Czas ucieka, przyszłość czeka!

Discarded coal sits heaped outside the Murcki mine in the Silesia region city of Katowice, Poland, on Thursday, Oct. 10, 2019. Opinion polls show that the ruling Law & Justice (PiS) party is on course for victory again in this weekend's parliamentary elections. Photographer: Bartek Sadowski/Bloomberg

Zamiast urządzać polityczne awantury o „pieniądze za praworządność”, potrzebujemy dziś rozmowy o przyszłości – pisze Patryk Białas.

Uzgodniwszy wieloletnie ramy finansowe Unii Europejskiej, już czas, aby usiąść do stołu i zatwierdzić programy operacyjne. Niech szeroki strumień europejskich pieniędzy popłynie w Polskę. Polacy, władze lokalne i firmy oczekują rozruchu nowych funduszy jak kania dżdżu.

Po pierwsze, nie od czwartku, ale od lipca 2020 roku już wiadomo, że przez najbliższe siedem lat do Polski może popłynąć w sumie 159 mld euro, z czego 124 mld euro dostępnych będzie w formie dotacji, a 34 mld euro w formie pożyczek. Polska może być największym beneficjentem polityki spójności, z której otrzymamy 66,8 mld euro. Dodatkowo, w ramach unijnej pomocy trafią do nas środki wynegocjowane na walkę ze skutkami Covid-19 w wysokości około 3 mld euro. Dofinansowanie ze Wspólnej Polityki Rolnej sięgnie 28,5 mld euro.

Kopalnia Krupiński w 2009 r. /Bloomberg

Unia Europejska chce być bardziej ekologiczna, bardziej cyfrowa, odporniejsza i lepiej dostosowana do obecnych i przyszłych wyzwań. Aby nastał europejski zielony ład, na ochronę klimatu Unia chce wydać 30 proc. środków z nowego budżetu, a środki spoza puli na klimat również muszą być wydawane w sposób spójny z celami porozumienia paryskiego i unijnymi klimatycznymi na 2030 rok. Do wszystkich unijnych wydatków będzie miała zastosowanie zasada nieszkodzenia, tzn. nie będzie możliwe finansowanie działań szkodliwych dla środowiska i klimatu. 17,5 mld euro w nowym budżecie zarezerwowano na łagodzenie skutków społecznych dekarbonizacji w regionach obecnie zależnych od wydobycia i spalania paliw kopalnych.

Po drugie, skoro już od lipca wiadomo, w jakiej wysokości i na co zostaną przeznaczone unijne pieniądze, to zachodzę w głowę, dlaczego rząd i samorządy jeszcze nie siedzą przy stole i nie kończą negocjować linii demarkacyjnej, priorytetów i działań. Mam nieodparte wrażenie, że poszczególne resorty polskiego rządu w pocie czoła pracują, zlecają ekspertyzy i analizy na potrzeby nowych programów operacyjnych, a Polacy i samorządy lokalne czekają z niecierpliwością na strzępek informacji.

Wiadomo, że Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii przygotowało już w zaciszu gabinetów listę projektów, które miałyby zostać sfinansowane z krajowego planu odbudowy (KPO), a Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad krajowym planem sprawiedliwej transformacji. Tymczasem nie od dzisiaj wiadomo, że w kolejnej perspektywie zyskają europejskie zasady subsydiarności i partnerstwa. Ten europejski gen dialogu, którego w Polsce ciągle nam jeszcze brakuje, wymaga radykalnej zmiany podejścia do rozmowy o przyszłości kraju.

Elektrownia węglowa, mat.pras.

Po trzecie, aby krajowe i lokalne plany klimatyczno-energetyczne były zbieżne z polityką Unii Europejskiej, muszą pokazywać wiarygodną ścieżkę osiągnięcia celów klimatycznych UE na 2030 rok, a później neutralności klimatycznej w 2050. Czwartkowe uzgodnienia szczytu Rady UE zobowiązują państwa Unii do wspólnego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. w stosunku do roku 1990. Przełoży się na zwiększenie udziału odnawialnej energii w polskim miksie energetycznym i zmniejszenia zapotrzebowania na energię w stosunku do prognoz, a także wprowadzenia ostrzejszych regulacji dotyczących emisji z sektorów przemysłu, transportu i rolnictwa oraz radykalnego ograniczenia zużycia energii w budynkach, czemu ma służyć flagowa inicjatywa ładu, czyli tzw. fala renowacji.

Nie mam wątpliwości, że ciągle jeszcze dla polskich wiosek, miast oraz firm fundusze unijne są jedynym realnym instrumentem kreowania procesów rozwojowych zarówno w obszarze infrastruktury, jak i w wymiarze społeczno-ekonomicznym. Pomimo całej awantury o weto dla unijnego budżetu w kontekście samorządowych i biznesowych planów rozwojowych porozumienie jest bardzo dobrą informacją.

Fabryka samochodów/Bloomberg

Jednakże dopóki polski rząd nie zacznie traktować po partnersku samorządów terytorialnego, gospodarczego i zawodowego, a tym samym nie przygotuje Polaków i władz lokalnych do wykorzystania pieniędzy płynących z Unii Europejskiej, tak długo Polacy nie będą mogli marzyć o bardziej zielonej, bardziej cyfrowej, odporniejszej i lepiej dostosowanej do obecnych i przyszłych wyzwań Polsce. Teraz nie jest czas na polityczne awantury, ale czas dialogu i porozumienia dla przyszłości. Zegar zaczął tykać. Polacy i samorządy lokalne czekają na pieniądze, aby budować zielony ład w Polsce. Przyszłość czeka.

Patryk Białas jest szefem stowarzyszenia BoMiasto, radnym Katowic

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nafciarze strajkują, huragany szaleją. Ropa drożeje

Pracownicy sześciu norweskich pól naftowo-gazowych ogłosili strajk. I na tym nie koniec. Nad platformami ...

PGNiG wierci w Pakistanie

Dzięki przeprowadzanym pracom koncern chce zwiększyć wydobycie gazu ziemnego. Obecnie pozyskuje go w Azji ...

Tanie paliwa na majówkę

Ropa drożeć nie będzie, więc ceny tankowania i biletów lotniczych szybko nie wzrosną. Fiasko ...

Sprzedawca Urals opuści Polskę?

Największy handlarz rosyjską ropą w Polsce, opuszcza kraj nad Wisłą. Powodem ma być rosnący ...

Litwa ma kłopot z gazociągiem do Polski

Wilno ma opóźnienie w starcie budowy swojej części gazociągu GIPL, który połączy Litwę z ...

Gazprom pozbawi Polskę zysków?

Rosjanie podali, że Nord Stream 2 zacznie pracę w IV kwartale 2019 r. Według ...