Szansa dla wiatraków

Resort energii pracuje nad zasadami rozdzielania wsparcia dla odnawialnych źródeł w przyszłym roku. Prawdopodobnie rzuci koło ratunkowe dla części farm działających na lądzie.

Publikacja: 18.10.2016 20:23

Szansa dla wiatraków

Foto: Bloomberg

Kołem ratunkowym ma być możliwość uczestniczenia działających turbin wiatrowych w tzw. aukcjach migracyjnych. Oznacza to, że będą one mogły przejść z dotychczasowego systemu wsparcia polegającego na przyznawaniu zielonych certyfikatów za produkcję do modelu, w którym w ramach konkursu ofert dostaną kontrakt z gwarantowaną przez rząd ceną.

W Ministerstwie Energii już rozpoczęto prace koncepcyjne nad rozdziałem pomocy w 2017 r. dla poszczególnych źródeł OZE. Rozporządzenia wykonawcze – jak podaje resort – mają stać się obowiązującym prawem do końca października. Rynek pozna je już na etapie konsultacji społecznych – prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni.

Sposób na nadpodaż

Dyskusja o przyszłorocznych zasadach aukcji dotyczy przy tym nie tylko ilości zamawianej przez rząd zielonej energii z nowych instalacji (i ceny maksymalnej dla poszczególnych technologii), ale także wolumenów energii z działających już elektrowni. – Zastanawiamy się nad tym, by w 2017 r. dać możliwość migracji części działających elektrowni wiatrowych korzystających z zielonych certyfikatów – mówi osoba zbliżona do resortu. Podkreśla jednak, że to na razie koncepcja.

Niemniej byłaby to pierwsza od dłuższego czasu pozytywna wiadomość dla sektora wiatru lądowego – niegdyś pupilka wśród OZE, a dziś zdegradowanego przez regulacje. ME nie jest zainteresowane rozładowaniem szacowanej na 20,7 TWh (dane na koniec czerwca) nadwyżki zielonych certyfikatów na rynku. To ona powoduje, że ich cena spadła od początku roku z ok. 110–120 zł/Mwh do 35 zł/ MWh.

– Skoro resort otwarcie już mówi o spisaniu na straty systemu zielonych certyfikatów i powolnym ich wygaszaniu, to jedyną szansą na rozładowanie olbrzymiej ich nadwyżki są aukcje migracyjne – uważa Kamil Szydłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej. Dostrzega większe zrozumienie w resorcie. – Jego przedstawiciele zaczęli zdawać sobie sprawę, że jeśli nic nie zrobią, to za rok nie będą mieli po drugiej stronie partnera do rozmów – tłumaczy Szydłowski.

Szacowanie potencjału

Zadaniem, jakie dostał SMEW, jest wyliczenie potencjału małych wiatraków. Według wstępnych szacunków w Polsce działa około 800 spółek prowadzących takie elektrownie, a średnia moc jednej farmy to ok. 2,9 MW (na podstawie ankiet na razie ze 150 firm). – Na małe elektrownie wiatrowe przypada ok. 40 proc. mocy zainstalowanej w sektorze wiatrowym w Polsce (liczy 5,66 GW – red.). Przy czym nierzadko jeden przedsiębiorca posiada dwa projekty. Każdy z nich zależy od rynkowej ceny certyfikatów i ma kredyt do spłacenia – dodaje wiceprezes SMEW.

Nie odpowiada wprost na pytanie o możliwy wolumen dla takich aukcji migracyjnych. Wiadomo jedynie, że w kontekście 2017 r. mówi się o podniesieniu ceny referencyjnej dla farm wiatrowych do 415 zł/MWh (w tym roku skorygowano ją do 300 zł/MWh), a także o organizowaniu aukcji migracyjnych na zasadach przejściowych. – Przedsiębiorcy będą mogli otrzymać kontrakt z gwarantowaną ceną przez tyle lat, ile im brakuje do 15-letniej amortyzacji – wyjaśnia Szydłowski.

Marcin Prusak, dyrektor zarządzający w DNB, uważa, że sam fakt przeprowadzenia aukcji migracyjnej dla farm byłby swojego rodzaju gestem wychodzącym naprzeciw postulatom branży wiatrowej i bankowców. Na duże ilości zamawianej energii z pracujących farm raczej nie liczy. – Migracja będzie możliwa w przypadku niewielkiej części rynku. Przy czym należy wziąć też pod uwagę fakt, iż aukcje promują najbardziej wydajnych i najtańszych producentów – zauważa Prusak.

W pierwszej kolejności zmianą systemu wsparcia na pewno zainteresowani będą ci producenci, którzy nie mają umów długoterminowych i muszą polegać na giełdowej cenie certyfikatów.

Kołem ratunkowym ma być możliwość uczestniczenia działających turbin wiatrowych w tzw. aukcjach migracyjnych. Oznacza to, że będą one mogły przejść z dotychczasowego systemu wsparcia polegającego na przyznawaniu zielonych certyfikatów za produkcję do modelu, w którym w ramach konkursu ofert dostaną kontrakt z gwarantowaną przez rząd ceną.

W Ministerstwie Energii już rozpoczęto prace koncepcyjne nad rozdziałem pomocy w 2017 r. dla poszczególnych źródeł OZE. Rozporządzenia wykonawcze – jak podaje resort – mają stać się obowiązującym prawem do końca października. Rynek pozna je już na etapie konsultacji społecznych – prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni.

Pozostało 82% artykułu
Nowa Energia
Grzegorz Maśloch, Rafał Czaja: Czas na spółdzielnie energetyczne
Nowa Energia
Bruksela wszczęła postępowania wobec chińskich producentów fotowoltaiki
Materiał Partnera
Energia jest towarem, ale nie musi skokowo drożeć
Materiał Partnera
Przed nami zielony rok
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Nowa Energia
Szczyt klimatyczny w Dubaju. Spektakularny zgrzyt na start, dalej też ciekawie
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał