litrów, wtedy, np. we Francji czy we Włoszech, zapłacimy rachunek niższy o dobrych kilkanaście euro.

Nie mówiąc o tym, że przyjemniej jest rozprostować kości z dala od huku autostrady, na którą i tak trzeba będzie wrócić. Poza tym ewentualny posiłek będzie tam znacząco tańszy.

Co do baku

– Tankowanie na stacjach znanych koncernów zwykle nie powinno nastręczać ryzyka dotyczącego jakości czy standardów obsługi. Za to między innymi płacimy więcej – mówi Jakub Bogucki. Jednak jego zdaniem z drugiej strony na pewno podejrzanie niskie ceny mogą sugerować (choć wcale nie muszą) ewentualne problemy – więc też nie należy przesadzać z „polowaniem na okazje".

Na pewno w razie możliwości warto szukać miejsc, gdzie jest więcej niż jedna stacja. W takich miejscach pojawia się bowiem konkurencyjna walka. – Trudno jednak o bardziej generalną receptę, jak nie przepłacić i nie wyjść źle na nadmiarze oszczędności – podsumowuje Bogucki.

Na ceny paliw szczególną uwagę trzeba zwracać we Włoszech, gdzie benzyna E95 potrafi kosztować nawet 8,8 złotego, podczas gdy wyliczona przez e-petrol średnia dla tego kraju wynosi 7,45. Też dużo, ale nie najdrożej. Tymczasem i na północy kraju, i na południu, nawet na Sycylii, na trasie i w środku miast jest mnóstwo stacji, gdzie litr E95 potrafi kosztować 2 euro. A kilka ulic bądź kilka kilometrów dalej nadal jest drogo, ale taniej przynajmniej o 30– 40 eurocentów.

Zasadzki na stacjach

Niespodzianką, która może się okazać bardzo przykra dla kierowców, są złodzieje czekający na zmotoryzowanych turystów. Kilka lat temu francuska policja rozbiła gang z krajów Maghrebu, który zatrzymywał auta z obcą rejestracją na obwodnicy Lyonu.

Teraz z kolei hiszpańska policja ostrzega przed złodziejami, którzy łapią turystów „na koło" albo po chamsku zajeżdżają drogę i zatrzymują auto z obcego kraju. Najczęściej zaczajają się na stacjach benzynowych, przyglądając się, gdzie tankujący turyści chowają pieniądze. Według policji największe natężenie tego rodzaju przestępczości jest pomiędzy Barceloną a Alicante, lecz także na całej trasie od granicy francuskiej w Jonquerze aż do Walencji, na drogach całej Andaluzji oraz w regionie Madrytu.

Inna dobrze obsadzona przez przestępców trasa wiedzie z portu promowego w Santander w kierunku Madrytu. Tam „polują" przede wszystkim na Brytyjczyków.

Przy tym wypatrywane są także auta, które mają naklejki firm wynajmujących samochody, bo wiadomo, że jadą nimi zamożniejsi turyści.

Opinia dla „Rz"

Urszula Cieślak dyrektora Działu Analiz BM Reflex i Wspólnicy

W tym roku na rynkach europejskich sytuacja jest komfortowa. Po latach trwałego wzrostu cen teraz płacimy mniej niż przed rokiem. Kiedy mówimy o krajach UE, widać, że podrożały paliwa w Rumunii, gdzie ceny oleju napędowego wzrosły o 46 groszy na litrze, a ceny E95 o 50 groszy. Paliwa podrożały także o kilka groszy na Cyprze. Według naszych danych średnia cena oleju napędowego w Polsce to 5,25 złotego za litr, podczas gdy w ubiegłym roku płaciliśmy o tej porze 5,40 zł/l. Gdybyśmy więc dzisiaj wyjeżdżali na wakacje, to zatankowalibyśmy taniej, chyba że trafilibyśmy na stację w jakimś mniej konkurencyjnym otoczeniu. Wiadomo jednak, jak dynamiczna jest sytuacja na rynku ropy naftowej. Najprawdopodobniej więc nie unikniemy podwyżek cen na stacjach, tak jak nie udało się to w hurcie. Bo dzisiaj nie wiadomo jeszcze, jak rozwinie się sytuacja w Iraku. Niewiadomą jest kurs złotego, który może ucierpieć z powodu zawirowań na rynku walutowym, jest jeszcze napięcie rosyjsko-ukraińskie. Na razie zwyżki cen ropy zatrzymały się, ponieważ mówimy o wzroście ryzyka geopolitycznego, a nie konkretnych działaniach.

Drożej niż rok temu zatankujemy w tym roku w Rumunii (o ok. 50 groszy, zależnie od rodzaju paliwa), a także Norwegii, gdzie władze wyraźnie promują auta z napędem elektrycznym i „prześladują" kierowców z tradycyjnymi silnikami – tam za litr E95 zapłacimy w przeliczeniu z koron norweskich aż 8,02 złotego.

Drożej jest też w Andorze. To maleńkie pirenejskie księstwo przez długie lata było dla zmotoryzowanych źródłem taniego tankowania. Różnica między cenami przy dystrybutorach w Andorze i w Hiszpanii sięgała 30–40 eurocentów, w porównaniu z Francją była jeszcze wyższa. Przez długie lata więc przygraniczne stacje we Francji i Hiszpanii bankrutowały, podczas gdy po stronie Andory ustawiały się nawet kilometrowe kolejki.

Pozostało 89% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie