W Polsce mamy nieco ponad 5 milionów budynków jednorodzinnych i, gdy spojrzeć do rządowych komunikatów, powinniśmy w możliwie jak najszybszym terminie ocieplić 80 proc. z nich.

– Termomodernizacji wymaga co najmniej 160 tysięcy domów wielorodzinnych oraz około 4 milionów jednorodzinnych w Polsce – informowała jeszcze kilka miesięcy temu ówczesna wiceminister rozwoju Anna Kornecka. Jak zapowiadała, miał to być krok milowy w procesie wypełnienia europejskich wymogów dotyczących emisyjności budownictwa, a także szansa na stworzenie 300 tys. nowych miejsc pracy.

Podczas wrześniowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego Kornecka – już jako występujący podczas tej imprezy ekspert – przyznała, że tzw. Długoterminowa Strategia Renowacji (DSR), która miała być impulsem uruchomiającym w Polsce "Wielką Termomodernizację", pozostaje wciąż w fazie projektu. Rząd nie przyjął jej ani w ubiegłym roku, ani wiosną bieżącego – mimo wcześniejszych zapowiedzi, że stanie się to w marcu.

Dziki Zachód sektora budowlanego

Tymczasem sprawa jest pilna. Na ponad 5 milionów domów jednorodzinnych w Polsce milion to jeszcze budynki przedwojenne, 2,5 mln – z okresu przed 1989 r., kolejny milion powstał w pierwszych dwóch dekadach transformacji, wreszcie 500 tys. wybudowano po, mniej więcej, 2010 r. Generalna reguła, również w budownictwie wielorodzinnym: im dom starszy, tym gorzej ocieplony. Dopiero domy budowane obecnie, a zwłaszcza od zaostrzenia przepisów na początku tego roku, spełniają wyśrubowane unijne normy efektywności energetycznej.

– Te przepisy obowiązywały od 2019 r. dla budynków należących lub zamówionych przez władze publiczne. Teraz objęły wszystkie nowe budynki stawiane na polskim gruncie – tłumaczy nam dyrektor generalna Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego PLGBC, Alicja Kuczera. Stopniowy proces przygotowywania przepisów dla blisko zeroemisyjnego budownictwa zaczął się już w 2013 r., jak przypomina szefowa Stowarzyszenia. Warto tu także podkreślić, że przepisy nie zwracają uwagę na ocieplanie ścian, ale też innych elementów wyposażenia, okien, drzwi, mostków cieplnych, którymi może uciekać ciepło.

Inna sprawa, że rząd może jednocześnie stworzyć furtkę dla omijania tych przepisów. – Przerażeniem napawa mnie projekt, pozwalający budować obiekty o powierzchni do 70 m kw. bez żadnych dokumentów, pozwoleń, kierownika budowy. To będzie samowolka budowlana – ostrzega Kuczera. Tak może narodzić się cały nowy sektor rynku, który będzie się wymykał jakimkolwiek normą: państwo miałoby dostarczać projekty takich budynków, ale wątpliwie pozostaje, czy ktoś będzie potem weryfikował, na ile zostały zrealizowane.

Jak sfinansować zmiany

– Obecna tempo renowacji wynosi ok. 1 proc. rocznie. Chcemy przejść do średniego tempa rocznego na poziomie ok. 3-4 proc. oraz stopniowego zwiększania skali głębokiej termomodernizacji do poziomu ok. 3 proc. rocznie w perspektywie kolejnych lat – informowała, jeszcze jako wiceminister, Anna Kornecka.

Ten zryw będzie jednak kosztowy, tu nie ma najmniejszych wątpliwości. Rząd liczy, że uda się zaangażować w ten proces również środki prywatne – choćby poprzez zachęty tworzone w ramach programów takich jak Czyste Powietrze czy poprzez ulgę termomodernizacyjną. Ministrowie chętnie odsyłają do Krajowego Planu Odbudowy, w którego założeniach jest także 8,5 mld euro z przeznaczeniem na cele klimatyczne. Z tego ok. 3 mld euro miałoby wesprzeć termomodernizację. Ale bez DSR trudno się tego spodziewać.

Podczas EKG Anna Kornecka przypominała także o środkach unijnych. – W nowym budżecie unijnym, instrumencie Next Generation EU czy w KPO około jedna trzecia środków musi być przeznaczona na cele klimatyczne, w tym na cele związane z substancją budynkową i programami, które powinny na tej podstawie powstawać – mówiła.

Nie ma transformacji bez izolacji

W tle tych dyskusji jest prosta prawda: bez szczelnych budynków modernizacja energetyki czy ciepłownictwa ma niewielki sens i może tylko prowadzić do pogłębiających się kryzysów w sektorze energetycznym. – Bez podnoszenia standardów termoizolacyjnych nowych budynków oraz możliwie głębokiej termomodernizacji już istniejących, transformacja energetyczna i ciepłownicza oraz zazielenienie ciepłownictwa nie będą możliwe – dowodzi w rozmowie z nami Janusz Starościk, prezes Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych.

Przypomina on też o innym aspekcie sprawy. – Pozytywne jest to, że ograniczenie zapotrzebowania na ciepło w budynku oraz jak najszersze wykorzystanie OZE do ogrzewania budynku na pewno będzie bardzo odczuwalne w postaci znacznie obniżonych kosztów eksploatacji – dodaje. Do tego akurat nikogo nie trzeba zachęcać, choć pewnie nieliczni zdają sobie sprawę, jak dalece będą rosnąć nasze rachunki za ogrzewanie w kolejnych latach.