Na trasie B 462 pomiędzy Kuppenheim i Gaggenau w Badenii – Wirtembergii właśnie otwarty został kolejny fragment elektrycznej autostrady (eHighway), który umożliwia przetestowanie technologii napowietrznej linii jezdnej na odcinkach federalnej autostrady z ciasnymi krzywiznami. W regularnych testach będzie wykorzystywanych pięć ciężarówek poruszających się w obu kierunkach na około 3,4-kilometrowym odcinku.

W rezultacie technologia eHighway jest już testowana w trzech publicznych próbach terenowych w Niemczech. Na początku tego roku zdecydowano się wydłużyć testowy odcinek autostrady A5 w pobliżu Frankfurtu. Dodatkowe 7 pojazdów (5 już tam jeździ) wyposażonych w pantografy na dachu dostarczy Scania. Samochody poruszając się zelektryfikowanym fragmentem autostrady pobierają prąd z trakcji elektrycznej, a po opuszczeniu tego odcinka napędzane są silnikiem spalinowym na biodiesel dla ograniczenia emisji CO2.

Odcinek A5 w Hesji uruchomiony został w 2019 r. Na pięciokilometrowym odcinku autostrady A5 w Hesji zainstalowano pięć przewodów nad prawym pasem w obu kierunkach. Test miał pokazać w jaki sposób elektryczne ciężarówki będą funkcjonować w ruchu drogowym. Na przykład podczas manewru wyprzedzania muszą opuścić prawy pas, a wówczas napęd przejmie bateria, która w czasie pozostałej jazdy jest ładowana z górnych przewodów. System elektryfikacji umożliwia pojazdom ciężarowym wyposażonym w pantograf jazdę z prędkością do 90 km/h na zasilaniu w pełni elektrycznym. Prace mają zostać zakończone do końca 2022 roku. Autostradą A5 przebiegającą na południe od Frankfurtu przejeżdża dziennie 135 tys. pojazdów, w tym 14 tys. ciężarowych. To jednak z najbardziej obciążonych i zanieczyszczonych dróg w Niemczech.

Podobny projekt realizowany jest także w Szlezwiku – Holsztynie. W pobliżu Lubeki odcinek zelektryfikowanej drogi A1 otwarto pod koniec 2019 r. Jest tam testowany jeden samochód. W sumie na wszystkich trzech drogach testowych – będą poruszały się 22 pojazdy ciężarowe.

""

Bloomberg

energia.rp.pl

Niemcy biorą pod uwagę koncepcje budowy sieci trakcyjnej dla e-ciężarówek, bo pozwoliłoby to na radykalne ograniczenie emisji CO2. Krajowa Platforma na rzecz Przyszłości Mobilności zaleca wyposażenie 300 km niemieckich autostrad w napowietrzne linie jezdne do 2023 r. i zelektryfikowanie łącznie 4 tys. km do 2030 r., aby pomóc krajowi osiągnąć cel klimatyczny.

Według Instytutu Energii i Badań Środowiskowych w Heidelbergu, sieć trakcyjna o długości 3,2 tys. kilometrów przyczyniałaby się do zredukowania pochodzącej z transportu drogowego emisji CO2 o blisko jedną piątą gdyby korzystali z niej tylko niemieccy kierowcy. W przypadku wykorzystania trakcji również przez firmy przewozowe z innych krajów, poziom redukcji emisji byłby jeszcze większy. Koszt przedsięwzięcia byłby niebagatelny – ok. 7 mld euro. Jednak zwróciłby się w przeciągu niewiele ponad dekady.

Z analiz brukselskiej organizacji Transport & Environment wynika, że w tym roku Unia Europejska powinna narzucić największym aglomeracjom budowę infrastruktury do ładowania elektrycznych ciężarówek. Dzięki temu dałoby się ograniczyć emisję CO2 pochodzącą z transportu drogowego nawet o jedną piątą. Koszty byłyby jednak ogromne – sięgnęłyby 28 mld euro.

W raporcie przedstawiono analizę dróg najczęściej używanych do transportowania towarów oraz wyznaczono 173 miejsca na terenie krajów członkowskich, gdzie powinny znaleźć się stacje ładowania. W Polsce to Gdańsk, Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Szczecin, Wrocław i Warszawa, a także mniejsze miasta na terenie Śląska: Rybnik, Sosnowiec, Tychy i Bytom.

W całej UE należałoby postawić ok. 40 tys. ładowarek dla samochodów ciężarowych – w centrach logistycznych oraz miejscach dostępnych publicznie. Taka liczba punktów ładowania umożliwiłaby obsługę 500 tys. e-ciężarówek. T&E szacuje, że dzięki temu udział bezemisyjnych kursów w łącznej liczbie przejazdów mógłby w ciągu najbliższych 10 lat wzrosnąć do 43 proc.

""

Bloomberg

energia.rp.pl