Reklama

Atak na dyktatora czy na największe złoża ropy na świecie?

Wiele jest niepewności co do tego, jak się rozwinie sytuacja w Wenezueli. I kto nią będzie rządził po porwaniu przez Amerykanów prezydenta Nicolasa Maduro. Bardziej przewidywalne są natomiast ceny ropy.

Publikacja: 03.01.2026 15:08

Atak na dyktatora czy na największe złoża ropy na świecie?

Foto: Gaby Oraa/Bloomberg

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są potencjalne scenariusze rozwoju sytuacji politycznej w Wenezueli?
  • Jak porwanie prezydenta Nicolasa Maduro przez Amerykanów może wpłynąć na ceny ropy?
  • Dlaczego Wenezuela, mimo posiadania największych rezerw ropy, ma minimalny wpływ na rynek?
  • W jaki sposób sytuacja wewnętrzna w przemyśle naftowym Wenezueli może wpłynąć na światowe rynki?
  • Czy naftowy potencjał Wenezueli mógłby zostać wydobyty przez zmianę przywództwa?
  • Jakie wyzwania stoją przed głównym wenezuelskim producentem ropy, PDVSA, i jak wpływają one na gospodarkę kraju?

Jeśli ropa zdrożeje, to na krótko i niewiele. Amerykańska akcja wydarzyła się w czasie przedłużonej przerwy świątecznej, kiedy handel na światowych rynkach praktycznie zamiera. Godzina prawdy następuje, kiedy transakcje wracają. Gdyby Wenezuela była jednym ze „zwyczajnych” krajów kartelu eksporterów OPEC, ceny ropy w najbliższy poniedziałek wystrzeliłyby w kosmos. Być może taka sytuacja potrwałaby nie dłużej niż kilka godzin, może nawet dni, a potem wszystko wróciłoby do normy.

Czytaj więcej

Donald Trump: USA zatrzymały i wywiozły Nicolása Maduro. Pam Bondi: został oskarżony w Nowym Jorku

Gigant bez znaczenia. Wenezuelski sektor naftowy potrzebuje kapitału

Tymczasem Wenezuelczycy, mimo że posiadają największe rezerwy tego surowca, na światowych rynkach praktycznie nie istnieją. Ich obecny eksport (wg danych OPEC), to 500 tys. baryłek dziennie. W sytuacji, kiedy ropy na rynku jest pod dostatkiem, a nawet pojawiły się nadwyżki, ten brak może nawet nie być zauważony w notowaniach.

Co więcej, jeśli sytuacja rozwinie się w kierunku demokratycznych przemian wspieranych przez Stany Zjednoczone, ropa zapewne po krótkim wzroście notowań szybko będzie tanieć.

Reklama
Reklama

Pozostaje jednak pytanie: czy na taki rozwój sytuacji pozwolą wojskowi, którzy dotychczas stali murem za Nicolasem Maduro, tak samo jak za jego poprzednikiem Hugo Chavezem. Opłacało im się to, bo szeroko korzystali z przychodów z ropy. Podobnie zresztą, jak i wyborcy porwanego przez Amerykanów prezydenta.

Wielką niewiadomą jest także sytuacja w samym przemyśle naftowym i to, po czyjej stronie staną zatrudnieni w tym sektorze. Mogą chociażby odmówić pracy, uczestniczyć w akcjach sabotażowych, czyli obecny minimalny (wobec potencjalnych możliwości) udział Wenezueli w rynku światowym nadal się utrzyma, czyli praktycznie nie powinno zmienić się nic.

Czytaj więcej

Dlaczego Donald Trump chce zadusić Nicolása Maduro

Ważne jest jednak to, że wenezuelski sektor naftowy dramatycznie potrzebuje kapitału na inwestycje. Wzrost eksportu spowodowałby natychmiastowe zwiększenie wpływów. Taki scenariusz zrealizowałby się, gdyby do kraju wróciła noblistka Maria Corina Machado i została wybrana na urząd prezydenta.

Na razie jednak jest oczywiste, że w sytuacji, kiedy siedem tankowców płynących po wenezuelską ropę zostało zawróconych, wiadomo, że ropy z tego kraju, przynajmniej przez kilka dni/tygodni, na światowych rynkach nie będzie.

Ostatnio amerykańskie sankcje znacznie ograniczyły wenezuelskie przychody z eksportu ropy. W efekcie państwowy koncern PDVSA zmuszony był do zamknięcia kilku odwiertów, bo zbiorniki z surowcem były przepełnione. Wydobycie w dolinie rzeki Orinoko, skąd pochodzi większość wenezuelskiej ropy zmniejszyło się w końcu grudnia o 25 proc. w porównaniu z wynikami z połowy tego miesiąca. Pełną parą prowadzi wydobycie jedynie amerykański Chevron, któremu Maduro nie odważył się odebrać licencji.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Caracas przestraszyło się amerykańskiej inwazji

Ropy mają więcej niż Arabia Saudyjska

Wenezuela posiada dzisiaj największe rezerwy ropy na świecie: 303 mld baryłek. Większe nawet niż Arabia Saudyjska uważana za największą światową potęgę na tym rynku (267 mld), za nimi jest Iran (208,6 mld) i Kanada (163 mld). Te cztery kraje mają pod ziemią połowę światowych rezerw tego surowca. Stany Zjednoczone są daleko za nimi, na 9. miejscu z rezerwami w wielkości 55 mld baryłek. Dzisiaj światowe rezerwy, oznaczające złoża ropy, jakie bez większych problemów można wydobyć po kosztach uzasadnionych ekonomicznie, wyliczono na 1,73 biliona baryłek.

Większość złóż wenezuelskich jest zlokalizowana w dolinie rzeki Orinoko na wschodzie kraju na terenach liczących 55 tysięcy kilometrów kwadratowych. Surowiec pochodzący z tych złóż nie jest najwyższego gatunku, tzw. ciężki i zasiarczony. Jego wydobycie wymaga zaawansowanych technologii, między innymi wymieszania z gatunkami lżejszymi, tak aby opłacalna była jego sprzedaż.

Głównym producentem wenezuelskiej ropy jest PDVSA (Petroleos de Venezuela, SA), która kontroluje wydobycie w dolinie Orinoko. Tyle że tak, jak i reszta gospodarki, boryka się z problemami infrastrukturalnymi, niedoinwestowaniem i błędami w zarządzaniu.

Obecny poziom wydobycia pozwala jednak na utrzymanie superniskich cen paliw na rynku krajowym, najniższych na świecie. Za litr E95 Wenezuelczycy płacą dzisiaj 0,04 centa. Tak tanio nie jest ani w Libii, ani w Iranie. Średnia cena E95 na świecie wynosi dzisiaj 1,29 dol.

Ropa
Łukoil po prośbie na Kremlu. Stracił połowę zysku
Ropa
Kalifornia pozywa administrację Donalda Trumpa. Chodzi o rurociągi naftowe
Ropa
Sankcje i brak kupców uderzają w Rosję. Wydobycie ropy gwałtownie spada
Ropa
Nadpodaż ropy i LNG sprzyja spadkom cen
Ropa
Macron uderza w rosyjską ropę. Tankowiec „Grinch” zatrzymany na pełnym morzu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama