Aby podkreślić znaczenie tej deklaracji oraz podzielić się swoimi doświadczeniami na poziomie globalnym, region jako pierwszy w Polsce oficjalnie dołącza do Powering Past Coal Alliance (PPCA), światowego sojuszu tworzonego przez państwa, samorządy i firmy, które zdecydowały się na dekarbonizację swoich gospodarek do 2030 r.

Wielkopolska Wschodnia ma więc szansę wykorzystać swój potencjał oraz ambicje interesariuszy zaangażowanych w sprawiedliwą transformację, by stać się wzorem dla innych regionów przechodzących przez podobny proces. Region odrobił lekcję z partycypacji społecznej. Teraz z powodzeniem może uczyć inne regiony w Polsce i Unii, jak konsultować strategiczne dokumenty, jak zachęcać do oddolnego zgłaszania pomysłów i jak dzielić się wiedzą  w terenie.

Na poziomie lokalnym deklaracja regionu już jest, ale jak przekuć ją na praktykę? Jak odejść od węgla, aby uratować klimat i jednocześnie wzmocnić lokalną gospodarkę? Szczególnie, kiedy sprawnej transformacji w duchu just and fast nie ułatwia ślimacze tempo odchodzenia od węgla na poziomie krajowym, widocznym na przykładzie wieloletnich zaniedbań, które doprowadziły do kryzysu wokół Turowa.

Nie ma jednej transformacji, nie ma jednego sposobu, magicznego narzędzia, które zamieni Wielkopolskę Wschodnią w pogórnicze, poodkrywkowe Eldorado. Czego zatem potrzeba, żeby prymus sprawiedliwej transformacji zdał swój najważniejszy egzamin?

Multiinwestycje

Sukces społeczno-gospodarczy regionu zależy od synchronicznego działania bardzo wielu ludzi i instytucji. W Wielkopolsce Wschodniej należy je połączyć tak, żeby razem stanowiły sprawnie działającą maszynę o dobrze naoliwionych i pasujących do siebie trybach. Maszynę, która będzie w stanie działać w różnych wymiarach transformacji – społecznym, gospodarczym i środowiskowym. Wielki inwestor-zbawca jest trudny do znalezienia, ale nawet jeśli się pojawi, to nie można wyłącznie na nim budować siły regionu. Opieranie rozwoju na jednym monopoliście Wielkopolska Wschodnia przerobiła już z monokulturowym ZE-PAKiem. Nie wystarczy też pokryć hektarów terenów fotowoltaiką. Programy wsparcia dla górników i energetyków są niezbędne, ale również nie wystarczą.

W regionie potrzebne są multiinwestycje – czyli przedsięwzięcia zdywersyfikowane (w tym w OZE), o różnej skali. Powinny obejmować one dużą liczbę różnorodnych podmiotów gospodarczych z odpowiednim know-how, które będą oferowały nowe miejsca pracy oraz wspierały podatkami budżety gmin górniczych. To sprawa kluczowa, ponieważ już za chwilę gminy zostaną pozbawione opłat i podatków z tytułu działalności górniczej na swoim terenie. Obecnie w regionie działa dużo małych firm, które świadczą usługi dla Grupy Kapitałowej ZE-PAK. Są jak małe rybki (podnawki) towarzyszące rekinowi. Kiedy rekin – dotychczasowy żywiciel – zniknie, mogą mieć problem z przetrwaniem w nowym ekosystemie. Dlatego dla osiągnięcia neutralności klimatycznej regionu kluczem jest zdywersyfikowana, a dzięki temu odporna na kryzysy gospodarka.

Zanieczyszczający płaci

Żeby się rozwijać, region musi sobie poradzić z tym, co zostaje po kopalniach: ogromnymi wyrobiskami, głębokimi na kilkadziesiąt metrów, zwałowiskami ziemi i popiołów, z których odcieki tworzą toksyczne jeziora (patrz: Jezioro Turkusowe), jałowymi glebami i zaburzonymi stosunkami wodnymi. Istnieje zagrożenie, że tereny zdegradowane działalnością górniczą, wymagające wielomilionowych inwestycji w rekultywację, będą musiały czekać długie dekady, aż zostaną przywrócone ich cechy użytkowe i funkcje ekosystemowe. Aby temu podołać, potrzeba dużo pieniędzy, mądrości i skutecznej legislacji. Obowiązek rekultywacji gruntów w całości spoczywa na przedsiębiorcy górniczym. Starości powinni z kolei dopilnować terminowego i prawidłowego wykonania tego zadania. Niestety w praktyce to bardzo trudne, bo przepisy prawne nieprecyzyjnie definiują, czym jest prawidłowa rekultywacja i jak ocenić, czy została  przeprowadzona dobrze. Ogromnym problemem jest też brak udziału społeczeństwa w decyzjach dotyczących kierunków rekultywacji terenów pogórniczych (kierunek rolny, leśny, wodny). Ponadto urzędnicy w powiatach i gminach nie mają dostępu do fachowej wiedzy, która jest niezbędna, aby podejmować dobre, mądre decyzje o kierunkach i metodach rekultywacji poszczególnych obszarów. Od firmy, która przez wiele lat czerpała zyski z zasobów środowiskowych i ludzkich regionu, należy wymagać, aby posprzątała po swojej działalności i zrekompensowała poczynione szkody. Tak jest po prostu fair. Bolesne doświadczenia z innych regionów Polski świadczą o tym, że potrzebujemy lepszej kontroli nad jakością rekultywacji oraz lepszej kontroli nad nakładami na ten cel ze strony górniczych gigantów. Bez wiążących ustaleń w tej kwestii trudno będzie wyegzekwować skuteczną rekultywację i regenerację terenów pogórniczych, a to może znacząco utrudnić rozwój regionu, blokując zarówno potencjalne tereny pod inwestycje (a tych Wielkopolska Wschodnia bardzo potrzebuje), jak i odbudowę stosunków wodnych, odtwarzanie terenów rolnych i leśnych i bioróżnorodności. Jednocześnie istnieje ryzyko, że za ogromne koszty środowiskowe,  w tym hydrologiczne – chociażby związane z suszą i dostępem do wody – zapłacą wszyscy podatnicy.

Edukacja to inwestycja

Inwestowanie w ludzi od możliwie najwcześniejszych lat ich edukacji jest niezbędne dla sukcesu gospodarczego i społecznego regionu. Już na etapie edukacji szkolnej, zanim młodzi ludzie trafią na rynek pracy, powinni mieć możliwość zdobycia wiedzy na temat dostępnych zawodów w regionie. Powinni dowiadywać się o różnych sposobach zarabiania pieniędzy, pomysłach na siebie, aby zostać w Wielkopolsce Wschodniej z wyboru – a nie z przymusu. Bardzo ważny jest również kontakt z otoczeniem biznesowym: pokazywanie różnych rodzajów działalności gospodarczej, która sprawdza się w subregionie i właśnie tutaj buduje swoją przewagę konkurencyjną. Ponadto przedsiębiorstwa z regionu mogą rekrutować absolwentów szkół średnich, zawodowych i wyższych w zamian za rzetelne przygotowanie ich do stanowisk pracy w swojej firmie już w trakcie trwania edukacji. To jednak nie wystarczy. Nawet jeśli zadbamy o część ekonomiczną: nowe miejsca pracy, ambitne programy przekwalifikowań dla górników i energetyków, ale nie zatroszczymy o zbudowanie wśród młodych ludzi dumy z tego, gdzie mieszkają, to swój potencjał będą realizować poza regionem. Wówczas procesy starzenia się populacji oraz odpływu młodych pracowników, przedsiębiorców i aktywistów do innych regionów będą tylko postępowały.

Kultura to infrastruktura

Mieszkańcy Wielkopolski Wschodniej nie tylko wykonują pracę zawodową, ale wykonują mnóstwo pracy symbolicznej, która buduje dziedzictwo kulturowe regionu i sprawia, że mieszkańcy wzmacniają swoją identyfikację z lokalną wspólnotą. Dlatego wykorzystanie dziedzictwa industrialnego, szukanie pomysłów na działalność kulturową, która nie odcina się od przeszłości, ale ją twórczo redefiniuje, jest w tym regionie bardzo potrzebne. Dbanie o wspólne dziedzictwo, oddolne festiwale i inicjatywy urbanistyczne, filmowe, muzyczne, ekologiczne skupione wokół nowej energii (np. zakładanie wspólnot energetycznych) – to również istotny element sprawiedliwej transformacji.

Sprawiedliwa Transformacja musi połączyć troskę o środowisko z rozwojem gospodarczym oraz budowaniem mocnych więzi z lokalną wspólnotą. Mieszkańcy Wielkopolski Wschodniej i innych regionów zaangażują się w sprawiedliwą transformację, jeśli zobaczą, że to oni są jej podmiotem i że proces ten zmienia ich środowisko życia na lepsze.

Magdalena Bartecka jest ekspertką Polskiej Zielonej Sieci