Prezydent Rosji Władimir Putin wydał zgodę na utworzenie korporacji geologiczno-technologicznej na bazie istniejącej spółki Skarbu Państwa Rosgeologia.
„W warunkach poważnego zaostrzenia sytuacji międzynarodowej utworzenie narodowego koncernu zabezpieczającego niezbędny poziom prac geologicznych i serwisowych jest niezbędne do stabilnego rozwoju bazy surowcowej Rosji w okresie długoletnim" – napisał w uzasadnieniu prezydenckiej decyzji wicepremier Aleksandr Chłoponin.
Kierunek: Arktyka
Rostechnologia dostanie udziały państwa w 15 przedsiębiorstwach geologicznych i poszukiwawczych, w tym prowadzących prace na szelfie Rosji. Władze zapewniają, że nie będzie dodatkowych nakładów z kasy państwa na nowy koncern. Musi zostać tylko wypracowany mechanizm konsolidacji aktywów na bazie nowej firmy.
Rosjanie sami przyznają, że jeżeli chodzi o wydobycie podmorskie w Arktyce, w 100 procentach są zależni od maszyn i technologii z Zachodu. Już dwa lata temu Aleksandr Mandel, dyrektor spółki zależnej Gazprom Dobycza Szelf ogłosił, że przemysł rosyjski nie jest gotowy do produkcji urządzeń potrzebnych do prac podmorskich w Arktyce.
Według dyrektora, aby u siebie takie maszyny produkować, trzeba współpracować ze światowymi koncernami wydobywczymi, które posiadają odpowiednie doświadczenie i technologie.
Eksperci od początku zwracali uwagę właśnie na brak u rosyjskich gigantów, doświadczenia i technologii potrzebnych do prac podwodnych w Arktyce.
O ile Gazprom i Rosnieft od lat wydobywają w surowym klimacie Syberii, o tyle na morzach Oceanu Lodowatego mają znikome doświadczenie. A tylko te dwa koncerny mają licencje na arktyczne złoża – kluczowe dla Rosji, której kończą się rozpoznane zasoby lądowe.
Dlatego Kreml zgodził się wtedy wpuścić na szelf prywatne firmy na zasadach spółek joint venture z państwowymi. W zamian za dostęp do złóż prywatne firmy miałyby sfinansować prace geologiczne i sejsmologiczne oraz sprzęt. W ten sposób Rosnieft zaczął współpracować na Morzu Karskim z Exxon Mobil, a Gazprom przy złożach łupkowych w Shell.
Uderzenie?w gospodarkę
W sierpniu w reakcji na zaangażowanie Rosji w konflikt we wschodniej Ukrainie i aneksję Krymu Stany Zjednoczone i Unia Europejska wprowadziły nowe sankcje wobec Rosji obejmujące między innymi sprzedaż i udostępnianie urządzeń i technologii wydobywczych.
We wrześniu agencja ratingowa Moody's oceniła, że te ograniczenia spowodują wyhamowywanie wzrostu gospodarczego Rosji. „W najlepszym wypadku wydobycie pozostanie na obecnym poziomie; ale przy braku dodatkowych badań geologicznych i uruchamiania wydobycia z nowych złóż będzie ono w najbliższych latach coraz niższe", oceniają analitycy Moody's.
W końcu września z Rosji wycofał się koncern Exxon. Amerykanie zamknęli dziewięć z dziesięciu wspólnych projektów wydobywczych z Rosnieftem. I to nie tylko w Arktyce, ale również na Morzu Czarnym i w Zachodniej Syberii.
Czy nowa struktura państwowa skutecznie zastąpi zachodnie firmy? Jeżeli chodzi o geologów, to w Rosji byli i są na wysokim poziomie. Jednak odcięcia od zachodnich technologii i urządzeń nie uda się zastąpić szybko, własnymi rozwiązaniami.
Rosjanie stawiają teraz z ścisłą współpracę z Chinami. W poniedziałek premierzy obu krajów podpisali porozumienie o współpracy gazowej (tzw. kierunek wschodni). Chiny nie mają jednak żadnego doświadczenia w pracach w Arktyce.
Analitycy firmy doradczej IHS oceniają, że sankcje nałożone na branżę naftową spowodują zmniejszenie wydobycia ropy w Rosji o jedną czwartą w ciągu dekady. Jeżeli obostrzenia się utrzymają.
W poniedziałek Niemcy zapowiedziały, że nie rezygnują z sankcji, mimo zapowiedzi Kremla, że wycofa rosyjskie wojska spod granicy z Ukrainą.