Tchórzewski: Polski budżet stać na dofinansowanie budowy atomu

Polski budżet stać na to, by dać, poprzez dokapitalizowanie w ciągu 10 lat budowy, wkład własny nawet na poziomie 50 proc., a przy takim udziale państwa każdy bank chętnie pomoże sfinansować projekt elektrowni jądrowej – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Tchórzewski, były minister energii i obecny przewodniczący sejmowej komisji gospodarki i rozwoju.

 

– W ostatnich latach przygotowaliśmy dobry grunt pod inwestycję w pierwszą elektrownię jądrową. Mamy dwie możliwe lokalizacje, blisko morza, mamy poparcie lokalnej społeczności i właściwie droga do rozpoczęcia projektu jest otwarta – mówi Tchórzewski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Podkreśla, że jako minister energii stał na stanowisku, że budowę pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej powinny wspólnie udźwignąć spółki kontrolowane przez Skarb Państwa – energetyczne i paliwowe.

 

W ostatnich miesiącach prezes największego krajowego koncernu energetycznego – Polskiej Grupy Energetycznej poinformował jednak, że spółka nie sfinansuje realizacji tego projektu. Jak wynika z projektu polityki energetycznej państwa do 2040 r, tylko w latach 2031 – 2035 inwestycje w tym obszarze pochłoną około 52 mld zł. Natomiast łączny koszt inwestycji w energetykę jądrową o mocy 6 – 9 GW to 100 – 135 mld zł, rozłożonych na najbliższe 20 – 25 lat.

Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek

– Obecnie, gdy PGE deklaruje, że nie sfinansuje budowy elektrowni jądrowej, trzeba na nowo rozpocząć rozmowy z Komisją Europejską, by państwo mogło bezpośrednio zaangażować się w tę inwestycję. Polski budżet stać na to, by dać, poprzez dokapitalizowanie w ciągu 10 lat budowy, wkład własny nawet na poziomie 50 proc., a przy takim udziale państwa każdy bank chętnie pomoże sfinansować projekt – przekonuje Tchórzewski.

 

Były minister dodaje, że dla niego zawsze kluczową sprawą jest bezpieczeństwo energetyczne kraju. – Wielu moich kolegów z PiS i z partii opozycyjnych przekonuje, że da się szybciej odejść od węgla, ale to zawsze wiąże się z ryzykiem zbyt szybkiego wzrostu cen prądu lub jego braku. Jak w przypadku nowego bloku w Ostrołęce. Przestawienie go z węgla na gaz powoduje, że pierwsza energia z tego bloku popłynie nawet do dwóch lat później niż zakładano. Trzymam kciuki za ten projekt, ale z obawą patrzę, czy wystarczy nam energii w systemie – kwituje Tchórzewski.

 

Bloomberg

Mogą Ci się również spodobać

W stronę zrównoważonego rozwoju

Staramy się być liderem w kwestiach związanych z odpowiedzialnością społeczną oraz ochroną środowiska – ...

Sołowow: energetyka jądrowa wraca do łask

Małą elektrownię jądrową buduje się w trzy lata. To nie jest alternatywa dla dużych ...

Festiwal podwyżek trwa

Zastanawiając się, po co są tłuste lata, przypomniałem sobie bajkę o trzech świnkach, którą ...

Rosneft połknie kolejnego konkurenta

Rosyjski państwowy gigant paliwowy kupi koncern Baszneft, którego reprywatyzację Kreml wymusił wcześniej na prywatnym ...

Czy Polska będzie klimatycznym hamulcowym?

Przywódcy UE mają w czwartek w Brukseli zdecydować, czy do 2050 r. Unia powinna ...

Wojna o niższe ceny gazu dla Polski trwa w najlepsze

Dopiero całościowy wyrok trybunału arbitrażowego może rozstrzygnąć spór między Gazpromem i PGNiG. I to ...