Najbiedniejszy kraj świata, a jednocześnie największe na Ziemi surowcowe eldorado, wprowadza zakaz eksportu koncentratów kobaltu i miedzi. To uderzenie w gigantyczne zyski chińskich spółek, szwajcarskiego koncernu Glencore oraz grupy z Kazachstanu.
Rząd Demokratycznej Republiki Konga (DRK), którym od dwóch lat kieruje pierwsza w historii kraju kobieta na stanowisku premiera – Judith Suminwa, ekonomistka wykształcona w Belgii – wprowadził zakaz eksportu koncentratów miedzi i kobaltu – poinformowała w czwartek, 6 sierpnia, agencja Reutera.
Decyzja poważnie wzmacnia pozycję władz DRK, które chcą zwiększyć skalę przetwórstwa surowców w kraju. Ma to zapewnić budżetowi większe dochody z gigantycznych zasobów mineralnych Konga, dotychczas eksploatowanych przede wszystkim przez międzynarodowe koncerny. Rządowe rozporządzenie stanowi, że eksport koncentratów miedzi i kobaltu jest zabroniony.
DRK ma 1100 minerałów i ogromne złoża kobaltu
Demokratyczna Republika Konga jest surowcowym eldorado. Na jej terytorium występuje ponad 1100 różnych minerałów stanowiących fundament nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego oraz zielonej transformacji energetycznej. Kraj posiada największe na świecie złoża kobaltu, obejmujące trzy czwarte wszystkich znanych zasobów tego surowca. W minionym roku jego wydobycie wyniosło 230 tys. ton. DRK jest również drugim co do wielkości producentem miedzi na świecie.
DRK kontroluje także olbrzymie zasoby koltanu. Pozyskiwany z niego tantal służy do magazynowania energii w miniaturowych kondensatorach, które znajdują się w niemal każdym smartfonie, komputerze i procesorze. Kongo ma również jedne z największych niezagospodarowanych złóż litu na świecie. Kraj zyskał dzięki temu przydomek „Arabii Saudyjskiej ery elektromobilności”. Dysponuje ponadto ogromnymi złożami złota, diamentów, cynku i uranu, a także ropy naftowej.
Niezwykle bogate w surowce Kongo jest jednocześnie uważane za najbiedniejszy kraj świata. Liczącym 115 mln mieszkańców państwem targają wojny domowe, toczące się przede wszystkim na obszarach obfitujących w złoża surowców. Plenią się tam gigantyczna korupcja, bandytyzm i przemoc, a władzom brakuje długoterminowej wizji rozwoju kraju. Masowe gwałty na kobietach i dzieciach są celową taktyką wojenną stosowaną przez kongijskie bojówki terroryzujące całe społeczności. Liczba ludności rośnie najszybciej w Afryce, czemu towarzyszy niszczenie wyjątkowej przyrody kraju. Życie w DRK jest dla większości mieszkańców pozbawione jakichkolwiek perspektyw.
Średnia płaca w Kongu wynosi 55 dolarów miesięcznie
Dziedzictwo wieloletniego belgijskiego kolonializmu do dziś kładzie się cieniem na Kongu. Nominalny PKB na mieszkańca wynosi około 1200 dol., natomiast dochód narodowy brutto, czyli GNI, w przeliczeniu na osobę sięga zaledwie około 680 dol. Średnie wynagrodzenie w DRK odpowiada 55 dolarom miesięcznie.
Dlatego wraz z zakazem eksportu surowców władze wprowadziły również nowe podatki nakładane na istotne gospodarczo produkty uboczne wydobycia. W ten sposób rząd dąży do zwiększenia wpływów budżetowych z sektora górniczego.
Zakaz wywozu koncentratów kobaltu i miedzi wchodzi w życie natychmiast, podczas gdy w przypadku nowego systemu podatkowego dotyczącego produktów ubocznych przewidziano trzymiesięczny okres przejściowy. Zgodnie z rozporządzeniem minister górnictwa może udzielić zwolnienia z zakazu na okres jednego roku, jeżeli przemawiają za tym okoliczności „strategiczne”.
Czytaj więcej
Rosyjski reżim rozgląda się za surowcami, które w krótkim czasie zastąpią utracony gazowy rynek, dając jeszcze wyższe zyski. Znalazł dwa takie mine...
Jak dotąd na niezwykle bogatych złożach surowcowych Konga zarabiały przede wszystkim zagraniczne koncerny. Do największych operatorów działających w Demokratycznej Republice Konga należą chińskie przedsiębiorstwa wydobywcze: państwowy gigant CMOC, będący największym producentem kobaltu, Huayou Cobalt – globalny lider w dziedzinie rafinacji i przetwarzania kobaltu – oraz Zijin Mining.
W kraju działają także szwajcarski Glencore, jeden z kluczowych światowych producentów i handlarzy surowcami, kanadyjska firma górnicza Ivanhoe Mines oraz kazachska Eurasian Resources Group, w której rząd Kazachstanu ma 40 proc. udziałów.