Polscy producenci instalacji fotowoltaicznych słusznie łączą siły, by konkurować z rywalami z Dalekiego Wschodu. Rząd powinien rozważyć dodatkowe wsparcie rozwoju rynku elektrowni słonecznych. Skorzystaliby na tym nie tylko przedsiębiorcy.
Moc instalacji fotowoltaicznych w Polsce jest już równa dwóm wielkim blokom węglowym w Opolu oddanym do użytku w zeszłym roku. Ostatnie kilkanaście miesięcy to niesamowity wzrost liczby elektrowni słonecznych.
Przyczyny? Jedną są podwyżki cen energii elektrycznej – odbiorcy, zarówno firmy, jak i właściciele domów, chcą mieć własne źródło energii, nawet jeśli nie pokrywa ono w pełni zapotrzebowania. O ile prąd dla przeciętnego Polaka jest w naszym kraju wciąż tani, o tyle już dla przedsiębiorcy jego ceny są najwyższe w regionie.
Zainteresowanie fotowoltaiką wynika również z tego, że z każdym rokiem rośnie wydajność paneli, a spada ich cena, bo technologia się upowszechnia.
Kolejnym czynnikiem jest rządowe wsparcie. W tym roku ktoś, kto wymieniając w ramach programu „Czyste powietrze” kopciucha na pompę ciepła, zdecyduje się także na montaż instalacji fotowoltaicznej, może liczyć na ekstrapieniądze. Takie dodatkowe dotacje na panele przewidziano w programie „Mój prąd”.