Sukces na chwiejnych nogach

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Jak dodamy wszystkie narodowe obietnice z Paryża, to wychodzi wzrost temperatury nie o 2 stopnie, ale o 3 – mówi Jerzy Buzek, przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w Parlamencie Europejskim, reprezentował PE na szczycie COP21 w Paryżu.

Rz: Polska jest zadowolona z wyników szczytu klimatycznego w Paryżu. Ma powody?

Jerzy Buzek: Nam zależało na dwóch sprawach. Po pierwsze, żeby w porozumieniu nie znalazł się zapis o odejściu od węgla. Od 11 lat w Parlamencie Europejskim podkreślam, że trzeba odchodzić od emisji, która jest groźna, a nie od samego węgla. Jeśli stworzymy instalacje, w których węgiel jest wykorzystywany w sposób czysty dla środowiska, to on nam nie przeszkadza. Prace nad takimi technologiami trwają w naszym Centrum Czystych Technologii na Śląsku. Po drugie, w Paryżu udało się też wprowadzić lasy jako ważny czynnik eliminowania dwutlenku węgla. To nam ulży, jeśli chodzi o koszty redukowania CO2.

Jak udało się uniknąć słowa „dekarbonizacja” w negocjacjach na poziomie światowym?

Takie kraje jak Chiny, Indie, Indonezja są ogromnymi emitentami CO2, używają węgla na potęgę. One być może ustabilizują zużycie węgla na obecnym poziomie, ale przez najbliższych kilkanaście lat nie zamierzają go zmniejszać. Swoje zwiększone potrzeby energetyczne będą zaspokajać ze źródeł odnawialnych i z energii nuklearnej. Ale na pewno węgla nie ograniczą. USA też nie zamierzają z węgla rezygnować. Z kolei zapis o lasach był ważny też dla Brazylii, Rosji, Kenii czy Konga.

To jest zobowiązanie międzynarodowe. Pytanie, jak UE przełoży to na swoje wewnętrzne działania. Czy pan uważa, że w UE jest atmosfera, żeby nie „dekarbonizować”?

Gdzie się da, to trzeba z tym walczyć i zamieniać dekarbonizację na ograniczanie emisji. Jest rosnące zrozumienie dla takiego podejścia, teraz mówi się od decyzjach neutralnych dla węgla. Czyli można go używać, ale żeby zmniejszać emisję CO2. Wiele lat to zajęło, ale się udało.

Czy ten jeden zapis, a właściwie brak zapisu o dekarbonizacji w międzynarodowym porozumieniu wystarczy, żeby zatrzymać unijne ambicje w tej sprawie?

Znacznie lepszym punktem zaczepienia dla Polski jest artykuł 194 traktatu UE, który mówi o tym, że każdy kraj ma prawo do własnej tzw. mieszanki energetycznej. Jeśli chcemy wykorzystywać węgiel, to nikt nie ma prawa nam tego zabronić. Natomiast można i tworzy się taką złą atmosferę wokół węgla, która ma nas niejako przymusić do rezygnacji z niego. Zresztą ostatecznie to nie jest takie złe rozwiązanie, choć my tego absolutnie nie chcemy robić w ciągu najbliższych 20 czy 30 lat. Przecież kraje europejskie, jak Wielka Brytania, Francja czy Belgia, odeszły od węgla dawno temu. Węgiel kamienny wydobywa się ciężko, z narażeniem ludzkiego zdrowia i życia, zapadają się powierzchnie miast, jest duże zanieczyszczenie środowiska. Nie chodzi o klimat, ale po prostu o smog w Krakowie czy Pekinie. Węgla trzeba po prostu inaczej używać. Unia nam to mówi, ale my to też już rozumiemy. Kolejne miasta decydują się, żeby nie ogrzewać węglem. Mamy możliwości rozwoju, w sensie technologicznym. Mamy wszelkie podstawy, żeby w końcu zbudować instalacje naziemnego zgazowania węgla w Kędzierzynie-Koźlu i kolejne. Będziemy w nich mogli spalać 5 mln ton węgla. To pomoże zmniejszyć nasze uzależnienie od rosyjskiego gazu. A więc nikt nam nie zabroni węgla, my tylko używamy go czasem w sposób niewłaściwy.

Czy COP to sukces świata?

Kraje zgłosiły narodowo określone zobowiązania redukcji CO2. Ale niektóre z nich są bardzo słabe, mówią, że dopiero w 2030 r. przestaną zwiększać emisje. Nie mówią o zmniejszaniu, ale o stabilizacji. To ma się nijak do planów UE zmniejszenia własnych emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. Możemy tylko zachęcać inne kraje, żeby podwyższyły te swoje narodowe kontrybucje.

Czyli to, co osiągnięto w Paryżu, jest mało ambitne?

Po raz pierwszy wszyscy się zgodzili, i kraje rozwinięte i nierozwinięte, że sytuacja jest bardzo poważna. Przecież bada to międzyrządowy panel ds. zmiany klimatycznej (IPCC). Ci ludzie nie są przypadkowi – mianowały ich przecież rządy. Na tej konferencji mogliśmy się przekonać, jak tragiczne są skutki ocieplenia klimatu dla wielu społeczności. A łatwiej zapobiegać, niż się dostosowywać. Bo dostosowanie oznacza w praktyce np. konieczność opuszczenia kilkuset tysięcy zalewanych wysp na Pacyfiku. I wszyscy, i kraje rozwinięte, i nierozwinięte, zgodzili się, że coś z tym trzeba zrobić. Ambitny cel mówił o ograniczeniu wzrostu temperatury do 2 st. C, a kraje najbardziej dotknięte katastrofami apelują nawet o 1,5 st. Tylko że jak teraz zsumujemy razem te wszystkie narodowe obietnice złożone w Paryżu, to wychodzi wzrost nie o 1,5 st, nie o 2 st., ale o 3 st. C. A żeby było jeszcze gorzej, to przecież i tak nie wiadomo, czy to jest prawnie obowiązujące. Raczej na to nie wygląda. Sformułowanie „prawnie obowiązujące” zastąpiliśmy takimi słowami jak „monitoring”, „przejrzystość”, „kontrola”, „rewizja procesu po pięciu latach” itd. Bo np. USA nie podpisałyby się pod żadnym prawnym zobowiązaniem. I wreszcie przecież to porozumienie, nawet tej słabej formule „prawnie nieobowiązujące”, musi być ratyfikowane. Do tego trzeba krajów odpowiadających za 70–80 proc. emisji. Nie mamy pewności, że to nastąpi. Przecież protokół z Kioto nie został ratyfikowany i nie wszedł w życie. A więc i same zobowiązania, i możliwości jego realizacji są słabe. UE jest jedyna, która zobowiązała się na poważnie, mamy to w wewnętrznym prawie unijnym. Inni może muszą się wykazać wobec historii i Pana Boga. Dobrze, że jest to porozumienie, że wszystkie kraje – bez podziału na rozwinięte i nierozwinięte – przyznały, że trzeba zwalczać zmianę klimatyczną i że każdy musi wziąć w tym udział. Bo inaczej nasza planeta zginie. Więc w porównaniu z tym, co działo się wcześniej, to jest sukces. Ale na chwiejnych nogach.

Mogą Ci się również spodobać

Minister energetyki Litwy: Z Polską łączy nas coraz więcej

Kolejną tzw. historią sukcesu Polski i Litwy mogłyby być wspólne projekty farm morskich na ...

Nowy instrument dla biogazu rolniczego na TGE

Towarowa giełda Energii wprowadziła do obrotu na rynku praw majątkowych nowy instrument dla produkcji ...

Dług w PKN Orlen jest na bezpiecznym poziomie

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Parkiet”: Dług w PKN Orlen jest na bezpiecznym ...

Ukraińskie łupki wracają do gry

Holenderska firma wygrała przetarg na wydobycie gazu łupkowego na wschodzie Ukrainy. Obejmie schedę porzuconą ...

Energetyka szuka innowacyjnych pomysłów

Do niedawna energetyka postrzegana była jako branża tradycyjna i zamknięta na zmiany. Dziś innowacje ...

Coraz ważniejsi prosumenci

W Polsce szukamy firm, dzięki którym poszerzymy ofertę o nowe produkty. I nie planujemy ...