Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki jest rzeczywisty stan żeglugi w Cieśninie Ormuz w obliczu doniesień o blokadzie?
  • Dlaczego oficjalne dane dotyczące ruchu statków w Cieśninie Ormuz mogą nie odzwierciedlać pełnej skali transportu?
  • Jak funkcjonuje system tranzytu statków przez Cieśninę Ormuz pod kontrolą Iranu?
  • Jak wojna wpłynęła na globalną podaż ropy naftowej oraz trasy jej transportu?

Za baryłkę ropy gatunku WTI płacono we wtorek nad ranem nawet 116,6 dol. Później jej cena spadła w okolice 112,5 dol. Tańsza była ropa gatunku Brent, której cena wynosiła we wtorek około 110 dol. za baryłkę.

Ultimatum Trumpa trzyma rynek w napięciu

Wstrząs podażowy związany z wojną na Bliskim Wschodzie wyraźnie zwiększył popyt na amerykańską ropę, co przyczyniło się do wzrostu cen surowca gatunku WTI. Rynek pozostawał w dużej niepewności ze względu na działania prezydenta USA Donalda Trumpa, który podtrzymał ultimatum wobec Iranu. Zakładało ono, że jeśli decydenci w Teheranie nie zdecydują się na odblokowanie Cieśniny Ormuz do godziny 18:00 czasu wschodniego we wtorek (czyli do północy czasu polskiego), amerykańskie lotnictwo rozpocznie masowe uderzenia na irańskie elektrownie oraz mosty.

Czytaj więcej

Rada Bezpieczeństwa ONZ zajmie się Cieśniną Ormuz. Ale rezolucja została złagodzona

Inwestorzy obawiali się, że realizacja tej groźby sprowokuje irańskie ataki na infrastrukturę energetyczną krajów arabskich. Serwis Axios donosił, że Trump jest gotów przesunąć to ultimatum, jeśli pojawi się szansa na „dobre rozmowy” z Iranem. Dotychczas Teheran odrzucał amerykańskie propozycje, a w swoim planie rozejmu domagał się prawa do pobierania opłat od statków przepływających przez Cieśninę Ormuz.

Ormuz nie jest zamknięty. Działa jak punkt kontrolny

Amerykańska firma badawcza Citrini Research (znana wcześniej m.in. z lutowego raportu zawierającego pesymistyczne prognozy dla spółek zaangażowanych w rozwój sztucznej inteligencji) wysłała swojego analityka do Omanu, aby na miejscu obserwował ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz oraz zbierał informacje od źródeł w regionie. Jego obserwacje podważają narrację o niemal całkowitym zamknięciu cieśniny dla żeglugi handlowej. Z raportu wynika, że liczba przepływających tam statków wzrosła w ostatnich dniach do 15 dziennie. Wciąż jest ona znacznie niższa niż przed wybuchem wojny (gdy wynosiła średnio 135 dziennie), ale wyższa, niż sugerują oficjalne dane.

Według wyliczeń dziennika „El País”, opartych m.in. na danych Lloyd's List Intelligence, od 1 do 24 marca przez Cieśninę Ormuz oficjalnie przepłynęły 124 statki. 67 proc. z nich stanowiły jednostki irańskie, 15 proc. greckie, a 10 proc. chińskie.

Czytaj więcej

Droga ropa zagrozi PKB regionu. Polska z tarczą ochronną

„Tankowce przechodzą – cztery lub pięć dziennie, całkowicie niewidoczne na AIS. Wolumen, jak powiedzieli, jest wyższy niż sugerują dane i przyspiesza w ostatnich dniach przez kanał Qeshm” – wynika z wpisu firmy Citrini Research. AIS to system śledzenia statków, który przekazuje informacje o ich lokalizacji, prędkości, tożsamości oraz trasie. Citrini Research wskazuje, że rzeczywisty wolumen transportu morskiego jest wyższy niż wynika to z oficjalnych danych, ponieważ wiele jednostek wyłącza transpondery i nie jest widocznych w systemach monitorowania.

Ropa płynie, ale mniej. Podaż wyraźnie spadła

Właściciele tankowców, które chcą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz, uzgadniają wcześniej z Irańskim Korpusem Strażników Rewolucji warunki opłat za tranzyt. Agencja Bloomberga informowała wcześniej, że Korpus przyjmuje płatności m.in. w chińskich juanach oraz kryptowalutach. Wysokość opłat zależy od wartości ładunku i może sięgać nawet 2 mln dol., choć część armatorów nie ponosi żadnych kosztów. Statki przepływają przez kanał pomiędzy irańskimi wyspami Qeshm i Larak. Iran wielokrotnie zapowiadał, że będzie przepuszczał jednostki z krajów „niezaangażowanych w wojnę”, takich jak Chiny, Indie, Japonia czy Francja. Według Citrini Research w Cieśninie Ormuz nie ma pełnej blokady, a jedynie irański „funkcjonalny punkt kontrolny”.

Przed wybuchem amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem blisko 38 proc. ropy transportowanej przez Cieśninę Ormuz trafiało do Chin, niemal 15 proc. do Indii, 12 proc. do Korei Południowej, 11 proc. do Japonii, prawie 14 proc. do innych krajów Azji, 3,8 proc. do Unii Europejskiej, a 2,8 proc. do Stanów Zjednoczonych. Z Arabii Saudyjskiej pochodziło 37,2 proc. tej ropy (czyli 5,29 mln baryłek dziennie), z Iraku 3,24 mln baryłek dziennie, a ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich 1,83 mln baryłek dziennie. 

Nowa normalność: premia za ryzyko i droższa ropa

Tymczasem Arabia Saudyjska zdołała przekierować znaczną część swojego eksportu do terminalu naftowego Yanbu nad Morzem Czerwonym. W ubiegłym tygodniu eksport przez tę infrastrukturę wzrósł do 5 mln baryłek dziennie. Przed wojną wynosił on około 770 tys. baryłek dziennie, podczas gdy przez Cieśninę Ormuz przepływało około 20 mln baryłek surowca dziennie. Jeśli uwzględnić, że Iran eksportuje około 1,5 mln baryłek ropy dziennie i jednocześnie umożliwia przepływ tankowców innych państw po uiszczeniu opłat, można szacować, że wojna zmniejszyła podaż ropy na rynku o 10–13 mln baryłek dziennie. 

Czytaj więcej

Droga ropa zagrozi PKB regionu. Polska z tarczą ochronną

– Przedłużające się stosowanie opłat przekieruje baryłki ropy ze Stanów Zjednoczonych i Morza Czerwonego w kierunku Azji – zauważa George Morris, analityk w firmie doradztwa energetycznego Vortexa.

„Uważamy, że zakłócenia potrwają dłużej, a nowa normalność obejmie stałą premię za ryzyko, ale prawdopodobnie zobaczymy nawet 50 proc. ruchu sprzed konfliktu w ciągu najbliższych 4–6 tygodni” – prognozują analitycy Citrini Research.