Siedem bram piekieł w drodze do atomu. Potencjał zleceń dla polskich firm ogromny

Przebrnięcie przez polski biznes drogi, prowadzącej do partycypowania przy rozwoju technologii jądrowych i uczestniczeniu w łańcuchu dostaw, bywa trudne i czasochłonne. Wielu już te bramy piekieł pokonało i są przygotowani do rozwoju atomu u nas w kraju.

Publikacja: 11.11.2023 16:53

Siedem bram piekieł w drodze do atomu. Potencjał zleceń dla polskich firm ogromny

Foto: Adobe Stock

Francuski EDF zorganizował w październiku kolejne już spotkanie dotyczące kooperacji przy rozwoju projektów jądrowych w Europie. EDF nadal jest w grze o drugą lokalizację dla Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Niezależnie od werdyktu, już teraz prowadzi zaawansowaną współpracę z polskimi firmami przy budowie swoich reaktorów w Europie. Te są coraz silniejsze w eksporcie swoich towarów i usług na potrzeby europejskiego sektora energetyki jądrowej we Francji, Wielkiej Brytanii i Finlandii. Bariery i wyzwania można opisać w formie bram, które trzeba sforsować.

Czytaj więcej

EDF rzuca się do przodu: chce budować reaktory w 8 krajach Europy

Szkolenia

Jak podkreślają nasi rozmówcy, warunki wejścia w biznes jądrowy są skomplikowane, wieloetapowe i trwają. – Wynika to z faktu, że standardy bezpieczeństwa są wyśrubowane, a przez to bardzo wrażliwe. Niemniej coraz więcej polskich firm je spełnia, współpracując m.in. z francuskim przemysłem jądrowym. Z tego co słyszmy, jeszcze kilka lat temu takich firm było kilkadziesiąt, a teraz mówi się już o 100. To dowód zaufania, ale i docenienia postępu polskiego przemysłu, który sam nie dysponuje atomem, a mimo to, szybko się go uczy pod względem jakości – mówi Velina Argirova-Anguenot z francuskiej firmy inżynieryjnej Vulcain Engineering. To przedsiębiorstwo współpracuje z polskimi firmami jak np. MATTER ELECTRO np. przy realizacji projektu Olkiluoto w Finlandii. Polska firma zrealizowała i dostarczyła instalacje elektryczne. – Niemniej, mimo rosnącego zaangażowania polskich firm, z naszych doświadczeń wynika, że konieczne jest stałe i nieprzerwane szkolenia oraz bieżące uczestniczenie w realizacji aktualnych projektów jądrowych w Europie – mówi Velina Argirova-Anguenot.

Czytaj więcej

Atomowy wyścig nie ominie rynku pracy

Dokumentacja

Co ciekawe, najbardziej realistycznie co do udziału naszych firm przy budowie europejskiego atomu wypowiadają się sami Polacy. Bogdan Pilch, dyrektor generalny Izby Gospodarcza Energetyki i Ochrony Środowiska podkreśla, że polskie firmy nie będą odgrywały wiodącej roli w budowie elektrowni jądrowych. – To wydaje się jasne. Miejsce naszych firm jest w gronie poddostawców drugiego, trzeciego i czwartego poziomu (tier 2-3-4). Możemy i świadczymy usługi dla głównych podwykonawców – mówi Plich.

Z kolei zdaniem Moniki Silvy, wicedyrektor Izby, oczywiście, wymogi są wysokie, ale im niżej schodzimy w łańcuch dostawców komponentów, to są one coraz mniej restrykcyjne. Poza spełnieniem unijnych norm ISO 9001, są kolejne bezpośrednie takie jak wymogi EDF, których trzeba się nauczyć, gdyż stanowią nową jakość dla firm rodzimych. Przyznaje jednak, że wiąże się to z kilka razy większą dokumentacją. – W polskich firmach, które współpracują z francuskimi przy rozwoju atomu, powstają osobne biura ds. dokumentacji, technicznej, certyfikacji i bezpieczeństwa. Proszę sobie wyobrazić, że przez te kryteria dokumentacja dla EDF jest nawet 19 razy większa niż dla energetyki konwencjonalnej – wskazuje Silva.

Z drugiej jednak strony Pilch przyznaje, że tworzenie razem z zamawiającym dokumentacji i praca nad nią w trybie rzeczywistym jest konieczna, jeśli chce się uniknąć opóźnień przy realizacji projektów jądrowych. – To właśnie braki w dokumentacji sprawiły, że projekt Vögtle, realizowany przez amerykański Westinghouse w USA, którego technologia została wybrana do budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce mierzył się z kilkuletnim opóźnieniem właśnie ze względu na luki w dokumentacji. Od tamtego czasu takie wyśrubowane wymogi dot. dokumentacji w USA czy Korei jeszcze się zaostrzyły. To chyba największa kwestia dotycząca rozwoju energetyki, spośród tych niedocenianych składowych całego skomplikowanego procesu budowy elektrowni jądrowej – wskazuje Pilch.

Czytaj więcej

Mały atom: KGHM chce dalszej współpracy z NuScale, ale niekoniecznie ich technologii

Nadzór

Dyrektor Pilch dodaje, także, że jeśli ziszczą się prognozy części ekspertów, mówiące o tym, że, w Polsce powstaną trzy elektrownie jądrowe, każda od innego dostawcy (USA, Korea Płd., Francja) to pracy będzie trzy razy więcej, bo każda technologia to inna dokumentacja. – Każda z firm ma inny sposób przygotowywania dokumentacji i nadzoru. Wielkie zadanie i praca będą spoczywały na Państwowej Agencji Atomistyki, która będzie musiała nadzorować trzy różne technologie – mówi Pilch.

Jak uniknąć błędów z przeszłości przy rozwoju innych projektów w Europie czy USA? Zdaniem Pilcha konieczne jest stworzenie struktur wykonywania dokumentacji, bieżący kontakt w partnerskich relacjach, a nie bazujący tylko na wykonaniu zlecenia. W jego opinii zanim będziemy przejmować się jak radzić sobie z nadzorem dwóch czy trzech technologii, powinnyśmy się skupić na budowie przynajmniej pierwszej elektrowni, w tej amerykańskiej odsłonie.

Niezamienialny kierunek rozwoju

Polski rząd zamiast pakietowo zrealizować wszystkie etapy w jednej umowie, podjął decyzję, aby rozbić ten proces na kilka mniejszych i tak go rozwijać. To inaczej niż w innych krajach. – Czy skutecznie? Czas pokaże. Faktem jest jednak, że po 8 – 10 latach dyskusji o finansowaniu zatoczyliśmy koło i wracamy do modelu, który rozważano w poprzednim dziesięcioleciu – dodaje Pilch. Monika Silva wskazuje, że taki sposób realizacji projektu nie jest do końca jasny dla polskich firm, bo współpracując z zachodnimi partnerami opierały się na jednej kompleksowej umowie. Cześć firm wydaje się być zdezorientowana czy przygotowywać się na projekt krajowy czy na eksport swoich usług. – Na obecnym etapie, biorąc pod uwagę współpracę z Francją wydaje się stosownym rozwijanie eksportu. W Polsce pierwszą fazę projektu wykonają Amerykanie, kolejne czekają na rozstrzygnięcie wyboru technologii. To, na czym powinniśmy się realnie skupić to na fakcie pozyskania od rządu polskiego, funduszy na rozwój i wsparcie finansowe polskich firm, w procesie podniesienie kompetencji oraz uzyskaniu stosownych certyfikatów – wskazuje Silva.

Czytaj więcej

Energia atomowa wraca do unijnych łask. Zieloni potępiają tę decyzję PE

Wiara w polską naukę 

Polskie firmy współrealizujące projekty jądrowe zwykle (poza nielicznymi wyjątkami) nie są dopuszczone do dostaw komponentów na tzw. wyspę jądrową, gdzie ulokowany jest sam reaktor. – Co innego, jeśli chodzi o tzw. wyspę turbinową, gdzie dostarczane są komponenty, niczym nie różniące się od energetyki konwencjonalnej, w której polskie firmy mają wieloletnią wiedzę i doświadczenie. Firm polskich, które są zidentyfikowane jako dostawcy komponentów dla elektrowni jądrowych jest obecnie blisko 80, a w całym łańcuchu może to być ich nawet setki. Są to podwykonawcy 3 i 4 poziomu łańcucha dostawców i jest ich coraz więcej – mówi Monika Silva.

Przykładem, że można przebić się nawet realizując prace dla wyspy jądrowej jest francuska inżynieryjna firma Egis, która od 30 lat posiada oddział w Polsce. – To nasz polski oddział, współpracował z EDF przy projektowaniu 4 reaktorów jądrowych. Ostatnim projektem jest Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii. Mamy duże zaufanie, którym obdarzyło nas EDF i dostęp do technologii, ale było to poprzedzone licznymi szkoleniami i zdobyciem odpowiednich certyfikatów. Polski zespół zaczynał od 5-6 osób, a w szczytowym okresie było to już 50 inżynierów i ekspertów – mówi Andrzej Redo, dyrektor ds. rozwoju firmy Egis Poland. Jego zdaniem to właśnie brak fachowców będzie w kolejnych latach największym zmartwieniem branży jądrowej. – Widzimy zwrot krajów europejskich w stronę atomu, nawet w Holandii, Włoszech czy Grecji. Za parę lat okaże się, że połowa krajów UE będzie budować elektrownie jądrowe, a nie będzie fachowców. Nie możemy czekać i musimy już teraz szkolić i pogłębiać proces certyfikacji. Mamy kim szkolić, ponieważ nasi naukowcy z dziedziny szeroko pojętej energetyki jądrowej są uznani w Europie. Trzeba to wykorzystać – mówi Redo. Wskazuje, że wiele firm jak francuski EDF czy amerykański Westinghouse czy Bechtel już dzisiaj szkolą i będą ten proces kontynuowali zarówno przy specyfikacji i zakresu dostaw komponentów czy też prac budowlanych jak np. spawanie. – To dla nas szansa, aby sprostać tym „siedmiu bramom piekieł” i naszemu krajowemu celowi, jaki jest udział krajowego łańcucha dostaw przy budowie pierwszej elektrowni jądrowej rzędu 40 proc., a kolejnych obiektów nawet 60 proc. Polska może być hubem technologii i usług jak pompy, generatory, IT czy elektryka. Czesi czy Słowacy owszem mają atom, ale nie mają takiego potencjału przemysłowego jak my – wskazuje Redo, który dodaje, że bezpośrednio z EDF przy ostatnich dwóch dużych projektach EPR współpracowało ponad 35 polskich firm. – To najlepszy przykład, że jesteśmy konkurencyjni jakościowo i cenowo – podkreśla.

To zresztą zdanie nie tylko polskich ekspertów. Jak mówi Simon Bernou z francuskiej firmy projektowej Bertin Instruments, polska kadra naukowa, z którą współpracuje przy rozwoju reaktora badawczego Maria w Polsce, reprezentuje europejską czołówkę. – Współpracujemy z polskimi firmami na potrzeby cywilnego wykorzystania atomu. Na stałe współpracujemy z Instytutem Fizyki na katowickim Uniwersytecie Śląskim. Szukamy partnerów naukowych, długoterminowych, a Polska ma tu wiele do zaaferowania – mówi.

Edward Jackson, dyrektor generalny grupy Beaudrey, zajmującej się produkcją urządzeń przemysłowych podkreśla, że co prawda, bez posiadania własnej elektrowni jądrowej w Polsce, nie uda się zaistnieć polskim firmom na tzw. wyspie jądrowej, ale z jego szacunków wynika, że przy francuskim atomie współpracowało już blisko 100 firm na różnym etapie rozwoju projektów. – Wyspa konwencjonalna jest aktualnie miejscem, gdzie Polacy mają wiele do powiedzenia. Cena usług i dostaw jest zdecydowanie konkurencyjna względem europejskich dostawców– mówi Jackson.

Czytaj więcej

Świat powraca do atomu. Rekordowe inwestycje w nowe siłownie jądrowe

Poszukiwanie kapitału

Andrzej Redo przyznaje, że z perspektywy firmy, która chce wejść do „kręgu atomowego” wyzwaniem może okazać się brak kapitału na modernizację. – Ten jest w kraju, ale i w UE. Atom zaczyna być traktowany wreszcie jako energetyka zeroemisyjna, i będzie można pozyskać na ten cel wsparcie instytucji unijnych czy banków – mówi nasz rozmówca. Monika Silva dodaje, że jest tu ponownie rola krajowych funduszy jak np. PARP czy PFR przy wspieraniu finansowania modernizacji pod kątem atomu polskich firm.

Ze skali wyzwania zdaje sobie sprawę Ministerstwo Klimatu i Środowiska. – Przeanalizowaliśmy możliwości polskiego przemysłu do budowy i eksploatacji elektrowni jądrowych. Udało się wyłonić 292 branże, w których polskie przedsiębiorstwa mają kompetencje do realizacji zleceń w przemyśle jądrowym. Blisko 400 podmiotów dysponuje wystarczającym potencjałem, w tym ponad 80 doświadczeniem w realizacji przynajmniej jednego projektu jądrowego w ostatnich 10 latach – informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska. To olbrzymia liczba firm, które jednak potrzebują wsparcia przy eksporcie technologii.

Odchodzący rząd zdaje sobie wagę tych kwestii i podkreśla konieczność maksymalizacji udziału krajowego przemysłu jednak przy zachowaniu zasad dozwolonej pomocy publicznej UE, także w procesie pozyskiwania certyfikacji jądrowych. – Powyższe działania będą realizowane również na rzecz niwelowania barier pozyskiwania certyfikacji jądrowych w projektach eksportowych przez polskie przedsiębiorstwa. W szczególności wspierane będą procesy edukacyjno­szkoleniowe mające na celu zapoznanie krajowego przemysłu ze specyfiką certyfikacji jądrowej – informuje resort na swoich stronach poświęconych energetyce jądrowej. 

Większość zidentyfikowanych polskich przedsiębiorstw, które mają doświadczenia w eksportowych projektach jądrowych to małe i średnie przedsiębiorstwa, stanowiące łącznie ponad 75 proc. udział.

Istotną rolę w wsparciu takich firm przypisuje kredytom eksportowym krajowych przedsiębiorstw, realizujących kontrakty zagranicą. Zapewnienie współfinansowania projektów jest często integralną częścią postępowań przetargowych na określone, bardziej zaawansowane, części prac w energetyce jądrowej. – Aktualne programy wsparcia polskiego przemysłu przez Bank Gospodarstwa Krajowego  i Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych są neutralne technologicznie i można je wykorzystać również do realizacji eksportowych projektów w tym sektorze – zapewnia resort klimatu.

Współpraca

Zdaniem strony francuskiej, odrodzenie europejskiego przemysłu jądrowego dzieje się tu i teraz. – Rząd francuski rozpoczyna program ogromnych inwestycji w sektorze, obejmujący zarówno budowę nowych reaktorów jak i modernizację istniejącej floty. Kolejne kraje w Europie ogłaszają swoje programy jądrowe. Jeśli dodamy do tego fakt, że spośród obecnie działających w Europie 133 reaktorów połowa to reaktory eksploatowane przez EDF, to widać jak ogromny to rynek. Potencjał zleceń dla polskich firm jest ogromny, więc potrzebujemy europejskich partnerów do współpracy przy realizowanych obecnie projektach. A firmy francuskie mają nadzieję na konkretne umowy z polskimi przedsiębiorstwami – mówi Thierry Deschaux, Dyrektor Generalny Przedstawicielstwa EDF w Polsce. Polskie firmy, które dziś nawiążą z nami, lub z francuskimi firmami z sektora jądrowego, współpracę, staną się częścią wielkiego europejskiego rynku w tej branży. Doświadczenie zdobyte przy europejskich kontraktach polskie firmy mogą wykorzystać później przy realizacji polskiego programu energetyki jądrowej – dodaje Deschaux.

Program jądrowy we Francji wymaga więc współpracy z wiarygodnymi partnerami przemysłowymi. – Nasza długa współpraca z Polską w dziedzinie energii jądrowej opiera się na wielu projektach i wspólnych działaniach, które miały na celu promowanie strategicznych przedsięwzięć w Europie. Od dłuższego czasu pracujemy nad partnerstwem z polskimi wykonawcami. Naszym celem jest stworzenie perspektyw na kolejne umowy między francuskimi i polskimi firmami w nadchodzących miesiącach, aby dostarczać rozwiązania dla realizowanych już projektów jądrowych w Europie. Cała nasza wspólna praca, wykorzystywanie wzajemnych zasobów i budowanie zdolności francuskiej i polskiej branży w dostarczaniu rozwiązań, przyczynia się do tworzenia i rozwijania trwałego sojuszu naszych sektorów jądrowych. Nasze francusko-polskie partnerstwo opiera się na solidnych podstawach – wyjaśnia Carole Wahide z GIFEN, krajowego stowarzyszenia branżowego francuskiego przemysłu jądrowego.

Francuski EDF zorganizował w październiku kolejne już spotkanie dotyczące kooperacji przy rozwoju projektów jądrowych w Europie. EDF nadal jest w grze o drugą lokalizację dla Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Niezależnie od werdyktu, już teraz prowadzi zaawansowaną współpracę z polskimi firmami przy budowie swoich reaktorów w Europie. Te są coraz silniejsze w eksporcie swoich towarów i usług na potrzeby europejskiego sektora energetyki jądrowej we Francji, Wielkiej Brytanii i Finlandii. Bariery i wyzwania można opisać w formie bram, które trzeba sforsować.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Atom
Atomowy bilans otwarcia na majówkę
Atom
Ruszą prace terenowe na obszarze przyszłej elektrowni jądrowej w Polsce
Atom
Szczerość atomowych decydentów. Atom później i drożej
Atom
Jest nowy prezes atomowej spółki PGE
Atom
W Zaporożu „bardzo bliska katastrofy nuklearnej”. MAEA ostrzega świat