Tajemnica rosyjskiej ropy

Najmniejszy od dekady eksport ropy z Rosji do Europy to nie efekt spadku popytu, a obniżania podaży przez Kreml.

Aktualizacja: 09.07.2013 01:50 Publikacja: 08.07.2013 23:45

Tajemnica rosyjskiej ropy

Foto: Bloomberg

Od początku lipca eksport rosyjskiej ropy spadł do 10-letniego minimum – 2,1 mln baryłek na dobę, dowiedziała się u importerów gazeta „The Financial Times". To zjawisko narasta, mimo że rosyjska ropa marki Urals jest o 2–3 dol.  tańsza od marki Brent.

Azja bije Europę

Nie jest to wina zmniejszającego się popytu, ale co zaskakujące – spadającej rosyjskiej podaży. Przyczyna takiego stanu rzeczy leży w polityce kremlowskich władz. Od 2005 roku rosyjskie koncerny paliwowe zwiększyły moce swoich rafinerii o jedną czwartą i przedkładają sprzedaż benzyn i innych produktów naftowych na eksport lub w kraju.

Dlaczego? Otóż rząd Rosji stymuluje przerób surowej ropy poprzez wysokie cła eksportowe na surowiec. Są one dużo wyższe od ceł na produkty naftowe, więc rentowność eksportu tych ostatnich jest znacznie wyższa.

Jednak jak mówi „Rz" Witalij Kriukow, analityk rynku ropy i gazu w firmie IFD Kapital, „w ostatnim czasie pojawił się też nowy, ważny czynnik wpływający na spadek eksportu surowej ropy do Europy".

– Największy rosyjski koncern Rosnieft coraz wyraźniej angażuje się na rynku Azji. Ostatni wielki kontrakt z Chinami to początek przeorientowania strategii – wskazuje Witalij Kriukow.

Chodzi o kontrakt z koncernem China National Petroleum Corporation (CNPC), którego szczegóły przedstawił w końcu czerwca Igor Sieczin, prezes Rosneft, podczas forum gospodarczego w St. Petersburgu.

– Umowa opiewa na dostawy 365 mln ton ropy w ciągu 25 lat. Szacunkowa wielkość transkacji to 270 mln dol. Dostawy ruszają od lipca tego roku – podał Sieczin.

Obecnie Rosja dostarcza do Chin rurociągami Transnieft 15 mln ton ropy rocznie. Od lipca eksport będzie rósł. W tym roku o 800 tys. ton, a od przyszłego o 2 mln ton. W 2038 r. Rosja będzie dostarczać do Chin 31 mln ton ropy rocznie.

Gazeta „Wiedomosti" dowiedziała się, że Chińczycy zapłacą Rosjanom awansem 60 mld dol. Dzięki temu Rosnieft pozbędzie się długu. To ok. 70 mld dol. na koniec I kw., z czego ok. 45 mld dol. stanowi kredyt na zakup TNK-BP.

Stary Kontynent ma przyszłość

Rosja nie może oczywiście zrezygnować z eksportu surowej ropy. Cała konstrukcja budżetu opiera się na cenie tego surowca. Zmienia jednak strukturę sprzedaży w miarę zmian zachodzących na rynkach oraz sytuacji w kraju.

Federacji kończą się bowiem rozpoznane złoża lądowe. Tempo wydobycia w ostatnich latach zatrzymało się na 1–2 proc. rocznie.

Bajeczne zasoby szelfu arktycznego są trudne w wydobyciu i tutaj Rosjanie potrzebują zachodnich technologii i sojuszy. Stąd współpraca Rosnieftu z Exxonem, Eni i Statoilem – koncernami bardzo doświadczonymi w morskim wydobyciu.

Łukoil – największy koncern prywatny – ma inną strategię. Kupuje aktywa zagraniczne, nie tylko udziały w projektach jak irackie eldorado, Kurna Zachodnia II, ale i całe rafinerie (ma je na Sycylii, w Bułgarii, Holandii). Rosnieft zresztą również kupił udziały w rafineriach niemieckich.

Leonid Fiedun, współwłaściciel i od 1995 roku wiceprezes Łukoil jest zdania, że w ciągu dekady na rosyjskim rynku pozostaną tylko dwa wielkie koncerny naftowe – państwowy Rosnieft i prywatny Łukoil. Proces fuzji i przejęć zapoczątkowany przez Rosnieft kupnem TNK-BP, będzie postępował.

Oprócz tych dwóch koncernów na rosyjskim rynku liczą się też inni – Gazprom Nieft, Surgutnieftiegaz, Tatnieft – silna spółka władz Tatarstanu czy prywatny Basznieft. Ten ostatni miałby zostać przejęty przez Rosnieft, ale na razie to tylko doniesienia medialne.

Fiedun uważa, że kluczowy jest dla rozwoju branży dostęp do rosyjskich zasobów na szelfie Arktyki. Jednak dopóki działają tam tylko państwowe Rosnieft i Gazprom, to prace postępują wolno. Dopuszczenie prywatnych koncernów nastąpi w latach 20. i 30. tego wieku.

Wiceprezes Łukoilu jest zdania, że rosyjskim koncernom jednak bardziej opłaca się eksport na rynek europejski niż chiński. Niższe są bowiem koszty transportu, a przy tym lepsza jest infrastruktura.

Kadry

W piątek premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zdymisjonował Aleksandra Popowa, szefa Rosniedru – instytucji, która włada rosyjskimi surowcami naturalnymi. Oficjalnie dymisja miała związek z likwidacją stanowiska, które zajmował Popow. Rosniedry przekształciły się bowiem w Federalną Agencję ds. Zasobów Naturalnych. Nieoficjalnie media rosyjskie jako powód dymisji Aleksandra Popowa podały opóźnienia przy przekazaniu koncernowi Basznieft praw do największego złoża rosyjskiej ropy – Trebsa i Titowa położonego w okręgu niemieckim na Syberii. Popow to człowiek Igora Sieczina, obecnego szefa koncernu Rosnieft, więc zapewne długo bez pracy nie pozostanie.

Od początku lipca eksport rosyjskiej ropy spadł do 10-letniego minimum – 2,1 mln baryłek na dobę, dowiedziała się u importerów gazeta „The Financial Times". To zjawisko narasta, mimo że rosyjska ropa marki Urals jest o 2–3 dol.  tańsza od marki Brent.

Azja bije Europę

Pozostało 94% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie