Nadzieje i obawy związane z nowym źródłem energii – gazem z łupków, towarzyszą Polakom od ponad trzech lat. W tym czasie przeprowadzono kilka lokalnych protestów, część koncernów rozczarowanych pracami poszukiwawczymi zrezygnowała z inwestycji, ale też uruchomiono pierwszy odwiert gazu łupkowego w Łebieniu na Pomorzu.

Jednak pytania o gaz łupkowy pozostały. I dopiero teraz Ministerstwo Środowiska daje szansę każdemu wypowiedzieć je na głos.

Kilka minut

W sierpniu ruszyła kampania „Porozmawiajmy o łupkach" organizowana przez Ministerstwo Środowiska. Jej łączny koszt to ok. 90 tys. euro, z czego prawie połowa pochodzi ze środków unijnych.

Najważniejsze punkty kampanii stanowią dwa wysłuchania publiczne, które odbędą się 1 października w Gdańsku i 8 października w Lublinie.

– Wysłuchamy wszystkich wystąpień i na ich podstawie opracujemy dokument, który wskaże najważniejsze potrzeby, oczekiwania, nadzieje i obawy zaangażowanych stron oraz niezbędne działania na przyszłość – zapewnia Rafał Miland, zastępcę dyrektora Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska.

Udział w wysłuchaniach publicznych jest otwarty dla wszystkich. Jednak liczba miejsc jest ograniczona. Prezentowane wypowiedzi i opinie z założenia powinny być krótkie i zwięzłe.

– Zarejestrowaliśmy się, ale nie dostaliśmy żadnego potwierdzenia. Podejrzewamy, że nie zmieściliśmy się na liście wystąpień, ponieważ jesteśmy niewygodni i za dużo wiemy o łupkach – obawia się Barbara Siegieńczuk, prowadząca protest przeciwko poszukiwaniom gazu łupkowego w Żurawlowie na Lubelszczyźnie.

Zaznacza, że protestujący nigdy nie zgodzą się na zrealizowanie koncesji Grabowiec obejmującej 19 gmin, ponieważ ich zdaniem nie powinna być ona nigdy wydana. Lubelszczyzna leży na trzech zbiornikach wodnych, w dodatku połączonych z ukraińskimi.

– Wydanie koncesji narusza prawo wodne i umowę transgraniczną. Eksploatacja gazu łupkowego grozi zanieczyszczeniem wód i katastrofą ekologiczną. Naszym zdaniem urzędnicy niesłusznie sprzedali koncesje Grabowiec – podkreśla Barbara Siegieńczuk.

Strach ma wielkie oczy

Protesty przeciwko pracom poszukiwawczym gazu łupkowego miały do tej pory miejsce na Pomorzu i Lubelszczyźnie.

– Wydaje się, że większości z nich można by uniknąć, gdyby od samego początku prowadzona była rzetelna i ciągła akcja informacyjna – przyznaje Rafał Miland.

Pomysł rozmów o gazie łupkowym narodził się w Fundacji Rozwiązań Ekoenergetycznych (FREE).

– Z przeprowadzonych przez nas badań społecznych w terenie wynika diagnoza, że mieszkańcy w większości nie boją się technologii szczelinowania ani nie są przeciwni eksploatacji gazu łupkowego – mówi Leszek Miazga, wiceprezes Zarządu Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza.

Polacy liczą się z potencjalnymi zagrożeniami związanymi z gazem łupkowym, których nie potrafią jednak w pełni zdefiniować.

– Pytania i wątpliwości pozostawiane bez wyjaśnień mogą się naturalnie przeradzać w strach i sprzeciw – dodaje Miazga.

Fundacja jako pierwsza podjęła dialog z lokalnymi społecznościami o gazie łupkowym. Zorganizowała kampanię „Razem o łupkach" obejmującą siedem powiatów w trzech województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim i kujawsko-pomorskim.

W 2011 roku, pod hasłem ECOdialog, FREE przeprowadziła spotkania inwestorów i czołowych aktywistów ekologów, najbardziej skutecznych w blokowaniu inwestycji.

Tajemnica i zaskoczenie

Wiele firm mających koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego wysyłała pracowników do działań w terenie bez uprzedzenia ludności. Pojawiali się ze sprzętem bez uprzedzenia i tym samym wzniecali niepokój wśród zaskoczonych mieszkańców. W dodatku inwestorzy nie prowadzili żadnych działań dialogowych czy informacyjnych.

– Początkowo nie mieliśmy nic przeciwko wydobyciu gazu łupkowego. Ale potem docierały do nas niepokojące informacje, jak choćby zawarcie długoletnich umów dzierżawy ziemi z rolnikami na 30 lat z prawem pierwokupu. Warunki tych umów są tajne, rolnik nie może ich pokazać, nawet prawnikowi, bez narażenia się na kary – mówi Barbara Siegieńczuk.

Zdaniem Rafała Milanda podczas przygotowań do prac poszukiwawczych oraz samych poszukiwań kluczowa jest komunikacja między przedsiębiorcą, władzami samorządowymi i mieszkańcami.

– Pozytywnym przykładem takiego dialogu i współpracy jest Lokalny Komitet Dialogu, który zawiązał się w gminie Mikołajki Pomorskie – mówi Miland.

Celem tego komitetu – oprócz zdobycia informacji dotyczących gazu z łupków i nawiązania dialogu między wszystkimi zainteresowanymi – było wspólne ustalenie warunków działania firmy poszukiwawczej na terenie gminy. W efekcie półrocznych prac komitet wypracował i podpisał umowę społeczną między firmą, wójtem i mieszkańcami.

Obiecujące zasoby

Gaz łupkowy to surowiec uwięziony w skałach. Mówi się o nim także shale gas – od angielskiej nazwy skały, z którą jest związany, czyli łupka ilastego. Występuje w Polsce w basenie bałtyckim, depresji podlaskiej oraz na Lubelszczyźnie. W Polsce 22 firmy uzyskały koncesje poszukiwawczo-rozpoznawcze. Dotąd wykonały one 48 odwiertów. Do 2021 r. planowane jest wykonanie 335 otworów poszukiwawczych. Gazu z łupków może być w Polsce nawet niemal 2 bln m3, ale najbardziej prawdopodobne szacunki mówią o 346 do 768 mld m3.