Arabia Saudyjska ograniczyła dostawy ropy naftowej do Europy po tym, jak ataki dronów uszkodziły jej kluczowy rurociąg eksportowy w stronę Morza Czerwonego. Saudowie poinformowali europejskich klientów, iż niektóre załadunki ropy naftowej zaplanowane do wysyłki na wrzesień zostaną anulowane, a załadunek ropy w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym został zawieszony. Skłoniło to największych klientów, takich jak Polska, do poszukiwania alternatyw. Cena za baryłkę wynosi ponad 107 USD Amerykanie uważają, że kluczowy ropociąg zostanie wkrótce otwarty. Eksperci są jednak sceptycznie nastawieni do tych informacji.

Czytaj więcej

Problemy z ropą dla Orlenu. Balczun: nie mieliśmy tak trudnej sytuacji od dekad

Wśród tych klientów, do których dostawy miały zostać ograniczone, jest Orlen. Firma stara się zakontraktować ładunki ropy naftowej z Morza Północnego i dalszych rejonów w celu zastąpienia zakłóconego importu z Arabii Saudyjskiej. W 2022 r. Aramco stało się głównym dostawcą Orlenu i obecnie dostarcza około 40 proc. jego ropy, co pozwoliło mu uniezależnić się od rosyjskiej ropy, ale uczyniło go zależnym od saudyjskiego producenta.

Uszkodzony rurociąg Wschód-Zachód. Orlen znalazł alternatywę

Orlen uspokaja, że dostawy ropy do Polski i pozostałych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie. Mimo to, w związku z sytuacją na rynku surowcowym Grupa Orlen przekazała, że od piątku zakontraktowała 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim, m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i obu Ameryk. – Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m.in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem. Grupa Orlen monitoruje sytuację na rynku surowcowym i na bieżąco korzysta ze zdywersyfikowanego portfela dostawców – zapewnia spółka.

Ograniczenie przepływu ropy naftowej przez Morze Czerwone z Arabii Saudyjskiej miało skłonić do podjęcia próby eksportu większej ilości ropy przez Cieśninę Ormuz, korzystając z tzw. ciemnych transportów, podobnych do tych, z których korzystają już Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irak. Dzięki takim dostawom producenci ropy z Zatoki Perskiej mogli eksportować od 7 do 9 milionów baryłek dziennie, co stanowi 30–40 proc. wolumenu sprzed wojny.

Tygodnie, a nie dni potrwa naprawa kluczowego ropociągu w Arabii Saudyjskiej

Panuje przekonanie, że zakłócenia w dostawach ropy od saudyjskiego dostawcy są nieuniknione, a ich skala i czas trwania będą znacznie poważniejsze niż sugerują to oficjalne komunikaty ze strony amerykańskiej. – Liczba zakontraktowanych (a więc 16) dodatkowych dostaw przez Orlen jest duża. To pokazuje z jednej strony, że surowiec jest dostępny na rynku, ale z drugiej, patrząc na rynkowe ceny ropy fizycznej vs. benchmark Brent, cena spotowa jest obecnie wyższa od kontraktu o ok. 20 USD/bbl. – mówi Michał Kozak, analityk DM Trigon. Jego zdaniem spółce będzie trudno walczyć o ewentualne rekompensaty za niedostarczoną przez Saudi Aramco ropę. Atak na ropociąg może zostać zakwalifikowany jako siła wyższa (force majeure). Jak dodaje, mimo że spadek wolumenu dostaw jest pewny, wysokie marże rafineryjne, utrzymujące się na poziomie 35 USD/bbl. (względem cen ropy spotowej, bez dyferencjału), zapewniają, że każda dostarczona baryłka wciąż będzie generować ponadprzeciętne zyski. – Mimo wzrostu cen ropy na rynkach spotowych (wskaźniki benchmarkowe ropy Brent wzrosły o 22 USD w 5 dni), marże rafineryjne pozostają na bardzo wysokim poziomie – ok. 35 USD (spadek z rekordowych 60 USD na początku września, ale wciąż znacząco powyżej oczekiwanych w długim terminie 10-12 USD – wylicza ekspert.

Czytaj więcej

Ceny ropy wystrzeliły. Skala zniszczeń w Arabii Saudyjskiej nieznana

Rynek operuje w coraz większej niepewności. Skala i czas trwania zakłóceń dostaw saudyjskiej ropy zależą od kluczowej zmiennej, a więc od trwającego ryzyka militarnego, które może wydłużyć techniczne okno napraw z „kilku dni” do „6–7 tygodni”. – Pojawiły się oficjalne informacje o anulowaniu dostaw na wrzesień (w tym do polskiej rafinerii). Handlujący ropą sygnalizują możliwe braki dostaw do końca października. Część wolumenów będących już na tankowcach jeszcze dopływa – mówi Agata Łoskot-Strachota, koordynator projektu "Energia w Europie" w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Jednak tak długo, jak Orlen jest w stanie zabezpieczyć potrzebny wolumen, nawet po wyższych cenach spotowych, działalność rafineryjna nadal powinna generować ponadprzeciętne zyski. Priorytetem jest ciągłość dostaw koniecznych gatunków ropy.

Amerykańska nadzieja

Być może,  jeśli Arabia Saudyjska ponownie uruchomi kluczowy rurociąg, wkrótce ceny spadną poniżej 100 USD za baryłkę. – W ciągu kilku dni ropa naftowa powinna popłynąć kluczowym rurociągiem Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej – powiedział we wtorek sekretarz energii USA Chris Wright w rozmowie z CNBC na marginesie spotkania G20 w Houston poświęconego energetyce. Dodał, że Arabia Saudyjska podejmuje kroki w celu wydobycia większej ilości ropy z Cieśniny Ormuz z pomocą armii USA – Wypowiedzi administracji Trumpa, że przepływ z rurociągu East-West może wrócić za kilka dni, traktowalibyśmy bardzo ostrożnościowo – wskazuje Michał Kozak.

Po ewentualnym wznowieniu dostaw ropociągiem rozważane są alternatywne trasy (przez Oman/Ormuz), lecz bez gwarantowanej skali. – Wydaje się, że planowanie zaopatrzenia musi przyjąć wariant długiego opóźnienia i ekspozycję na kolejne ataki, bo nawet jeśli techniczne możliwości pozwolą przyspieszyć przesył ropy, brak bezpieczeństwa dostaw może wszystko zniweczyć. Dostawcy muszą zakładać najgorszy realistyczny horyzont (6 tygodni) i budować plan ciągłości dostaw pod presją ryzyka geopolitycznego – podkreśla Agata Łoskot-Strachota.