Energetyczne inwestycje na morzu wreszcie złapią wiatr w żagle

Morska farma wiatrowa Middelgrunden nieopodal Kopenhagi, fot. Michał Niewiadomski

Uchwalenie przepisów wprowadzających wsparcie dla produkcji energii z morskich wiatraków to historyczny moment – przekonują eksperci. Dodają jednak, że wciąż jest sporo do zrobienia, by projekty za 130 mld zł doczekały się realizacji.

W najbliższych dniach spodziewane jest podpisanie przez prezydenta ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. To zakończy długi i żmudny proces legislacyjny przepisów, które odblokują realizację inwestycji na polskiej części Morza Bałtyckiego. Branża alarmuje jednocześnie, że choć chętnych do rozwoju tego biznesu nie brakuje – zarówno ze strony polskich, jak i zagranicznych firm – to do pełni sukcesu jest daleka droga.

Szanse i wyzwania

Tak zwana ustawa offshore wprowadza m.in. dwufazowy system wsparcia, usprawnienia w zakresie procedur administracyjnych i zasady przyłączania wytwórców do sieci elektroenergetycznej. – Ustawa z pewnością wyznacza początek kolejnego etapu rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce i stanowi jednoznaczną deklarację, ponad podziałami politycznymi, rozwoju tego sektora. Już dziś widzimy dzięki niej zwiększone zainteresowanie inwestorów wejściem na polski rynek – zauważa Mariusz Wójcik, kierownik zespołu energetyki morskiej i odnawialnej w ILF Consulting Engineers Polska.

Według niego obecnie konieczne jest właściwe przygotowanie zaplecza m.in. logistycznego, produkcyjnego i kadrowego, aby zmaksymalizować korzyści nie tylko dla systemu elektroenergetycznego – w postaci nowych źródeł wytwórczych – ale także gospodarcze w postaci zaangażowania krajowych dostawców. – Inwestorzy, którzy mają już opłacone pozwolenia lokalizacyjne i podpisane umowy przyłączeniowe, z pewnością będą musieli zmierzyć się z kwestią organizacji łańcucha dostaw i wyboru bazy logistycznej, w tym portu konstrukcyjnego. Główne wyzwanie, jakie stoi przed tą grupą inwestorów, to realizacja projektów w taki sposób, aby zapewnić ich stały strumień – twierdzi Wójcik. Dodaje, że dzięki rozłożeniu dużych projektów w czasie nie nastąpi przeciążenie możliwości wytwórczych krajowych dostawców.

Michał Kurtyka podpisuje w październiku 2020 r. deklarację o współpracy z krajami Bałtyckimi w obszarze morskiej energetyki wiatrowej. Fot./materiały prasowe

– Branża offshore w Polsce dopiero się rozwija, więc nie jest w stanie równolegle obsłużyć zbyt wielu projektów morskich farm wiatrowych. Warto dodać, że wymagają one również działań ze strony rządowej, związanych z organizacją m.in. właściwego zaplecza kadrowego na etapie budowy, a potem obsługi projektów, a także wsparcia naukowego i logistycznego – kwituje Wójcik.

Branża zwraca też uwagę, że jeśli energia z Bałtyku ma popłynąć już w połowie tej dekady, to oprócz ustawy konieczne jest wydanie stosownych aktów wykonawczych. – Te rozporządzenia należy traktować priorytetowo. W optymalnym scenariuszu powinny wejść one w życie w lutym, tak by inwestorzy mogli uwzględnić je we wnioskach o wsparcie do URE – rekomenduje Kamila Tarnacka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Czeka nas też nowe otwarcie zablokowanych wcześniej postępowań o wydanie pozwoleń lokalizacyjnych dla kolejnych inwestycji na Bałtyku. ILF Polska zaznacza, że jasne i transparentne kryteria są niezbędne do tego, by kolejne obszary morskich farm były rozwijane przez najlepszych inwestorów.

Morskie wiatraki mają być jednym ze strategicznych kierunków rozwoju polskiej energetyki. Projekt polityki energetycznej państwa zakłada, że ich moc sięgnie 8–11 GW do 2040 r. Na inwestycje w tym obszarze popłynie ok. 130 mld zł.

Razem, ale też osobno

Największe krajowe koncerny energetyczne są gotowe wspólnie starać się o koncesje i budować wiatraki. W ostatnich dniach list intencyjny w tej sprawie podpisały Polska Grupa Energetyczna, Enea i Tauron. – Ważne jest, by przy takich projektach działać wspólnie zarówno w zakresie lokalizacji inwestycji, jak i możliwości ich finansowania. Bo konkurować i tak mamy z kim – jeśli inwestycji nie zrealizują spółki z udziałem Skarbu Państwa, to te projekty i tak powstaną – przekonuje Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych.

To jednak zagraniczni inwestorzy pomogą polskim firmom stawiać pierwsze kroki w w tym biznesie. – To nowe inwestycje na polskim rynku, dlatego na początku będziemy współpracować z doświadczonymi firmami. Natomiast przy realizacji kolejnych projektów to spółki Skarbu Państwa powinny być dominujące, bo to my odpowiadamy za bezpieczeństwo energetyczne Polski – wyjaśnia Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Tak więc PGE rozmawia o wspólnych projektach z duńskim Ørsted, a Tauron z OW Offshore, w której po 50 proc. udziałów posiadają portugalski EDP Renováveis oraz francuskie Engie. Z kolei Enea prowadziła w ubiegłym roku negocjacje z hiszpańską Iberdrolą, ale strony nie doszły do porozumienia.

Aktualnie najbardziej zaawansowane w realizacji swoich planów są PGE i Polenergia należąca do Dominiki Kulczyk. To te firmy mają największe szanse postawić pierwsze wiatraki na polskim morzu. Mają bowiem dla części planowanych projektów zarówno decyzje środowiskowe, jak i umowy o przyłączenie do sieci przesyłowej.

Polenergia wspólnie z norweskim Equinorem rozwija projekty o łącznej mocy 3 GW. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, energia z pierwszych farm Polenergii może popłynąć już w 2025 r. Strategia polskiej spółki na lata 2020–2024 przewiduje, że nakłady na morskie wiatraki sięgną co najmniej 2,6 mld zł.

Z kolei PGE zakłada, że do 2030 r. wybuduje dwie morskie farmy o łącznej mocy do 2,5 GW. Dekadę później chce mieć już 6,5 GW mocy, co uczyni ją liderem sektora. W 2021 r. spółka planuje już rozpocząć kontraktację wybranych komponentów farmy wiatrowej. Koncern liczy na to, że istotną część prac przy inwestycjach realizować będą polskie firmy, dlatego już teraz organizuje dla wykonawców spotkania informacyjne.

Kolejną firmą, która bierze udział w wyścigu po energię z morza, jest PKN Orlen, który w styczniu tego roku podpisał umowę przyłączeniową dla planowanej farmy o mocy do 1,2 GW. Własny projekt na polskiej części Bałtyku rozwija też niemiecki RWE.

Swoich sił w tym biznesie chce spróbować ponadto chemiczny Synthos należący do Michała Sołowowa. W styczniu Synthos i szwedzki koncern Vattenfall złożyły wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zgodę na utworzenie spółki, która będzie budować farmy wiatrowe na Bałtyku.

Globalny trend

Morska energetyka wiatrowa dynamicznie rozwija się na całym świecie. World Forum Offshore Wind (WFO) wskazuje, że na koniec pierwszej połowy 2020 r. globalna moc morskich wiatraków sięgała niemal 30 GW. Tylko w pierwszym półroczu 2020 r. uruchomiono dziesięć nowych farm w Wielkiej Brytanii, Chinach, Niemczech, Portugalii, Belgii i USA, co stanowi ok. 2,5 GW nowych mocy względem roku 2019. Obecnie działa łącznie 157 morskich farm wiatrowych, z czego 105 w Europie, 50 w Azji i dwie w USA. Ambitne plany rozwoju w tym obszarze mają m.in. Chiny i USA.

Światowym liderem rozwoju morskiej energetyki wiatrowej jest Wielka Brytania z mocą zainstalowaną rzędu 10,4 GW oraz z prognozami rozwoju na poziomie 40 GW do 2030 r. Wyprzedza tym samym Niemcy, które plasują się na drugiej pozycji, oraz trzecie w rankingu Chiny.

Determinacja Wielkiej Brytanii w dążeniu do neutralności klimatycznej dała silny impuls do rozwoju OZE, w tym przede wszystkim morskiej energetyki wiatrowej. – W początkowej fazie rozwoju stabilny system subsydiów dał inwestorom gwarancję zwrotu z inwestycji i zapewnił zaangażowanie instytucji finansujących. Z kolei porozumienie rządu z przemysłem zacieśniło współpracę między stronami oraz zapewniło zaufanie deweloperów, łańcucha dostaw i sektora finansowego do dalszych inwestycji. To z kolei zachęca branżę do inwestycji w innowacje i sektor badawczo-rozwojowy, dążąc do obniżenia kosztów wytworzenia energii – wyjaśnia Lena Grupińska z ambasady brytyjskiej w Warszawie. Ważnym czynnikiem brytyjskiego sukcesu były kilkudziesięcioletnie doświadczenia w sektorze ropy i gazu na Morzu Północnym.

– Duża część łańcucha dostaw morskich farm to firmy, które dokonały transformacji, oferując dzisiaj całe spektrum produktów i usług dla energetyki wiatrowej. Dobrymi przykładami są m.in. Global Energy Group, Wood czy Helix Robotics – wylicza Grupińska. Obecnie w samej tylko Szkocji, która ma 894 MW działających farm, 2,5 GW projektów jest w budowie i kolejne 5,1 GW projektów w fazie rozwoju. Celem jest zwiększenie mocy o 10 GW, oferując kolejne 15 obszarów dna morskiego pod budowę morskich farm. – Tak określone cele są jasnym sygnałem dla całej branży, w tym łańcucha dostaw, który wymaga odpowiedniej skali, aby podejmować decyzje inwestycyjne – dodaje Grupińska.

Bloomberg

Strategię na rzecz energii z morskich źródeł odnawialnych przedstawiła pod koniec ubiegłego roku Komisja Europejska. Zakłada ona zwiększenie na terenie Unii Europejskiej mocy z morskich wiatraków z obecnych 12 GW do przynajmniej 60 GW do 2030 r. i do 300 GW do 2050 r. Komisja zamierza uzupełnić to o 40 GW energii oceanicznej oraz o inne powstające technologie, takie jak pływające elektrownie wiatrowe czy pływające instalacje fotowoltaiczne. Szacuje, że aby osiągnąć proponowane cele do 2050 r., potrzebne będą inwestycje o wartości prawie 800 mld euro.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Złamany monopol Gazpromu

Trybunał Sprawiedliwości UE, odrzucając przepisy, które uprzywilejowały rosyjski koncern, pokazał, że unijne wartości nie ...

Mniej węgla z polskich kopalń

W styczniu zmniejszyła się produkcja węgla kamiennego i brunatnego w Polsce, w porównaniu z ...

Naukowa analiza potwierdza: uchwała antysmogowa dla Krakowa przynosi efekty!

Prof. Piotr Kleczkowski i mgr inż. Katarzyna Kotarba z Akademii Górniczo-Hutniczej sprawdzili, czy krakowska ...

Alternatywa dla dużego reaktora w Polsce

W październiku 2020 roku opublikowana została aktualizacja Polskiego Programu Energetyki Jądrowej (PPEJ), a w ...

Celem jest tania energia w całej Europie

Stworzenie unii energetycznej jest możliwe. Pierwszym krokiem jest budowa połączeń między systemami. To dotyczy ...

Musimy się zastanowić, jak chcemy żyć w następnych dekadach

Świat potrzebuje nowych modeli biznesowych, transformacja musi być solidarna i sprawiedliwa. Za kilka tygodni ...