Elektrownia na rzece Adżarisckali na południu Gruzji miała być gotowa jesienią minionego roku. Wtedy gotowe było 75 proc. inwestycji. Resort energetyki Gruzji planował, że rozpocznie pracę wiosną 2017 r. Jednak dopiero teraz – w końcu czerwca władze, ogłosiły, że elektrowni jest gotowa.

– Naszym głównym zadaniem jest zamiana importu prądu na produkcję własnego. Ta elektrownia da 187 MW czystego prądu do naszych sieci energetycznych. To wkład w osiągnięcie niezależności energetycznej naszego kraju – ogłosił w niedzielę podczas ceremonii zakończenia budowy premier Giorgi Kvirikashvili.

Elektrownia Şuaxevi jest największa w Gruzji od 50 lat, czyli od czasów sowieckich, nie zbudowano tu większego zakładu. Stanęła w pobliżu wioski o tej samej nazwie. Tereny słyną z urody – zieloną dolinę otacza Kaukaz.

Projekt budowy elektrowni jest też największą inwestycją w energetykę kraju. Kompleks składa się z dwóch tam i sztucznego jeziora. Moc obiektu pozwala wyprodukować rocznie 450 mln kWh energii.

Elektrownia kosztowała 416 mln dol. a pieniądze wyłożyli inwestorzy zagraniczni.

Wykonawcą elektrowni była spółka Adżarskali Georga hinduskiego Tata Power i norweskiej Clean Energy Invest. Firmy zatrudniły 730 robotników gruzińskich. Firma będzie zarządzać elektrownią i zarabiać na sprzedaży prądu. Oprócz zwiększenia niezależności energetycznej kraju, elektrownia jest ważna dla poprawy jakości życia rejonu adżarskiego – jednego z najbiedniejszych w Gruzji. Spółka będzie odprowadzać w formie podatku miliony lari rocznie do regionalnego budżetu. Pieniądze mają zostać przeznaczone na inwestycje drogowe i komunalne.