Od czasu rozpoczęcia ataków USA i Izraela na Iran pod koniec lutego, świat zapłacił dodatkowe 468 mld dol. za olej napędowy i benzynę, co odpowiada wzrostowi ponoszonych na paliwa kosztów o około 60 dol. na każdego Ziemianina. Wyniki te opierają się na analizie fińskiego Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA) – cen i zużycia benzyny i oleju napędowego w 169 krajach. Finowie porównali ceny w okresie styczeń-luty, przed zakłóceniami w transporcie przez cieśninę Ormuz, z cenami na stacjach od początku marca do chwili obecnej.

„Pomimo bycia największym globalnym producentem ropy naftowej, to Stany Zjednoczone poniosły dodatkowe koszty w wysokości 471 dol. na osobę, co jest najwyższym kosztem spośród wszystkich krajów” – podkreśla Lauri Myllyvirta, autor raportu CREA w opublikowanym w poniedziałek dokumencie.

Czytaj więcej

40 tys. ton oleju napędowego płynie z Rosji do Nowego Jorku

Najwyższy wzrost cen wydatków na paliwa w Stanach Zjednoczonych

CREA od początku wojny Rosji z Ukrainą monitoruje wydatki świata na rosyjskie kopaliny i wspieranie w ten sposób rosyjskiej agresji przez poszczególne kraje. Na stronie instytutu działa specjalny licznik pokazujący dzienne wydatki świata na rosyjski gaz, ropę i węgiel. Od lutego Finowie monitorują też skutki wojny USA i Izraela z Iranem. Opublikowany 26 października raport jest miażdżący dla Białego Domu.

Wśród 20 krajów z najwyższym skokiem kosztów paliw, USA przodują w każdym zestawieniu, także tym pokazującym, jaki cenę za wojnę z Iranem ponosi obywatel danego państwa. W wypadku Amerykanów jest to 471 dol. na osobę więcej na amerykańskich stacjach paliw. Co ciekawe, to nie diesel kosztuje ich najwięcej, choć jest teraz rekordowo w USA drogi, ale benzyna.

Najwyższe koszty w USA autor raportu tłumaczy „wyjątkowym zużyciem ropy w Ameryce, wynikającym z dużego uzależnienia od nieefektywnych, spalających ropę pojazdów prywatnych oraz powolnego odchodzenia od benzyny i oleju napędowego". „To naraża obecnie amerykańskie gospodarstwa domowe, kierowców ciężarówek i rolników na szoki na globalnym rynku paliw. Kierowcy z USA, którym udało się przesiąść na pojazdy elektryczne, teraz czerpią z tego korzyści, odnotowując wzrost kosztów ładowania jedynie o 17 dol. od początku marca” – podkreślają Finowie.

Czytaj więcej

Amerykańska armia ma pomóc w wydobywaniu ropy. Donald Trump znalazł sposób

W Polsce na paliwa wydano o 4,9 mld dol. więcej

Inne gospodarki o wysokim poziomie posiadania i użytkowania samochodów osobowych, takie jak Kanada (422 dol./osobę) i Australia (386 dol./osobę), również borykają się z wysokimi kosztami, choć same mają u siebie wystarczająco dużo własnej ropy.

W dziesiątce są także Nowa Zelandia (342 dol./osobę), Belgia (330 dol.), Islandia, Austria, ZEA, Norwegia i Słowenia. Drugą dziesiątkę otwiera Dania, a zamyka Gujana. Polacy w pierwszej dwudziestce się nie znaleźli. Są tu za to nasi sąsiedzi Czesi, gdzie wzrost wydatków na paliwa wyniósł 214 dol./osobę.

Na poziomie krajowym największy rachunek poniosły Stany Zjednoczone – 160 mld dol., co stanowi jedną trzecią całości. Na kolejnym miejscu znalazły się Chiny z 54 miliardami dolarów i Kanada z 17 mld dol. Ceny oleju napędowego wzrosły zazwyczaj o jedną trzecią, a wzrost cen odnotowano w 149 z 169 krajów. Benzyna podrożała o ponad jedną piątą, jej ceny wzrosły w 148 z 170 krajów.

Czytaj więcej

Benzyna staniała, diesel znów w górę. Są nowe ceny maksymalne

W wypadku Polski rynek zapłacił o 4,9 mld dol. więcej za paliwa, co dało 17 miejsce wśród 20 państw o najwyższych kosztach zakupów. Jak podkreśla autor raportu – ceny paliw wzrosły z dwóch powodów: wzrostu cen ropy naftowej i niedoboru mocy rafineryjnych. Moc rafineryjna zmniejszyła się, ponieważ zakłócenia w ruchu w Ormuz i irańskie ataki na rafinerie zamknęły rynek dla rafinerii w Zatoce Perskiej, a celne ukraińskie kontrataki na Rosję zmniejszyły poważnie przerób w tym kraju.

USA produkują diesel i chcą importować go z Rosji

Zaskakujące jest inne stwierdzenie raportu: „Stany Zjednoczone produkują więcej oleju napędowego niż potrzebują i muszą eksportować nadwyżki, aby wyprodukować wystarczającą ilość benzyny i innych paliw na rynek krajowy. Dlaczego? Ponieważ w USA proporcje różnych paliw produkowanych w procesie rafinacji można zmienić tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Ponieważ Stany Zjednoczone potrzebują rynku międzynarodowego, aby wchłonął on nadwyżkę produkowanego oleju napędowego i uczynił rafinację opłacalną, nie mogą izolować się od międzynarodowych cen paliw rafinowanych".

Pytanie, które się tu nasuwa, brzmi: po co w takim razie Biały Dom sprowadza olej napędowy z Rosji? Na to raport nie odpowiada, podobnie jak urzędnicy Białego Domu.

Czytaj więcej

Alaska na celowniku Kremla. Biały Dom jest za, mieszkańcy - przeciw

W skali globalnej średnie ceny oleju napędowego osiągnęły nowy rekord wszech czasów, a ceny benzyny dorównały wzrostowi po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Kraje, które zużywają obecnie mniej paliwa niż wcześniej, złagodziły ten cios. Niższe zużycie od 2023 r. pozwoliło Chinom zaoszczędzić około 10,8 mld dol., czyli prawie jedną piątą dodatkowego rachunku. Niemcy zaoszczędziły 3,7 mld dol. (43 dol. na osobę), a Dania 73 dol. na osobę.

Natomiast oszczędności Ameryki, wynoszące 5,7 mld dol. (16 dol./osobę), ledwo redukują koszt. Zużycie benzyny i oleju napędowego w Chinach osiągnęło szczyt w 2023 r., a wpływ na to miały: przejście na pojazdy elektryczne, wzrost udziału kolei w transporcie pasażerskim i towarowym, spadek wielkości robót budowlanych, spadek wielkości transportu węgla i produktów przemysłu ciężkiego. Spadek przyspieszył w 2026 r. ponieważ udział pojazdów elektrycznych w sprzedaży nowych aut jeszcze bardziej wzrósł, a zarówno osoby prywatne, jak i firmy przestawiły się na większe wykorzystanie istniejących elektryków i zwiększyły liczbę podróży koleją.

Elektromobilność. W Danii spada zużycie paliw

„Z kolei w Danii zużycie benzyny i oleju napędowego systematycznie spadało w ostatnich latach, a rok 2026 kontynuował ten trend. Pojazdy wyłącznie elektryczne stanowiły 81 proc. sprzedaży nowych aut w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r., odnotowując 41 proc. wzrost sprzedaży rok do roku. Elektryfikacja komunikacji spowodowała spadki zarówno w sprzedaży benzyny, jak i oleju napędowego. A Dania posiadała kiedyś znaczną flotę samochodów osobowych z silnikami diesla” – podkreśla CREA. Do tego można też dodać nakręcające popyt na elektryki w Danii decyzje rządu w Kopenhadze, takie jak zerowy podatek rejestracyjny dla pojazdów elektrycznych. Dla spalających benzynę, diesel czy hybryd jest on w Danii szczególnie wysoki.

Czytaj więcej

Unijni kierowcy nie chcą przymusowej elektromobilności. Wolą rynkowe zachęty

Inne kraje zajmujące czołowe miejsca w rankingu udziału w rynku pojazdów elektrycznych – między innymi Norwegia, Szwecja, Finlandia, Holandia i Belgia – również odnotowały znaczne oszczędności kosztów paliwa na osobę. W Niemczech, największej gospodarce Unii, popyt zarówno na benzynę, jak i olej napędowy spadł gwałtownie w 2026 r. w odpowiedzi na wzrost cen paliw. Niemcy odkryli, że mogą przemieszczać się równie swobodnie rowerami i komunikacją publiczną.

„Wcześniejsze lata charakteryzowały się powolnym spadkiem, napędzanym stopniową poprawą efektywności paliwowej i wzrostem udziału pojazdów elektrycznych, pomimo wzrostu ruchu na drogach” – podkreślają Finowie.

Amerykanie wolą kupować pojazdy spalinowe niż elektryczne

Pojazdy elektryczne, w tym hybrydy typu plug-in, stanowiły w Niemczech 37 proc. sprzedaży nowych samochodów w pierwszych ośmiu miesiącach roku, odnotowując 40 proc. wzrost sprzedaży rok do roku. Pompy ciepła, czyste rozwiązanie zastępujące ogrzewanie olejowe i gazowe, również odnotowały 40 proc. wzrost sprzedaży w pierwszej połowie roku.

Jak podkreśla CREA, „Stany Zjednoczone pozostają daleko w tyle za wiodącymi gospodarkami świata pod względem przechodzenia na zelektryfikowany transport. Udział pojazdów elektrycznych typu plug-in w sprzedaży nowych aut wyniósł w USA 7,3 proc. w pierwszych ośmiu miesiącach roku, w porównaniu np. z 57 proc. w Chinach, 32 proc. w UE i 98 proc. w Norwegii.

Czytaj więcej

Amerykanów nie stać już nawet na słodycze. Halloween pod znakiem drożyzny

Kierowcy w USA, którzy zdecydowali się na tę zmianę, teraz zbierają tego owoce. Przeciętny kierowca pojazdu elektrycznego w USA od początku marca poniósł jedynie 17 dol. wzrostu kosztów ładowania, co wynika ze wzrostu cen energii elektrycznej, podczas gdy kierowca samochodu z silnikiem benzynowym zapłacił o 440 dol. więcej za paliwo, zakładając średni przebieg i zużycie paliwa.