Tomasz Furman

Mieszane informacje dotyczące poszukiwań w Polsce gazu łupkowego pojawiły się wczoraj. Wycofał się z nich francuski koncern Total, który – jak podało wczoraj Ministerstwa Środowiska (MŚ) – nie przedłużył koncesji o nazwie Chełm. Wcześniej z poszukiwań w naszym kraju zrezygnowały m.in. trzy potężne firmy: amerykańskie: ExxonMobil i Marathon Oil oraz kanadyjski Talisman Energy. Jednym z powodów były przedłużające się prace nad nowymi regulacjami.

Także wczoraj firma San Leon, która szuka gazu łupkowego na Pomorzu, podała z kolei, że rezygnuje z inwestycji w Turcji na rzecz prowadzenia prac w Polsce.

Odwołane konferencje

Rząd już ponad miesiąc temu przyjął projekt łupkowych ustaw. Głośno na wspólnej konfekcji chwalili się tym premier Donald Tusk i minister środowiska Maciej Grabowski. Mimo to do dziś nie trafiły one do Sejmu, ze względu na poprawki zgłoszone do nowelizacji prawa górniczego i geologicznego przez różnych ministrów.

Ostateczne brzmienie przepisów opracowywali eksperci MŚ i prawnicy z Rządowego Centrum Legislacji. Ta druga instytucja informuje „Rz", że projekt jest już gotowy. – Tekst ostateczny projektu został przekazany przez sekretarza Rady Ministrów członkom Rady Ministrów. W ciągu najbliższych dni projekt ustawy zostanie przekazany do Sejmu – informuje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Postulaty zmian w łupkowym prawie pojawiły się w Polsce już co najmniej trzy lata temu. Miało to miejsce choćby w dniu uchwalenia przez Sejm prawa geologicznego i górniczego. W czerwcu 2011 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński zauważył m.in., że przyjęte wówczas zapisy mogą doprowadzić do tego, że złoża polskiego gazu z łupków znajdą się w rękach osób, które mają zupełnie inne interesy niż nasz kraj.

We wrześniu Platforma Obywatelska w swoim programie napisała o potrzebie uchwalenia mechanizmu przekazywania dochodów państwa z wydobycia gazu na bezpieczeństwo przyszłych emerytur. Dwa miesiące później premier mówił z kolei o zwiększeniu i unowocześnieniu danin pobieranych od wydobywanych bogactw naturalnych.

Informacje o konkretnych pracach pojawiły się na początku stycznia 2012 r. Maciej Grabowski, ówczesny wiceminister finansów, publikując projekt ustawy o podatku od wydobycia miedzi i srebra, ujawnił, że jego resort w ciągu kilku miesięcy chce mieć gotowy projekt ustawy o podatku od wydobycia gazu i ropy. Miesiąc później premier podał, że są założenia do części fiskalnej podatku od węglowodorów i projekt będzie dalej rozwijany przez MŚ. W tym resorcie pojawiły się jednak istotne opóźnienia.

Dopiero w połowie czerwca zamierzano zaprezentować nowe regulacje. Zanim do tego doszło, ujawniono, że na podstawie ustawy będzie wprowadzony nowy podatek i nastąpi zwiększenie udziału samorządów lokalnych w przychodach z wydobycia. Ustawa powoływała też do życia Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych, strategiczną spółkę, która w imieniu państwa miała nadzorować branżę wydobywczą.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Aby przedstawić szczegóły, zwołano specjalną konferencję. Kilka dni później ją odwołano. Co ciekawe, resort środowiska łupkowe konferencje odwoływał jeszcze kilka razy.

Pełnomocnik rządu

W połowie czerwca 2012 r. Rada Ministrów przyjęła projekt rozporządzenia dotyczący powołania pełnomocnika do spraw gazu z łupków. To stanowisko miał objąć Piotr Woźniak, ówczesny wiceminister środowiska. Jego kandydatura od początku budziła duże kontrowersje. Ostatecznie pełnomocnika nie powołano.

Jesienią nadal nie było projektu, a branża coraz głośniej mówiła, że nikt nie będzie inwestował ogromnych pieniędzy w poszukiwania, gdy nie może oszacować, ile i czy w ogóle będzie można zarobić. Dopiero w połowie października rząd przyjął założenia do ustawy.

– Myślę, że dzięki nowym regulacjom Polska będzie najatrakcyjniejszym krajem na świecie do inwestowania w poszukiwania i wydobycie – mówił ówczesny minister środowiska Marcin Korolec.

Miesiąc później Organizacja Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego podała, że propozycje obciążeń fiskalnych oraz nieprecyzyjne zapisy, dotyczące m.in. NOKE w roli partnera i regulatora jednocześnie, a także warunków procesu koncesyjnego, budzą poważny niepokój branży. W listopadzie 2012 r. MŚ miało zaprezentować projekt ustawy i rozpocząć konsultacje społeczne oraz z sektorem wydobywczym. Wreszcie przed końcem roku zaplanowano, że projekt zostanie skierowany do Komitetu Stałego Rady Ministrów, a następnie pod obrady Rady Ministrów. Żaden z tych terminów nie został dochowany.

Dopiero w lutym 2013 r. resort środowiska przedstawił do publicznej wiadomości oraz do konsultacji społecznych i międzyresortowych nowelizację prawa geologicznego. Z kolei nowe zasady opodatkowania opublikował resort finansów. Oba projekty były powszechnie krytykowane.

Spór o NOKE

W maju 2013 r. premier zapowiedział, że za kilka tygodni rząd przyjmie projekt łupkowych przepisów. Jego zdaniem powinny być one tak przygotowywane, aby nie odstraszały inwestorów. – Wszyscy ministrowie wiedzą, że będę bezlitosny dla tych, którzy będą szukali pretekstu, żeby to jeszcze długo trwało – przestrzegał.

Kilka dni później odbyła się konferencja uzgodnieniowa z udziałem kilku ministerstw w sprawie wprowadzenia nowych regulacji. Zapowiedziano, że już 12 czerwca konkretne projekty ustaw powinny trafić na posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów (KSRM). Doszło do tego dopiero w lipcu.

KSRM przyjął jednak jedynie projekt ustawy o opodatkowaniu wydobycia ropy i gazu. Nie zaakceptował za to projektu zmian do prawa geologicznego i górniczego. Ten wymagał dalszego dopracowania. W trakcie prac doszło do kolejnych sporów, zwłaszcza w kontekście powołania NOKE.

W październiku spotkali się przedstawiciele rządu, w tym resortów środowiska i Skarbu Państwa, ministerstw mających wówczas dwie różne koncepcje zmian do przepisów. – Doszło do dalszej polaryzacji stanowisk, zwłaszcza w kwestii funkcji i zadań NOKE. Dla nas najważniejsze w tym obszarze jest zwiększenie wydobycia, a dla resortu skarbu zyski – mówił Woźniak.

Pod koniec listopada 2013 r. premier dokonał zmian w resorcie środowiska. Jego szefem został Maciej Grabowski. Podczas nominacji premier określił, iż oczekuje od niego radykalnego przyspieszenia prac dotyczących regulacji łupkowych.

Grabowski zapowiedział, że w ciągu kolejnych tygodni zamierza przedstawić ostateczne zapisy na posiedzenie Rady Ministrów. To ostatecznie nastąpiło dopiero 11 marca tego roku.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

t.furman@rp.pl