Analitycy nie mają wątpliwości, że tak duża wyrwa w produkcji odbije się na wynikach finansowych JSW. – Tym bardziej że oprócz przestoju w dwóch kopalniach spółce nie sprzyjają też ceny węgla kokosowego, które są zdecydowanie niższe niż przed rokiem, a także osłabienie dolara względem złotego. Spodziewam się, że JSW nie uniknie straty finansowej w II kwartale, którą trudno będzie odrobić w kolejnych miesiącach – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
Węgiel koksowy jest surowcem do wyrobu koksu i stali. Tymczasem z powodu pandemii popyt na stal w Europie znacząco się obniżył i zdaniem ekspertów powoli będzie powracał do wielkości sprzed kryzysu. Wywiera to presję na ceny węgla, które obecnie na globalnym rynku spadły poniżej 120 dolarów za tonę, podczas gdy średnia za 2019 r. wynosiła 177 dolarów.
Część analityków wskazuje, że wciąż jest wiele niewiadomych, jak choćby skala pomocy finansowej państwa, z której ewentualnie będzie mogła skorzystać węglowa spółka. Eksperci nie wykluczają, że aby wyprowadzić firmę na prostą, konieczne będzie zawarcie porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie cięcia kosztów.
W oczekiwaniu na plan
Pozostałe dziesięć kopalń, które wstrzymały wydobycie, to zakłady należące do Polskiej Grupy Górniczej. Zgodnie z układem zawartym ze związkami zawodowymi postój ma trwać do 3 lipca i wiele wskazuje na to, że uda się ten termin utrzymać. Pod koniec ubiegłego tygodnia we wszystkich kopalniach PGG było już tylko nieco ponad 400 zakażeń koronawirusem, natomiast wyzdrowiało ponad 1,4 tys. pracowników. W sumie w spółce wykonano jak dotąd ponad 50 tys. testów na obecność wirusa.
Podobnie jak JSW, także PGG zmaga się z trudną sytuacją rynkową. Spółka ta wydobywa przede wszystkim węgiel energetyczny, a elektrownie drastycznie zmniejszyły zamówienia na to paliwo. Z powodu zamrożenia gospodarki gwałtownie spadło bowiem zużycie energii elektrycznej w całym kraju.
W tym trudnym czasie węglowy gigant radzi sobie dzięki sprzedaży zapasów surowca, których ma akurat bardzo dużo, pieniądzom pozyskanym w ramach tzw. tarczy antykryzysowej i przesunięciu niektórych płatności, np. do ZUS. To jednak tylko tymczasowe rozwiązania. Spółce potrzebny jest plan ratunkowy, który – według naszych informacji – wciąż jeszcze nie został zatwierdzony.