W Unii Europejskiej trwa walka o gaz z łupków

Parlament Europejski chce zaostrzenia dyrektywy środowiskowej. To może spowodować spowolnienie poszukiwań w Polsce i w całej Wspólnocie.

Publikacja: 10.10.2013 04:45

W Unii Europejskiej trwa walka o gaz z łupków

Foto: Fotorzepa, Piotr Wittman

Parlament Europejski przegłosował wczoraj zaostrzenie dyrektywy środowiskowej dla gazu z łupków. Projekt przepisów przewiduje konieczność sporządzania oceny oddziaływania inwestycji na środowisko (OOŚ) już na etapie prowadzenia poszukiwań, a konkretnie wszędzie tam, gdzie prowadzone jest tzw. szczelinowanie hydrauliczne.

Taki wymóg uczyni działalność koncernów bardziej kosztowną i wydłuży proces przystępowania do odwiertów. Już teraz brak pewności legislacyjnej powoduje, że koncerny rezygnują z koncesji, jak zrobił to na przykład w tym tygodniu Chevron na Litwie.

Prawie cała prawica w PE zagłosowała przeciwko nowelizacji dyrektywy. Wobec mobilizacji socjalistów, Zielonych i liberałów, było to jednak zbyt mało i restrykcyjne przepisy uzyskały minimalną większość 332 głosów za, wobec 311 przeciw i 14 wstrzymujących się. Z takim mandatem negocjator PE, włoski liberał Andrea Zanoni, pójdzie teraz na rozmowy z Radą Unii. Ta ciągle nie ma swojego stanowiska, bo podziały są głębokie.

Teraz jednak, gdy jest już głos PE, sprawa może nabrać dynamiki. – Mamy nadzieję, że uda się wkrótce wypracować nasze stanowisko i rozpocząć negocjacje z PE w listopadzie – powiedziała nam rzeczniczka prezydencji litewskiej. Zdaniem eurodeputowanych przeciwnych dyrektywie mandat Zanoniego jest jednak słaby. – Przy tak wyrównanym głosowaniu nie może on pójść w rozmowach z Radą na żadne dalsze ustępstwa. Powinien natomiast uwzględniać propozycje łagodzące dyrektywę – uważa Bogusław Sonik z PO.

105 koncesji wydał dotychczas resort środowiska na poszukiwania ropy i  gazu z łupków

W PE udało się przeforsować kilka korzystnych poprawek. Jedna z nich znosi proponowaną retroaktywność. Czyli nawet jeśli Rada UE i PE w drugim czytaniu przyjęłyby dyrektywę w kształcie przegłosowanym wczoraj w Strasburgu, to przepisy będą działały tylko dla nowych inwestycji. Każdy koncern, który rozpocznie poszukiwania wcześniej, nie będzie musiał sporządzać oceny wpływu inwestycji na środowisko. Przedstawiciele polskiego rządu nie dramatyzują z powodu decyzji PE. - Od dzisiejszego głosowania do faktycznych zmian droga jest bardzo daleka. Będzie jeszcze głosowanie plenarne, a później ewentualna procedura dialogu PE z Radą. Nie ma żadnych podstaw do tego, aby rozpocząć jakiekolwiek działania legislacyjne w Polsce – uspokaja Paweł Mikusek, rzecznik prasowy resortu środowiska.

Opinia dla „Rz"

Marcin Zięba dyrektor generalny OPPPW

Wejście w życie proponowanych przepisów utrudni pracę inwestorom i zdecydowanie wydłuży, i tak powolne, tempo prac poszukiwawczych. Uchwalone w czerwcu rozporządzenie Rady Ministrów zmieniające rozporządzenie w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko pozytywnie wpłynęło na nastroje branży, dając nadzieję na niezwłoczne przyspieszenie prac poszukiwawczych. Jeżeli decyzje podejmowane na szczeblu europejskim wejdą w życie, mogą niestety zniweczyć tę szansę. Czas to pieniądz i każde spowolnienie i wydłużenie prac oznacza wyższe koszty, a tym samym wpływa na rachunek całej inwestycji. Branża boleśnie odczuwa finansowo każde utrudnienie i spowolnienie procesu przygotowania do prac poszukiwawczych. —trf

Przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa uważają, że dziś obowiązujące regulacje środowiskowe są wystarczające. - Decyzja PE powoduje niepotrzebne wydłużenie prac oraz wzrost kosztów niezbędnych do rozpoczęcia wierceń, co może przełożyć się na obniżenie opłacalności poszukiwań i ograniczenie zainteresowania potencjalnych inwestorów - zauważają. W ocenie resortu dla Polski może to oznaczać utratę szansy na dodatkowe wpływy do budżetu oraz stworzenie atrakcyjnych miejsc pracy. Co więcej, podjęta decyzja zmniejsza szansę na niezależność energetyczną całej UE.

Do środowej decyzji PE odniosły się też spółki prowadzące poszukiwania w Polsce. W ocenie PKN Orlen konieczna będzie duża determinacja w zakresie negocjowania szczegółowych zapisów dyrektywy środowiskowej. - Wiele zależeć będzie bowiem od przyjętych definicji, brzmienia zapisów w prawie polskim i wspólnotowym, a także dokumentów wykonawczych. Dla inwestorów szczególnie ważna będzie ścieżka uzyskiwania decyzji, w tym ustawowe terminy oraz zakres wymaganej oceny oddziaływania na środowisko – podało biuro prasowe PKN Orlen.

- Obowiązkowa ocena oddziaływania na środowisko już na etapie poszukiwań i rozpoznawania złóż najprawdopodobniej opóźni moment oszacowania zasobności polskich złóż a więc również potencjalną eksploatację gazu na skalę przemysłową – mówi Marcin Zięba, dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, zrzeszającej firmy z branży, w tym m.in. zagraniczne koncerny BNK Petroleum, Chevron, ConocoPhillips, Eni, czy Marathon Oil. Jego zdaniem wejście w życie proponowanych przepisów utrudni pracę inwestorom i zdecydowanie wydłuży, i tak powolne, tempo prac poszukiwawczych. Zięba ostrzega, że każda niepewność regulacyjna, w tym związana z ciągłymi zmianami przepisów dotyczących wymogu przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko, wpływa na pogorszenie nastrojów wśród inwestorów.

Zaniepokojenie w związku z decyzją PE wyraziło Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Ropy i Gazu (OGP). - Istnieje ryzyko, że decyzja PE ograniczy inwestycje energetyczne w Europie (zwłaszcza w poszukiwania gazu ziemnego z łupków), jeśli tekst nowych regulacji zostanie przyjęty w obecnej wersji – napisano w oficjalnym komunikacie.

Opóźnienia w krajowych regulacjach

Mało wierceń w Polsce

Poszukiwania gazu z łupków przebiegają u nas zdecydowanie wolniej niż powszechnie się tego oczekuje. W ocenie specjalistów jest tak m.in. ze względu na niepewność regulacyjną. Opóźnienia związane z nowelizacją prawa geologicznego i górniczego oraz projektem ustawy o specjalnym podatku węglowodorowym, czyli z regulacjami, od których w dużym stopniu zależą poszukiwania ropy i gazu, w tym w skałach łupkowych, sięgają już wielu miesięcy. Wystarczy przypmnieć, że w maju premier Donald Tusk zapowiadał iż za kilka tygodni rząd przyjmie łupkowe ustawy. Nie zrobił tego do dziś. To powoduje niepewność. Dobrej atmosfery nie tworzą też spory wewnątrz rządu. Dotyczą one chociażby funkcjonowania Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych, państwowej firmy, która ma być udziałowcem części koncesji. O kontrolę nad tą jeszcze nieistniejącą spółką konkurują od pewnego czasu resorty środowiska oraz skarbu państwa. Niepewna sytuacja prawna w Polsce i UE była zapewne jedną z przyczyn wycofania się z naszego kraju trzech północnoamerykańskich koncernów. W maju Marathon Oil poinformował, że zakończy u nas działalność poszukiwawczą w zakresie łupków w drugiej połowie przyszłego roku. Z działalności nad Wisłą zrezygnował wówczas również kanadyjski Talisman Energy. Wcześniej z Polski postanowił się wycofać ExxonMobil. Z naszego rynku wkrótce mogą się wyjść również inne firmy. Obecnie intensywnymi poszukiwaniami gazu z łupków zajmują się w zasadzie tylko państwowe grupy kapitałowe. Chodzi zwłaszcza o PKN Orlen i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Do rozwoju branży nie przyczynia się też brak istotnych sukcesów w łupkowych poszukiwaniach. —trf

Parlament Europejski przegłosował wczoraj zaostrzenie dyrektywy środowiskowej dla gazu z łupków. Projekt przepisów przewiduje konieczność sporządzania oceny oddziaływania inwestycji na środowisko (OOŚ) już na etapie prowadzenia poszukiwań, a konkretnie wszędzie tam, gdzie prowadzone jest tzw. szczelinowanie hydrauliczne.

Taki wymóg uczyni działalność koncernów bardziej kosztowną i wydłuży proces przystępowania do odwiertów. Już teraz brak pewności legislacyjnej powoduje, że koncerny rezygnują z koncesji, jak zrobił to na przykład w tym tygodniu Chevron na Litwie.

Pozostało 93% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie