Zdrowy rozsądek puszczony z dymem

Wykazywanie w statystykach produkcji energii ze źródeł odnawialnych poprzez spalanie drewna razem z węglem w kotłach energetycznych jest nie tylko szczytem absurdu, ale też po prostu głupotą.

 

Polska węglem stoi. I tradycyjna energetyka nie chce od tego surowca odchodzić. Ale jak już musi wykazać w statystykach przesyłanych do Brukseli, że część energii pozyskuje ze źródeł odnawialnych (Polska nie osiąga celów UE jeśli chodzi o odnawialne źródła energii – OZE), to przecież najlepiej wrzucić do kotła w elektrowni tony drewna i nie tylko pokazać, że pali się biomasę, ale też, że dzięki temu zaoszczędzono ileś setek kilogramów węgla. A gdy do tego dodamy aukcje na grube miliardy na współspalanie biomasy, które wygrały duże koncerny energetyczne, układanka staje się prosta. Ale pięknie nie jest.

Poza Lasami Państwowymi, które tną drzewa nie w zimę, jak być powinno, tylko cały rok – co obserwuję i na Podlasiu, i na Mazowszu – przeciwko współspalaniu drzew w kotłach węglowych i uznawaniu tego za spalanie biomasy protestuje wiele środowisk.

Po pierwsze, biznes, bo przemysł drzewny, a przede wszystkim meblarze potrzebują stabilnych dostaw surowca po przewidywalnych, a nie rosnących cenach, bo to automatycznie podnosi ceny produkcji. Po drugie, sama branża energetyczna, nie tylko ściśle związana z odnawialnymi źródłami energii. Pieniądze pozyskane z aukcji na spalanie drewna razem z węglem to czysty zysk dla spółki energetycznej. Niby więcej mamy wtedy energii ze źródeł odnawialnych, ale to oczywiście wszystko na niby, bo ze spalaniem czystej biomasy nie ma to nic wspólnego. Poza tym przez utrzymywanie tego stanu nie przybywa w Polsce inwestycji w OZE, bo przecież prościej jest wrzucić drewno do kotła, niż budować wiatraki na lądzie czy morzu lub duże farmy fotowoltaiczne. Przeciwko współspalaniu słusznie protestują ekolodzy, bo drzewa, które miały pochłaniać CO2 i dostarczać nam tlen, są ścinane. I gdyby powstały z nich przynajmniej meble, to byłby z nich użytek, a tak idą w komin jako tzw. paliwo ekologiczne.

Prezydent Andrzej Duda może zablokować ten absurd, wetując nowelizację ustawy o OZE. Ale mając na uwadze dotychczasowy dorobek głowy państwa, trudno oczekiwać, że zablokuje on absurdalną sytuację, która szkodzi zarówno środowisku, jak i energetyce.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Energetycy sceptycznie o zmianie czasu na letni

Trudno dziś szukać uzasadnienia przestawiania zegarka wśród powodów przyświecających niegdyś wdrożeniu tej idei w ...

Wenezuela: Stan wyjątkowy w sektorze naftowym

Wenezuelski dyktator Nicolas Maduro wprowadził stan wyjątkowy w sektorze naftowym i podpisał dekret o ...

Pływająca elektrownia atomowa wyrusza w drogę na Czukotkę

Szykuje się niezwykły konwój wodami Arktyki. Pierwszy na świecie pływający atomowy blok energetyczny jest ...

Analitycy: połączenie Orlenu i Lotosu korzystne dla koncernów

Jeśli dojdzie do publicznego wezwania, to koszt zakupu przez płocki koncern 66 proc. walorów ...

Górnicy z PGE protestowali w Warszawie

Górnicy z kopalń węgla brunatnego należących do Polskiej Grupy Energetycznej przyjechali do Warszawy manifestować ...