Wywiad Johannesen Teyssenem ukazał się już po wprowadzeniu w piątek przez Unię Europejską sankcji przeciwko rosyjskim koncernom energetycznym.
Niemiecki E.on jest jedną z największych spółek użyteczności publicznej w Europie.
Prezes E.on uspokaja, że Niemcom i Europie nie grozi "czarny scenariusz" gazowy i nie trzeba będzie "wyciągać swetrów", gdy zimą Rosja zakręci gaz, ponieważ nic takiego nie będzie miało miejsca. Nawet jeśli dostawy przez Ukrainę i Polskę zostaną ograniczone to, według Teyssena, jest jeszcze gazociąg Nord Stream, który wciąż ma "niewykorzystane możliwości".
Johannes Teyssen uważa też, że nie ma się co bać Rosji w której niemiecki koncern ma liczne inwestycje.
- Jesteśmy jednym z największych inwestorów w Rosji - podkreślił prezes E.on, dodając, że niemiecki koncern jest tam współwłaścicielem "wielu elektrowni" i zatrudnia ponad 5 tys. pracowników. - Jesteśmy tym samym częścią systemu bezpieczeństwa dostaw energii dla Rosjan. W tym sensie jesteśmy rosyjską firmą, i jako taka wywiązujemy się ze swoich obowiązków, a także jesteśmy uczciwie traktowani - podkreślił Teyssen.
- Liczymy na odprężenie polityczne - dodał prezes koncernu E.on.
Już w marcu tego roku - w wywiadzie dla tygodnika "Spiegel" Johannes Teyssen mówił o "narażeniu na szwank zaufania i partnerstwa" jakie panuje miedzy Rosją a Niemcami w związku z sankcjami gospodarczymi.
Teyssen powiedział też, że "nie może słuchać gadania" o zależności Europy od rosyjskiego gazu i możliwości użycia przez Rosjan gazu i ropy naftowej jako broni strategicznej. Podkreślił, że Rosja jeszcze nigdy nie stosowała surowce jako strategiczną broń przeciw Zachodowi. - Obie strony korzystają na tym partnerstwie - podkreślił prezes E.ON.
E.ON obecny jest w Rosji od 40 lat. Jest współwłaścicielem sieci elektrowni, w których pracuje 5 tys. osób, i zainwestował prawie 6 mld euro. W 2013 roku obroty niemieckiej firmy w tym kraju wyniosły prawie 2 mld euro. E.ON importuje też rosyjski gaz ziemny.