Obajtek: myślimy o kupnie zagranicznych stacji

Wniosek dotyczący fuzji z Lotosem chcemy złożyć w Komisji Europejskiej jeszcze w tym roku, licząc na jej decyzję w pierwszej połowie 2019 r. – mówi Anecie Wieczerzak-Krusińskiej prezes Orlenu, Daniel Obajtek.

◊: Do tej pory Orlen zainwestował w Możejkach niemal 13 mld zł, z czego ok. 9 mld zł na zakup rafinerii. Jednak przez lata generowała ona straty m.in. ze względu na rozebranie 19 kilometrów torów do Renge. Co dla PKN oznacza odbudowa tego odcinka?

Mogę śmiało powiedzieć, że kończy to dziesięcioletni etap blokady rozwoju litewskiej rafinerii.
Rozebranie 19 kilometrów torów do Renge oznaczało dla nas konieczność zupełnego przemodelowania logistyki. Musieliśmy transportować produkty alternatywną trasą liczącą 150 kilometrów. Na pobliskie rynki Łotwy i Estonii paliwa trafiały okrężną drogą.
Trasę do Renge zaczniemy na nowo wykorzystywać pod koniec 2019 r. Wtedy powinien się zakończyć proces odbudowy rozebranego w 2008 r. najkrótszego odcinka prowadzącego do krajów bałtyckich.

Czy umowa z Kolejami Litewskimi dotycząca transportu większej ilości paliw drogą lądową do Polski opłaci się?

Warunki porozumienia są korzystne dla obu stron. Zyskujemy możliwość przesyłania do Polski kilkuset tysięcy ton paliw więcej. Niemal 20 proc. produkcji możejskiej rafinerii lokowane jest na rynkach łotewskim i estońskim. Wkrótce będzie ona tam trafiać odbudowaną drogą przez Renge. Natomiast ponad 50 proc. naszych produktów trafiało do tej pory na rynki zamorskie.
Tymczasem po likwidacji szarej strefy w Polsce znacząco wzrosło zapotrzebowanie na paliwa. Wielkość sprzedaży diesla przez PKN Orlen zwiększyła się od 2015 do 2018 r. o 45 proc., a benzyny o 21 proc. Ten wzrost zapotrzebowania w znacznej części pokryje nasza litewska rafineria. W ten sposób zwiększa się elastyczność operacyjna grupy i bezpieczeństwo paliwowe Polski.

Planujecie inwestycje w instalację pozwalającą na zwiększenie uzysku produktów o lepszej marży. Czy zbudujecie też rurę z rafinerii do portu w Kłajpedzie do przesyłu benzyn i diesla?

Na razie badamy możliwość obniżenia kosztów takiej inwestycji. Jedną z nich jest wykorzystanie istniejącej rury osłonowej i w niej wybudowanie rurociągu na produkty. Jednak nie jest to dziś nasz priorytet. Ważniejsze są analizy dotyczące budowy instalacji hydrokrakingu (pozwalającej na głębszy przerób baryłki ropy na paliwa – red.)

Większą produkcję Możejek na rynek polski i zwiększenie marż Orlenu odczują inwestorzy czy kierowcy? Taniejąca baryłka ropy zazwyczaj wolniej przekłada się na portfele klientów niż zwyżka na rynku surowców na wzrost cen.

Każde zwiększenie elastyczności logistycznej czy operacyjnej wpływa pozytywnie na marże. Jednak cena ropy naftowej jest tylko jedną ze składowych ceny paliw dla kierowców. Wpływa na nią także kurs dolara, bo w tej walucie kupujemy surowiec. Reagujemy na wahania cen zarówno dolara, jak i ropy. Widać to choćby po tym, że sprzedajemy litr diesla poniżej 5 zł, podczas gdy cena baryłki poszła znacząco w górę w ostatnim czasie, a dolar zdrożał. To dlatego, że musimy utrzymać ceny na poziomie akceptowalnym dla klientów odwiedzających nasze stacje. Dotyczy to także rynku hurtowego. Zaopatrują się u nas inne sieci, jak Shell czy BP. Jeśli bez powodów zwiększalibyśmy marże na sprzedaży, to znaleźliby innego dostawcę. A nam zależy na zwiększaniu ilości sprzedanych paliw. Jak widać, istnieje wiele rynkowych mechanizmów, które nie pozwalają nam na wprowadzanie nieuzasadnionych podwyżek zarówno dla klientów detalicznych, jak i hurtowych. Te argumenty chcemy zaprezentować także Komisji Europejskiej, rozmawiając o przejęciu Lotosu.

Złożyliście w Brukseli pakiet analiz dotyczących koncentracji rynku paliw. Co to w praktyce oznacza?

Jesteśmy w trakcie rozmów z Komisją. Złożony pierwszy pakiet dokumentów oznacza kontynuację ścieżki prenotyfikacyjnej, co pozwoli nam przygotować ostateczny wniosek dotyczący koncentracji. Mamy opracowane różne scenariusze, ale staramy się poznać także oczekiwania KE. Chcemy te rozmowy poprowadzić tak, by jak najszybciej uzyskać zgodę na fuzję z Lotosem. Wniosek dotyczący koncentracji chcemy złożyć w KE jeszcze w tym roku, licząc na jej decyzję w pierwszej połowie 2019 r. Przewidywalny scenariusz zdarzeń zakłada warunkowe nabycie od Skarbu Państwa 32,99 proc. udziałów Lotosu. W następnej fazie doszłoby do ogłoszenia wezwania w celu osiągnięcia progu 66 proc. ogólnej liczby głosów w grupie Lotos.

Na ile oceniacie synergie wynikające z połączenia?

Synergii upatrujemy w wielu obszarach działalności, ale jest za wcześnie, aby mówić o szczegółach. Faktem jest, że docelowo musimy zintegrować m.in. procesy operacyjne i logistyczne. Dotyczy to też spółek serwisowych. Zakładamy jednak, że gdańska rafineria utrzyma autonomię w grupie. Wybrzeże nie straci więc na podatkach. Planujemy też utrzymanie zatrudnienia. Daliśmy na to związkom ustną gwarancję. Tak naprawdę połączenie Orlenu i Lotosu powinno nastąpić już 20 lat temu. Kiedy rozmawiamy z przedstawicielami zagranicznych koncernów naftowych, nie kryją zdziwienia rozdrobnieniem naszego rynku rafineryjnego i paliwowego. Jego integracja da nam lepszą pozycję negocjacyjną także przy zakupie surowca. Inaczej prowadzi się rozmowy dotyczące kupna 10 mln ton, a inaczej – 40 mln ton. To jest kwestia ekonomii skali. Takie procesy budowy dużych spółek paliwowych już dawno miały miejsce w większości krajów Europy. Dzięki silnej pozycji na rodzimych rynkach takie koncerny jak MOL czy Total mają siłę na ekspansję na inne rynki europejskie.

Bierzecie pod uwagę scenariusz konieczności sprzedaży części aktywów po warunkowej zgodzie Komisji?

Zdajemy sobie sprawę, że może trzeba będzie zrobić dwa kroki w tył, żeby pójść do przodu. Nie chcę ujawniać naszych scenariuszy. Nie chciałbym się też wypowiadać za Komisję.

Czy Orlen też myśli o akwizycjach na rynkach zagranicznych, jeśli chodzi o sieci detaliczne?

W Polsce koncentrujemy się na inwestycjach w rozbudowę istniejących obiektów. Zamierzamy powiększyć sieć detaliczną w kraju o 25 stacji paliw w tym roku i o ok. 40 stacji w 2019 r. Akwizycje na innych rynkach są możliwe. Chodzi o kraje, w których już jesteśmy obecni lub działają nasze spółki zależne, np. na Litwie czy w Czechach. Interesujące byłoby też rozszerzenie łańcucha wartości w innych niż Litwa krajach bałtyckich.

Co się dzieje w projektach farm morskich. Zgłosiliście chęć budowy tylko 1200 MW, czy macie apetyt na więcej?

Koncesja obejmuje 1200 MW i o tym rozmawiamy. Pracujemy nad wstępną koncepcją projektu. Kolejnymi krokami będzie zlecenie badań środowiskowych wraz z uzyskaniem decyzji środowiskowej, badań wietrzności, badań geotechnicznych gruntu i uzyskanie warunków przyłączenia z PSE. Planujemy je zakontraktować już na przełomie 2018 i 2019 r. Wydaje się jednak, że proces inwestycyjny i związane z tym nakłady rozpoczną się dopiero około 2023 r. ©℗

Daniel Obajtek jest prezesem PKN Orlen od lutego 2018 r. Wcześniej przez rok kierował gdańską Energą. Trafił tam z fotela szefa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wcześniej pełnił różne funkcje w samorządzie. W latach 2002–2006 był radnym gminy Pcim, a od 2006 do 2015 roku wójtem.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jest cena prądu z Ukrainy dla Polski

Kijów będzie sprzedawał Warszawie energię elektryczną po 7,5 eurocenta za 1 kWh. Cenę , ...

Spada import gazu na Ukrainę

Kolejny rok Ukraina udowadnia, że może importować mniej gazu i że nie musi to ...

Libia odbuduje wydobycie

W najbliższych trzech latach Libia planuje włożyć 20 mld dol. w odbudowę branży naftowej ...

W wakacje na stacjach zapłacimy więcej

Ceny ropy, a więc i paliw, znów idą w górę. Wystarczyły zapowiedzi Arabii Saudyjskiej, ...

Cały gazoport dla PGNiG

Spółka zarezerwowała 35 proc. dodatkowych mocy regazyfikacyjnych terminalu w Świnoujściu. Pozostałe 65 proc. zdolności ...

W planach duże wydatki na rozwój stacji paliw

Kolejne obiekty zamierzają uruchamiać firmy z branży i nowi gracze. Skuteczna walka z szarą ...