Nad tematem „Co firmy mogą zrobić w kontekście ochrony środowiska w szerszej perspektywie – nowa strategia biznesowa firm globalnych i rodzimych na polskim rynku” debatowali dziennikarze „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”.

Sami produkują prąd

Mamy najdroższą energię elektryczną w Europie, o 40 proc. droższą w porównaniu z Niemcami. Coraz więcej firm decyduje się stawiać na autogenerację.

– Ceny są wysokie, więc firmy nie mają wyjścia. Przedsiębiorstwa, które kiedyś postawiły na gaz, dzisiaj z tego korzystają. Ten przykład pokazał, że warto. Ceny energii skłaniają, żeby własnymi siłami coś robić. Teraz firmy myślą, żeby inwestować w zieloną energetykę. Na razie wielkiego wyboru nie mają, bo mogą tylko postawić panele fotowoltaiczne. Jest chęć stawiania wiatraków, ale możliwości są ograniczone. Chociaż tereny są, to przez tzw. ustawę 10 H, nie można stawiać nowych farm. Wizerunek firmy też ma znaczenie, jeśli spółka chce być bardziej zielona – tłumaczyła Barbara Oksińska, dziennikarka „Rzeczpospolitej”

""

red. Barbara Oksinska, fot. Robert Gardzinski

energia.rp.pl

Andrzej Stec, redaktor naczelny „Parkietu” i zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” podkreślił, że jest to trochę przymus finansowy. Od 2021 r. spółki giełdowe będą musiały uwzględniać w swoich sprawozdaniach raportowanie niefinansowe w tym kwestie związane z klimatem.

– Po drugie, instytucje finansowe, począwszy od banków, przez ubezpieczycieli po agencje ratingowe, będą uwzględniać te działania spółek przy decyzjach kredytowych, ubezpieczeniowych i ratingowych. Może być tak, że firmy, które nie dbają o klimat, będą miały bardzo mocno utrudniony dostęp do kapitału i polis – wyjaśnił. Paradoksalnie, może przybywać spółek na giełdzie, bo tam spółki zaczną szukać kapitału.

Marcin Piasecki, dziennikarz „Rzeczpospolitej” zdradził, że spotkał się z przypadkami dużych firm, które wchodziły w partnerstwo firm energetycznych, np. fotowoltaicznych. Deklarowały, że będą kupować wyłącznie tę czystą energię.

– Aspekt wizerunkowy jest niesłychanie ważny, wręcz modny. Firmy bardzo lubią wygrywać aspekt PR-owski. Nie krytykowałbym tego, bo to jest działalność na rzecz klimatu. Firmy nie są zobligowane do tego prawem, wychodzą naprzód. To jest godne pochwały – mówił Piasecki.

Prowadzący debatę Michał Niewiadomski, redaktor prowadzący energianews.pl zauważył, że coraz więcej firm chce kupować prąd z zielonych źródeł. – Jest problem, bo zielonej energii nie ma za dużo. Odblokowanie wiatru na lądzie spowoduje, że zielonego prądu będziemy mieli więcej – mówił.

Barbara Oksińska stwierdziła, że wiatraki na lądzie jest to w miarę szybki sposób (4-5 lat) na stworzenie nowej generacji energii jeżeli teraz zostałyby zniesione ograniczenia administracyjne.

– Ogromną szansą są wiatraki na morzu, ale to perspektywa dekady. To bardzo zmieni krajobraz energetyczny kraju. Prywatne przemysłowe firmy też myślą o wiatrakach. Ciekawe, że prywatny biznes wcale nie czeka na strategię energetyczną kraju. Czasem działa wbrew rządowym zapowiedziom. Rząd nie chce budować małych reaktorów atomowych, a przemysł próbuje. Dobrze, że przemysł sam wychodzi z inicjatywą, nie czekając na wsparcie rządu – zaznaczyła.

""

Andrzej Stec, redaktor naczelny „Parkietu” i zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, fot. Robert Gardzinski

energia.rp.pl

Andrzej Stec przypomniał, że ceny prądu już są najdroższe, a będą jeszcze większe w 2021 r. – Firmy na to reagują. Wydaje mi się, że będzie boom fotowoltaiki w obszarze przemysłowym. Na razie jest boom w gospodarstwach domowych. Pojawią się deweloperzy, którzy stawiają farmy fotowoltaiczne. Wkrótce będziemy widzieć potężne elektrownie słoneczne na łąkach – prognozował.

Michał Niewiadomski zauważył, że firmy mogą zacząć uciekać z Polski jeżeli nie będzie bardzo szybkich zmian regulacyjnych, które odblokują OZE. Np. Czechy mają 10 proc. VAT i tańsze źródło energii.

– Firmy, które działają globalnie i będą w stanie zdywersyfikować działalność, to jak najbardziej. Jednak duże firmy, które działają w Polsce nie mają takiej możliwości – ocenił Stec.

Elektromobilność w powijakach

Prowadzący przypomniał, że Rada Unii Europejskiej zgodziła się, żeby do 2030 r. ściąć emisję CO2 o 55 proc. – Mamy co gonić. 10 lat trudnych procesów przed nami. Stoimy przed wielką zmianą architektury systemu energetycznego w Polsce. Za chwilę zaczną wypadać bloki węglowe z systemu, choćby Bełchatów. Na jego miejsce coś się musi pojawić. Z drugiej strony mamy transport, w tym drogowy, z którego pochodzi 20 proc. emisji. Czemu ciągle mamy nieudaną rewolucję elektromobilności? – pytał.

Piasecki ocenił, że najważniejszym czynnikiem jest cena pojazdów na prąd. – Mimo prób ze strony rządzących, jest to przedsięwzięcie nieopłacalne. Zbyt drobną szansą jest polityka firm, które chcą być zielone i tam przybywa aut na prąd – mówił.

Zostały wprowadzone ułatwienia dla posiadaczy aut elektrycznych, ale są niewystarczające, bo sprzedaż nie ruszyła. Jest też kwestia infrastruktury. Punktów ładowania jest za mało. Ciężko wybrać się w Polskę autem elektrycznym.

""

red. Marcin Piasecki, fot. Robert Gardzinski

energia.rp.pl

– Są też kwestie związane z pojazdami użyteczności publicznej. Mimo, że są przepisy obligujące, aby były to auta na prąd, to w porównaniu z Europą Zachodnią u nas jest tego mało. Zaraz będą się kłaniały kwestie ciężkiego transportu drogowego. Trzeba wprowadzić skuteczny system zachęt, żeby przewoźnicy zaczęli z tego korzystaćtłumaczył Piasecki.

– Na razie wszystko to jest w powijakach. Nie widać determinacji ze strony administracji państwowej, żeby rozwinąć elektromobilność. Warto przyjrzeć się jak jest to robione w Europie Zachodniej i skorzystać z części wzorców – dodał.

Redaktor Stec prognozował, że boom w fotowoltaice może przyspieszyć elektromobilność. Uważa, że słuszne było inwestowanie i mówienie o polskim samochodzie elektrycznym. Warto było powoływać spółkę i inwestować w to.

– Mamy toczącą się nową rewolucję przemysłową, więc warto się w to włączyć i spróbować coś wywalczyć. W Polsce produkowane są niemal wszystkie komponenty do samochodów. Mam tylko obawy czy to powinno być odgórne. Zdecydowanie szybciej byłoby prywatnemu biznesowi przygotować dobry projekt – mówił Stec.

Rewolucja w procesach

Barbara Oksińska oceniła, że przemysł szuka zwiększenia efektywności energetycznej od dłuższego czasu.

– Co mógł zrobić, to zrobił w poprzednich latach. Koncentrował się, żeby zmniejszać koszty. To się wiąże z efektywnością procesową i energetyczną. Dużo poważniejszym wyzwaniem dla przemysłu będzie rewolucja w procesach. Muszą je diametralnie zmienić, produkować inaczej. Już nie z wykorzystaniem paliw kopalnych, a często nie ma odpowiednich technologii. Wielkie koncerny międzynarodowe wydają miliardy euro na badania. Gorzej wygląda sytuacja mniejszych, bo nie mają tylu środków, a też muszą to robić – tłumaczyła.

Piasecki zaznaczył, że przemysł po pandemii być może będzie wyglądał inaczej. – Znacznie większą rolę będą odgrywały technologie i praca zdalna. Za chwilę wchodzi 5G. To wszystko potrzebuje energii. Będziemy zużywać coraz więcej energii elektrycznej. Samochody elektryczne też czymś trzeba naładować. Szybkie ładowarki mają potężne moce, praktycznie miasteczka. Trzeba pomyśleć jak przygotować się na zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną – mówił.

Wodór paliwem przyszłości

Andrzej Stec przypomniał, że w UE trwają prace nad potężnym wieloletnim programem wsparcia dla przemysłu związanego z wodorem. – Najbogatszy Polak planuje nie tylko małą elektrownię atomową, ale nawet produkcję wodoru wykorzystując energię z tej elektrowni. Należy to docenić i iść w tę stronę – ocenił.

""

red. Michał Niewiadomski, fot. Robert Gardzinski

energia.rp.pl

Michał Niewiadomski zaznaczył, aby wytwarzać zielony wodór potrzebujemy nowych mocy OZE. – Co z tego, że jesteśmy trzecim w Europie i piątym na świecie producentem wodoru, skoro jest to szary wodór. Rzecz polega na tym, żeby produkować zielony wodór – podkreślił.

– Nie jesteśmy w stanie w tym roku zrobić celu unijnego, czyli 15 proc. z OZE do 2020 r., bo mamy przyblokowane OZE – dodał.

Gospodarka obiegu zamkniętego

Prowadzących debatę stwierdził, że firmy będą wybierać kontrahentów spoglądając na odpowiedzialność względem środowiska. Firmy, które nie będą chciały się do tego dostosować, będą wypadać z rynku.

Piasecki ocenił, że gracze, którzy są w stanie wymusić takie procesy to duże podmioty. – Międzynarodowe koncerny i największe firmy narodowe. W Polsce mamy też bardzo dużo średnich i małych przedsiębiorstw. To filar polskiej gospodarki. Tutaj jest niestety problem, bo kwestie środowiskowe nie są dla nich priorytetowe. Czasami nawet przeszkadzają w rozwoju biznesu – tłumaczył.

– Jeżeli chodzi o kwestie dostawców, którzy mają działać w sposób ekologiczny, to duzi gracze będą wymuszać takie działania na swoich partnerach – dodał.

Podkreślił, że problemem gospodarki obiegu zamkniętego w Polsce są odpady. – Nie ma infrastruktury. Jest to tak ryzykowny biznes z powodu ciągłych zmian przepisów, że przedsiębiorcy boją się zainwestować w nowoczesną instalację np. odzysku odpadów. Z powodu braku tych instalacji są tak wysokie ceny za wywóz śmieci w polskich miastach. Boją się bo to duża inwestycja, a może nastąpić zmiana przepisów i przedsiębiorca zostanie z kredytem. Cały czas można mieć nadzieję na zmianę, tylko, że czekamy już kilkanaście lat – mówił Piasecki.

Wyzwania roku 2021

Barbara Oksińska podkreśliła, że w przyszłym roku kluczową kwestią powinno być uchwalenie strategii energetycznej kraju. – Trzeba pokazać kierunki rozwoju koncernom energetycznym. Przemysł idzie własnym torem i na to nie patrzy. Potrzebne są konkretne decyzje, dotyczące np. atomu, żeby ruszyły procesy inwestycyjne – mówiła.

Stec zaznaczył, że to ostatni dzwonek na decyzję o atomie. 2021 r. to też boom w fotowoltaice na szczeblu przemysłowym. – Spółki będą przyspieszały decyzje, żeby produkować energię dla siebie, a potem zacząć na tym zarabiać – prognozował. – Spółki paliwowe i energetyczne chcą być zielone. To jest trend europejski, jeśli nie światowy – dodał.