Ptaki i krzaki wygrywają z łupkami

Przeciwnicy gazu łupkowego w Polsce nie są sami. Znaleźli wielu sojuszników w Europie.

Publikacja: 26.06.2013 02:09

Protesty przeciwko wydobyciu gazu łupkowego zaczynają się, gdy powstają szyby wiertnicze.

Protesty przeciwko wydobyciu gazu łupkowego zaczynają się, gdy powstają szyby wiertnicze.

Foto: Fotorzepa, Bartłomiej Żurawski Bartłomiej Żurawski

Europejscy Zieloni odwiedzają coraz częściej polską prowincję i pokazują, jak walczyć z gazem łupkowym. To także dzięki nim lokalne społeczności wygrywają z koncernami batalię o łupki w Polsce.

Ptaki

W marcu 2012 r. zbuntowani rolnicy z Lubelszczyzny zablokowali prace amerykańskiego giganta energetycznego Chevron. Poszło o ptaki. Chevron mógł według przepisów środowiskowych prowadzić prace budowlane tylko zimą, bo na wiosnę zaczynał się okres lęgowy ptaków. Chodziło o sześć chronionych gatunków występujących na tym terenie. Ptaki to główny przeciwnik koncernów poszukujących gazu w Polsce. Ale nie chodzi tu wyłącznie o bociany, jaskółki czy żurawie. „Ptakami" nazywani są też ludzie, którzy w poszukiwaniu spokoju i kontaktu z naturą przenoszą się na stałe lub czasowo z miast na wieś.

W filmie dokumentalnym „Drill Baby Drill" Lecha Kowalskiego, wyprodukowanym we Francji m.in. za pieniądze niemiecko-francuskiej telewizji Arte, najbardziej nieprzejednanymi przeciwnikami Chevronu są Barbara Siegieńczuk i Andrzej Bąk. Ona jest właścicielką agencji reklamowej w Zamościu. Osiedlili się w Żurawlowie i nie chcą, by ich dom sąsiadował z wiertniami Chevronu.

Podobnie myśli Hieronim Więcek, prezes Stowarzyszenia Niesiołowice-Węsiory Kamienne Kręgi. Przeprowadził się z Gdańska na Kaszuby, wybudował dom w malowniczej okolicy, w sąsiedztwie kilku czystych jezior. Gdy dowiedział, że obok jego domu będą wiercić w poszukiwaniu gazu łupkowego, rozpoczął walkę. Założył stowarzyszenie i zaczął przekonywać ludzi.

– Na spotkaniach u niego pojawiali się zazwyczaj lekarze, adwokaci i ci, którzy pobudowali sobie na tych terenach dacze – mówi Bernard Grucza, wójt Sulęczyna na Kaszubach. Więcek był najgłośniejszy ze wszystkich i pierwszy powstrzymał w swojej okolicy działania poszukiwawcze gazu łupkowego.

Krzaki

„Krzaki" nie wybierają miejsca zamieszkania, żyją w tym samym miejscu od pokoleń. Tak jak Adam Chapka, właściciel pensjonatu Chata Baryła na Kaszubach. Opowiada, że mieszkańcy boją się łupków, bo do gminy często przyjeżdżają ludzie z różnych organizacji przekonując, że nie będą mieć wody. I pokazują filmy. Chapka pamięta jeden z nich: – Tam krowy padają.

– Mówi się w nim o tym, że woda będzie się palić, ściany pękać, a zwierzęta umierać – dodaje inny „krzak", wójt kaszubskiej gminy Sulęczyno. Wójt widzi w łupkach szansę dla swojej gminy. To po pierwsze – zatrudnienie, po drugie – podatki od nieruchomości. Po trzecie – sprzedaż gazu po preferencyjnych cenach dla mieszkańców gminy.

Dla „krzaków" najważniejsze są praca i lepsze życie. – Gdyby ludzie wiedzieli, że będą mieli jakieś zyski z tego, iż butla gazu nie będzie kosztowała 50, tylko 30 zł, to inaczej by było – mówi Chapka. Ale nie ma też złudzeń, że ktoś będzie się tu ich pytał o zgodę na odwierty. Firmy i tak zrobią z nimi, co chcą.

W sąsiedniej gminie Stężyca protesty szybko się skończyły, gdy koncern zapłacił jednemu z mieszkańców za dzierżawę terenu. Rolnik dostał ledwie 10 tys. zł za rok, ale wystarczyło.

Ekoturyści

Więcek nie wierzy politykom, bo nie chcą mu pomóc. W dobrych relacjach pozostaje z Ruchem Palikota. Wspierał go poseł Biedroń, ale dzisiaj w sprawie łupków, według Więcka, nie robi już nic. Tylko Leszek Miller z SLD go nie zawiódł i złożył interpelację poselską.

Realną pomoc Więcek uzyskał dopiero za granicą. Kaszuby odwiedzili m.in. Elizabelle Bourgue z No Fracking France i Gert De Cock z Food & Water Watch, organizacji, która angażuje się w ogólnoeuropejską kampanię przeciwko szczelinowaniu. Spotykali się z mieszkańcami i przekonywali, by nie godzili się na gaz łupkowy, bo ich ziemia zmieni się w pustynię.

Kilkakrotnie w sprawie łupków przyjeżdżał do Polski Jose Bove, były farmer i ekologiczny radykał, a dziś europoseł. Firmy chciały wydobywać gaz niedaleko jego farmy, więc tak jak Więcek zmobilizował ludzi. W końcu zorganizował wielotysięczne manifestacje. – Sarkozy się przeraził – twierdzi Bogusław Sonik, poseł PO do Parlamentu Europejskiego – i od tego czasu łupki we Francji nie mają szans.

Francuzi uchwalili ustawę zakazującą szczelinowania, mimo że przy geotermii szczelinowanie jest przez Francuzów stosowane. – To pokazuje skalę manipulacji tym problemem i siłę grup interesu wokół gazu łupkowego we Francji – mówi Sonik. Bove – według niego – nie jest aktywny w Parlamencie Europejskim. Ma więc czas na podróże do Polski i pisanie apeli do Donalda Tuska.

Czas na Ukrainę

Od kilku miesięcy światowe media donoszą o ogromnych złożach gazu łupkowego na Ukrainie. Kontrakt na poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego na 50 lat podpisał tam brytyjski Shell. Kontrakt, wart 10 mld dolarów, jest największym kontraktem łupkowym w Europie.

Wraz z medialnymi doniesieniami o podpisanych umowach, na Ukrainie rozpoczęła się kampania przeciwko wydobywaniu gazu. W lutym, zaledwie miesiąc po podpisaniu umowy z Shellem, w Doniecku odbyła się pierwsza akcja protestacyjna przeciwko wydobyciu gazu łupkowego. Na jej czele stali nacjonaliści z partii Swoboda.

Swoboda zwyciężyła w ostatnich wyborach lokalnych w Zachodniej Ukrainie, czyli w rejonach przylegających do Polski. Dotąd Swoboda wegetowała na marginesie ukraińskiej sceny politycznej, ale półtora roku temu nagle zaczęła wydawać spore pieniądze na promocję. Wielu ukraińskich komentatorów jest przekonanych, że Swobodę finansują Rosjanie.

– Z chwilą kiedy pojawią się na ukraińskiej ziemi buldożery, dźwigi i wieże wiertnicze zachodnich koncernów, rozpoczną się tam protesty ekologów – mówi „Rz" Jan Piekło, ekspert od spraw wschodnich, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej.

Bo Rosja nigdy się nie zgodzi – uważa Piekło – by Polska czy Ukraina wybiły się na energetyczną niezależność.

Europejscy Zieloni odwiedzają coraz częściej polską prowincję i pokazują, jak walczyć z gazem łupkowym. To także dzięki nim lokalne społeczności wygrywają z koncernami batalię o łupki w Polsce.

Ptaki

Pozostało 96% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro