Ważny krok w stronę odblokowania inwestycji w wiatraki na lądzie

Shutterstock

Projekt ustawy, który zwiększy możliwość budowy nowych lądowych elektrowni wiatrowych, trafił do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Projekt przygotowało Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Jego celem jest zmniejszenie dotychczasowych rygorów zabraniających stawiania wiatraków blisko zabudowań mieszkalnych i form ochrony przyrody. Ustawa z 2016 r. wprowadziła tzw. zasadę 10H, według której lądowe elektrownie wiatrowe mogą być lokowane od domów w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka. W praktyce zablokowało to rozwój nowych projektów.

W projekcie nowelizacji tej ustawy zachowano ogólną regułę 10H, ale wprowadzono zapis, że w szczególnych przypadkach to gminy będą decydować o wyznaczaniu lokalizacji elektrowni wiatrowych w ramach lokalnej procedury planistycznej. Projekt zakłada, że ostateczna lokalizacja elektrowni wiatrowej, w tym dopuszczalna odległość od zabudowań mieszkalnych, będzie weryfikowana i określana w ramach procedury wydawania przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska decyzji środowiskowej dla danej inwestycji. Minimalna odległość od zabudowań musi jednak wynosić co najmniej 500 m. Ważną zmianą jest też umożliwienie lokowania budynków mieszkalnych w otoczeniu funkcjonujących już elektrowni wiatrowych, przy uwzględnieniu wspomnianej minimalnej odległości 500 m.

– Takie rozwiązanie pozwoli rozbudowywać energetykę wiatrową, która produkuje czystą i tańszą energię dla Polaków oraz która przynosi samorządom przychody. Tańsza, czysta i pewna energia jest konieczna, by utrzymać konkurencyjność polskiego przemysłu – skomentował Jarosław Gowin, wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii.

O złagodzenie zasady 10H apelowały samorządy, przedsiębiorcy i organizacje wspierające rozwój OZE. Eksperci przewidują, że może to uruchomić lawinę nowych projektów w energetyce wiatrowej. Nie wykluczone jednak, że na falę nowych inwestycji będziemy musieli poczekać nawet kilka lat. Jeśli przepisy zostaną zmienione, to w pierwszej kolejności ruszą projekty o pewnym stopniu zaawansowania, choć nie mające jeszcze pozwoleń na budowę. Zupełnie nowe inwestycje będą potrzebować około trzech – pięciu lat na zdobycie wszystkich decyzji i realizację. Efektem rozwoju branży powinno być obniżenie cen prądu, bo aktualnie energia z wiatru jest najtańsza na rynku.

Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii

– Szacuje się, że każdy dodatkowy GW mocy w nowych farmach wiatrowych może obniżać hurtową cenę energii w Polsce, w zależności od ilości nowych mocy zainstalowanych – od kilku do ponad 30 zł/MWh. I to jest główna korzyść dla polskich firm i gospodarstw domowych. A co najważniejsze dzięki energii wiatrowej dbamy o środowisko w którym żyjemy, nie zanieczyszczamy wody, gleby oraz nie emitujemy dwutlenku węgla – stwierdziła Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Lotos zabiega o litewskie złoża

Koncern chce uzyskać możliwość poszukiwań i ewentualnego wydobycia ropy naftowej ze złóż leżących na ...

Polska bramą dla amerykańskiego LNG

Takie dni jak dzisiaj przechodzą do historii – powiedziała premier Beata Szydło, odnosząc się ...

Koncerny naftowe straciły miliardy na pandemii

Royal Dutch Shell zapowiedział odpisanie w bilansie 22 mld dolarów na utratę wartości aktywów ...

Ruszył terminal naftowy w Gdańsku

Zbudowany przez PERN największy paliwowy terminal morski w naszej części Europy rozpoczyna działalność W ...

Zawistowski p.o. prezesa TGE, Ostrowski wiceprezesem

Potwierdziły się nasze informacje z ubiegłego tygodnia. Zarząd Towarowej Giełdy Energii należącej do warszawskiej ...

Zielone instalacje tańsze od węglowych

W Polsce inwestorzy ryzykują utopienie 6 mld dolarów w bloki opalane czarnym paliwem – ...