To nie wynagrodzenia wydają się problemem, a – jak mówią nam eksperci, a także niektórzy związkowcy – zbyt duża liczba związków zawodowych, które mają swoje reprezentacje. Na koniec dnia jednak i tak karty rozdają największe centrale związkowe. 

Ile kosztuje utrzymanie związków w kopalniach 

Jak wynika z informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą”, w największej spółce górniczej w Polsce, a więc w Polskiej Grupie Górniczej (PGG), która posiada 17 tzw. ruchów i zakładów, na koniec 2025 r. zatrudniała blisko 35 tys. osób, a oddelegowanych pracowników do pracy w organizacjach związkowych było średnio ok. 240 osób. Całkowity roczny koszt tych oddelegowań wynosi ok. 48 mln zł. W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), taki koszt w latach 2015-2024 wyniósł 191,6 mln zł, czyli średnio ok. 19 mln zł rocznie. Jednak w 2025 r. koszty związane z funkcjonowaniem związków zawodowych w JSW w 2025 r. wyniosły ok. 34,3 mln zł. Wynikało to jednak z podwyżek wynagrodzeń wszystkich pracowników spółki, do jakich doszło w poprzednich latach. Należy bowiem pamiętać, że oddelegowani przez pracodawcę do pracy w związkach zawodowych otrzymują wynagrodzenie równe średniej z trzech ostatnich miesięcy przed skierowaniem do pracy w związkach zawodowych. Na koniec marca w JSW 107 pracowników było zwolnionych ze świadczenia pracy w związku z pełnieniem funkcji związkowej w pełnym wymiarze czasu pracy, natomiast 15 osób korzystało z oddelegowań w niepełnym wymiarze godzin. W JSW zatrudnionych jest ok. 21 tys. osób (cała GK JSW ponad 30 tys.).

Czytaj więcej

Górnicy mogą zmienić branżę. PGG kieruje pracowników do Kolei Śląskich

W przypadku kolejnej spółki, a więc w Południowym Koncernie Węglowym (PKW, dawny Tauron Wydobycie) pracowników oddelegowanych do pracy w związkach zawodowych na stałe i doraźnie jest 50. Koszt wynagrodzeń dla nich w 2025 r. wyniósł 11,9 mln zł. Spółka zatrudnia ponad 6,1 tys. osób. Wreszcie w przypadku lubelskiej kopalni LW Bogdanka, która zatrudnia blisko 5 tys. osób, do pracy w związkach zawodowych odelegowanych jest raptem 9. Wynika to jednak z faktu, że ta kopalnia dysponuje jednym zakładem produkcyjnym, a nie kilkoma jak w przypadku śląskich kopalń. Spółka nie podaje jednak kosztów wynikających z tych oddelegowań pracowniczych. Patrząc na te dane trzeba pamiętać, że liczba związkowców wynika wprost z liczby zatrudnionych i liczby kopalń. Tych najwięcej ma PGG, która zatrudnia największą liczbę pracowników.

Nasi rozmówcy z central górniczych podkreślają, że nie generują oni dodatkowych kosztów i partycypują także w ograniczeniach wynagrodzeń. – To nie my sami jako pracownicy oddelegowujemy się do pracy w związkach zawodowych, a robi to pracodawca. Wynagrodzenie, które pobieramy jest takiej samej wysokości jak u innych pracowników w wysokości stosownej do naszego ostatniego przydziału przed oddelegowaniem. Innych kosztów, jak te związane z wynagrodzeniem, nie generujemy. Także i my jako pracownicy JSW mamy ograniczone wypłaty wynagrodzeń zgodnie z lutowym porozumieniem w JSW. Wyraźnie partycypujemy w kosztach tak samo jak każdy pracownik – mówi nam Marek Płocharski, przewodniczący Związku Zawodowego „Kadra” pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak dodaje, związkowcy nie unikają tematu i nie chowają się za legitymacją związkową. – Podlegamy ustawie o związkach zawodowych, która mówi wyraźnie, że by zmienić wynagrodzenie oddelegowanemu przewodniczącemu, musimy posiadać zgodę zarządów danego związku. Nie wykorzystujemy tego, że jesteśmy pod ochroną, jeżeli obniżamy zarobki pracownikom czy naszym członkom, to obniżamy również je sobie – zapewnia Płocharski.

Dlaczego w kopalniach działa tak wiele związków

O ile w przypadku wynagrodzeń nie ma tu kontrowersji, to w przypadku tzw. uzwiązkowienia spółek górniczych problem jest i to on może generować dodatkowe koszty. W JSW ten współczynnik jest największy. Poziom uzwiązkowienia wynosi aż ok. 182 proc. Oznacza to, że w firmie działa 82 zakładowych organizacji związkowych, a statycznie każdy pracownik należy średnio do niemal dwóch związków zawodowych jednocześnie. W PKW uzwiązkowienie wg oświadczeń związków zawodowych na koniec 2025 r. wynosiło ok. 119 proc., w PGG ok. 99,4 proc., a w Bogdance ok. 72 proc.

Jak tłumaczy nam Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo, każda organizacja związkowa w każdej kopalni może samodzielnie wyłaniać osoby oddelegowane do pełnienia funkcji w związkach zawodowych. – Związkowcy oddelegowani do pracy w związkach zawodowych otrzymują taką samą pensję, ale już nie muszą oni wykonywać pracy na dole w kopalni i co najważniejsze nie generują wartości dodanej dla spółki, bo nie wydobywają węgla – mówi. Podkreśla, że problemem nie są same związki zawodowe, które są potrzebne, ale ich obecny przerost.

Czytaj więcej

Z górnictwa odchodzą pierwsi pracownicy. To jednak spółek nie uratuje

O tym problemie mówi także część samych związkowców. Jak mówi nam przewodniczący "Sierpnia 80" Bogusław Ziętek, dochodzi do powielenia oddelegowań tych samych związków zawodowych. – Dochodzi naszym zdaniem wręcz do wyłudzeń oddelegowań i wyłudza się w ten sposób środki z funduszu socjalnego. Jeżeli dany związek wykazuje, że ma 2 tys. członków, to dostaje środki na tę liczbę członków. Jeżeli dany związek posiada pięć organizacji związkowych w różnych zakładach, kopalniach w tej samej spółce, po 2 tys. tych samych członków to dostaje on pięć razy tyle na tych samych członków – mówi i dodaje, że dochodzi do wyłudzeń poprzez podwójne, potrójne uzwiązkowienie.

Zdaniem Ziętka, tak duży poziom uzwiązkowienia to wynik polityki państwa, która sprzyjała rozdrobnieniu związkowemu. Podkreśla, że było to obliczone na zredukowanie siły największych związków zawodowych, żeby mnożyć te byty w nieskończoność i żeby te silniejsze związki zawodowe były de facto słabsze finalnie, jednak tak się nie stało. – Nadal uwaga koncentruje się na pięciu centralach związkowych, które poprzez tworzenie bytów w poszczególnych zakładach i kopalniach namnożyły się. To jest wina ustawodawcy i pracodawców, którzy chcieli w ten sposób rozbijać ruch związkowy – mówi nasz rozmówca.

– Kilkanaście lat temu dopuszczono do takiej sytuacji. Rządzący w spółkach założyli, że poprzez rozdrobienie związków uczyni się je słabszymi. Te związki i tak się skonsolidowały na poziomie centralnym. Pojawiły się tzw. holdingi związkowe korzystające z ustawy i oddelegowań. Jest tu potrzeba nowelizacji ustawy o związkach zawodowych, aby to uporządkować. Nowela powinna także uporządkować kwestię reprezentacji związków zawodowych w zarządach w JSW – mówi nam Markowski. 

Ziętek podkreśla, że nowelizacja ustawy powinna na nowo regulować kwestie związane z reprezentacją związków zawodowych, ich liczbą, a także zabronić związkom zawodowym prowadzenia działalności gospodarczej, gdzie jego zdaniem dochodzi do kolejnych patologii.

Trzeba jednak pamiętać, że jakiekolwiek oszczędności, które pojawiłyby się po uporządkowaniu pracy związków zawodowych byłyby bowiem kroplą w morzu potrzeb. W 2026 r. rząd przeznaczył na górnictwo węgla kamiennego ok. 7,5 mld zł, z czego ok. 5,5 mld zł trafiło na dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz proces wygaszania nierentownych kopalń. Pozostałe pieniądze zostały przeznaczone na osłony socjalne.