Europa w energetycznej awangardzie

Unia Europejska musi ponownie zacząć wyznaczać globalne standardy i zapobiegać zgubnej rywalizacji o energię – apeluje David Miliband, brytyjski szef dyplomacji

Aktualizacja: 09.10.2008 08:32 Publikacja: 09.10.2008 01:45

David Miliband

David Miliband

Foto: AFP

W momencie globalnego spowolnienia gospodarczego kusząca staje się chęć potraktowania konieczności przejścia na gospodarkę niskowęglową jako rzeczy drugorzędnej. Tymczasem zjawisko to jest ściśle związane z poprawą naszej kondycji gospodarczej.

Przy wysokich cenach ropy i gazu, które napędzają inflację, uzależnienie od energii wysokowęglowej (produkowanej przy dużym zużyciu węgla i wysokim poziomie emisji CO2) w rzeczywistości dodatkowo zwiększa nasze problemy gospodarcze. Zagraża także bezpieczeństwu środowiska i stabilności geopolitycznej. Musimy wykorzystać Unię Europejską, by wyznaczyć światu nowy kierunek – ku gospodarce niskowęglowej.

[srodtytul]Ryzyko globalnych zmian[/srodtytul]

Skutki, jakie nasze przywiązanie do paliw kopalnych przynosi środowisku naturalnemu, są powszechnie znane: emisja gazów cieplarnianych spowoduje więcej susz i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, pokrywa lodowa będzie topnieć, a poziom mórz się podnosił. Jednak nie są to wyłącznie problemy środowiska naturalnego – efekty te zaszkodzą także gospodarce i zagrożą naszemu bezpieczeństwu.

Zapotrzebowanie na energię już teraz zresztą niesie ryzyko zmian na mapie geopolitycznej – poczynając od napięć na tle rywalizacji o zasoby ropy i gazu w Arktyce, po gwałtownie rosnące przychody ze sprzedaży tych surowców, które dodają pewności siebie krajom bogatym w surowce energetyczne. Istnieje ryzyko, że konstruktywna współpraca międzynarodowa ustąpi miejsca destruktywnej rywalizacji.

I choć nasza uwaga skierowana jest obecnie na Wall Street, to uzależnienie od dostaw ropy i gazu w tej chwili jest główną przyczyną inflacji na świecie oraz czynnikiem powodującym spowolnienie gospodarcze. Banki centralne stanęły przed podwójnym wyzwaniem – jak załagodzić kryzys kredytowy bez wzrostu inflacji.

W sytuacji, gdy liczba ludności świata ma wzrosnąć z 6,6 miliarda do 9 miliardów w roku 2050, kiedy kraje rozwijające się przeżywają gwałtowny boom gospodarczy (na chińskich drogach każdego dnia pojawia się 20 tysięcy nowych pojazdów), mamy do czynienia ze zmianą strukturalną, a nie z chwilową aberracją.

[srodtytul]Mamy wyjście[/srodtytul]

Łatwo przyjąć postawę fatalistyczną i stwierdzić, że coraz większy brak poczucia bezpieczeństwa – zarówno fizycznego, jak i gospodarczego – jest czymś nieuniknionym. A jednak alternatywa istnieje.

Różnicując źródła dostaw energii, możemy uniknąć nowej globalnej – i zaciętej – rywalizacji o surowce, w której stajemy się zakładnikami państw bogatych w paliwa. Budując zaś gospodarkę niskowęglową, możemy nie tylko zahamować emisję gazów cieplarnianych i ograniczyć presję inflacyjną, ale także stworzyć ekologiczne miejsca pracy i przyczynić się do ekologicznego rozwoju gospodarczego.

Technologia, dzięki której można tego dokonać, już istnieje lub właśnie powstaje. Przechodząc na energię atomową oraz odnawialną, a także „oczyszczając” używany węgiel dzięki wychwytywaniu i składowaniu dwutlenku węgla, możemy produkować niskowęglową energię elektryczną. Bardziej energooszczędne urządzenia domowe oraz ich lepsza izolacja pomogą ograniczyć zużycie energii w naszych domach. Dzięki producentom samochodów, którzy opracowują technologie pojazdów hybrydowych, łączących silnik elektryczny i benzynowy, realne staje się powstanie – w dłuższej perspektywie – transportu ery postbenzynowej wykorzystującego wyłącznie elektryczność lub wodór.

[srodtytul]Powrót do korzeni[/srodtytul]

Najważniejsze pytanie, to jak przyspieszyć ten proces – jak zbudować polityczne poparcie, które popchnie inwestycje w kierunku rewolucji niskowęglowej.

Unia Europejska – organizacja, której początki stanowiła współpraca w zakresie węgla i stali, mająca zapobiegać konfliktom i zapewnić stabilność Europie – musi wrócić do korzeni. Musi użyć wszystkich narzędzi, jakimi dysponuje – regulacji rynków i pozycji negocjacyjnych – by wyznaczać globalne standardy i zapobiegać rywalizacji o energię prowadzącej do konfliktów. Priorytety są trzy.

Po pierwsze, musimy wykorzystać naszą siłę negocjacyjną, by doprowadzić do osiągnięcia porozumienia co do działań wobec zmian klimatycznych po roku 2012. Najtrudniejsze pytania na przyszłorocznym światowym szczycie w Kopenhadze dotyczyć będą celów, jakie sobie wyznaczymy, oraz tego, kto powinien zapłacić za łagodzenie skutków zmian klimatycznych oraz dostosowanie się do nich.

Przywództwo UE jest kluczowe – jeśli mamy osiągnąć ambitne globalne porozumienie, musimy wskazywać innym drogę. Wartości docelowe, które przyjęliśmy w ubiegłym roku – ograniczenie emisji gazów o 20 proc. do roku 2020 oraz o 30 proc. w kontekście porozumienia międzynarodowego – stawiają nas w awangardzie walki ze zmianami klimatu. Nasze rynki obrotu emisjami gazów przydadzą się zaś przy transferach finansowych mających pomóc krajom rozwijającym się przeskoczyć od razu do energii niskowęglowej.

Po drugie, świat potrzebuje globalnego rynku emisji gazów, dzięki któremu kraje rozwinięte będą mogły znaleźć sektory najbardziej opłacalne z punktu widzenia redukcji emisji. Unijny system obrotu emisjami gazów jest tu podstawą. Musimy zapewnić jego długotrwałe funkcjonowanie, z limitami ustalanymi centralnie, tak jak proponuje Komisja Europejska, a nie przez państwa członkowskie. Ale musimy także powiązać go z rynkami emisji gazów cieplarnianych, które powstają w USA, Kanadzie i Nowej Zelandii. Po trzecie, możemy wspierać globalne inwestycje w technologie ekologiczne. Wyznaczając ambitne unijne standardy wymagane przy produkcji nowych pojazdów i urządzeń, możemy wykorzystać siłę największego jednolitego rynku na świecie do stymulowania innowacji w skali globalnej. Dzięki zaś uzgodnieniu mechanizmu zachęt na poziomie europejskim możemy przyspieszyć rozwój elektrowni pokazowych z instalacjami do wychwytywania i składowania dwutlenku węgla do roku 2015, dzięki czemu UE będzie w stanie wdrożyć tę technologię do roku 2020.

[srodtytul]Potrzebne przyspieszenie[/srodtytul]

To niezwykle ważne – tylko dzięki zastosowaniu tych technologii w odpowiedniej skali zdołamy obniżyć koszty oraz doprowadzić do globalnego wykorzystania technologii wychwytywania i składowania CO2. A potrzebujemy ich nie tylko po to, by wypełnić nasze zobowiązania dotyczące limitów emisji gazów, ale także po to, by obniżyć ich poziom we wszystkich krajach, które do produkcji energii wykorzystują głównie węgiel.

Unia będzie rozliczana z tego, czy dotrzyma zobowiązań dotyczących roku 2020. Ich niedotrzymanie podważy aspiracje UE do przewodzenia światu, gdyż niezależnie od tego, czy patrzymy w kategoriach ekonomicznych, ekologicznych czy geopolitycznych, staje się coraz bardziej oczywiste, że nie możemy dłużej być uzależnieni od energii wysokowęglowej. Trudna sytuacja gospodarcza nie jest argumentem na rzecz opóźnienia przejścia na gospodarkę niskowęglową. To argument za tym, by proces ten przyspieszyć.

[ramka][b]David Miliband[/b]

Jest politykiem i politologiem, członkiem Partii Pracy. Urodził się w Londynie w 1965 roku w rodzinie imigrantów z Polski: Marion Kozak i belgijskiego marksisty teoretyka Ralpha Milibanda. Jego dziadkowie ze strony ojca mieszkali w żydowskiej dzielnicy Warszawy, a dziadek Samuel Miliband w czasie wojny polsko-bolszewickiej walczył w Armii Czerwonej. Potem wyemigrował do Belgii. David Miliband studiował w Corpus Christi College w Oksfordzie filozofię, ekonomię i politologię. W 1994 r. został etatowym działaczem Partii Pracy i szefem zespołu doradców politycznych Tony’ego Blaira. W 2001 r. po raz pierwszy został wybrany do Izby Gmin. Od 2002 r. pełni różne funkcje w rządzie. 28 czerwca 2007 r. został mianowany na stanowisko ministra spraw zagranicznych w rządzie Gordona Browna, stając się najmłodszym – od 1977 roku – politykiem piastującym do stanowisko. [/ramka]

W momencie globalnego spowolnienia gospodarczego kusząca staje się chęć potraktowania konieczności przejścia na gospodarkę niskowęglową jako rzeczy drugorzędnej. Tymczasem zjawisko to jest ściśle związane z poprawą naszej kondycji gospodarczej.

Przy wysokich cenach ropy i gazu, które napędzają inflację, uzależnienie od energii wysokowęglowej (produkowanej przy dużym zużyciu węgla i wysokim poziomie emisji CO2) w rzeczywistości dodatkowo zwiększa nasze problemy gospodarcze. Zagraża także bezpieczeństwu środowiska i stabilności geopolitycznej. Musimy wykorzystać Unię Europejską, by wyznaczyć światu nowy kierunek – ku gospodarce niskowęglowej.

Pozostało 92% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie