Sachalin: tajemnicza wyspa

Zalegają tu czwarte największe w Rosji zasoby gazowego kondensatu, siódme – gazu, i trzynaste – ropy.

Publikacja: 17.12.2013 06:05

Z końcem września firma Exxon Neftegas należąca do amerykańskiego Exxon Mobil obchodziła dziesięciolecie pracy na Sachalinie – rosyjskiej wyspie na Morzu Ochockim. Wyspa wydłużona na kształt starleta – ryby łososiowatej – rozciąga się 50 km na północ od japońskiej wyspy Hokkaido, a na południe od Kamczatki.

Amerykanie są operatorami projektu Sachalin-1 obejmującego cztery szelfowe złoża ropy u północno-wschodnich brzegów. Zasoby szacowane są na 307 mln ton ropy i 485 mld m sześc. gazu. Licencję na wydobycie ma spółka, w której po 30 proc. akcji mają Exxon i japońskie Sodesco. Po 20 proc. mają rosyjski Rosnieft i ONGC z Indii.

To jeden z dwóch najdroższych projektów branży wydobywczej w Rosji. Drugi – i najdroższy – (65 mld dol.) też jest na tej odległej wyspie. To projekt Sachalin-2, którego inwestorem i operatorem jest spółka Sachalin Energy zdominowana przez Gazprom (połowa plus jedna akcja), Shell ma 27,5 proc. minus jedna akcja, a resztę japońskie korporacje Micui – 12,5 proc., i Mitsubishi – 10 proc.

Oba projekty konkurują ze sobą i oba są wyjątkowe. Tak jak wyjątkowy jest Sachalin łączący wielkiej urody przyrodę i zasobność ziemi z brzydotą, bylejakością i zdewastowaniem siedzib ludzkich.

Złe miejsce

Wystarczy rzut oka na mapę, by się przekonać, że wydobycie tu czegokolwiek stawia przed firmami najwyższe wymagania technologiczne i logistyczne. Wędrując przez miesiąc po Sachalinie, przekonałam się, że wyspa to w większości porośnięte gęstą tajgą (bambusy przywiało tu z Półwyspu Koreańskiego) bezludzie, góry, błoto i mar – czyli ciągnące się setki kilometrów bagniska poprzecinane nieskończoną liczbą strumieni, rzeczułek i rzek.

Morze jest tu do maja pokryte lodem, a zima trwa sześć miesięcy i jest nie tylko mroźna, ale i bardzo wilgotna. Wiosną i jesienią wieją huraganowe wiatry, a ostatnie trzęsienie ziemi było 26 listopada (5,6 st. w skali Richtera).

Wybrzeża są trudno dostępne, drogi w głąb wyspy i na północ – nieliczne, gruntowe, poryte dziurami i wyrwami. Jedynym pewnym środkiem transportu na północ jest linia kolejowa z odległej o 700 km stolicy – Jużno-Sachalińska. Zbudowali ją w latach 30. i rozbudowali w 50. więźniowie miejscowego gułagu. Sachalin od początku był bowiem wyspą-więzieniem.

W 1880 r. na północy nad zalewem Urkt odkryto ropę. Możliwe, że brali w tym udział polscy zesłańcy. Carat zsyłał na Sachalin Polaków, m.in. z partii Proletariat, inteligentów, inżynierów. Pracowali w wielu miejscach. Osadę z ropą nazwali Ocha. Słowo znaczy w języku Ewenków „złe miejsce", co wiązało się pewnie z licznymi wypływami ropy zanieczyszczającymi okolicę. Pierwsze wydobycie uruchomili Japończycy w latach 20. Za czasów sowieckich powstało tam miasto Ocha – do dziś najbrzydsze, najbardziej depresyjne miejsce, nawet jak na Rosję.

Wyspa zamknięta

Kolejne złoża ropy i gazu geolodzy sowieccy odkrywali na Sachalinie i na szelfie niedaleko północnych brzegów w latach 70. XX wieku. Nie były eksploatowane nie tylko z powodu braku odpowiednich technologii. W ZSRR to nie ropa nadawała wyspie wyjątkowy status. Była raczej działalnością marginalną. Ledwie tolerowaną.

Sowieci zamienili Sachalin w wielki garnizon wojsk lotniczych. Z rakietami wymierzonymi na południe – w Japonię, która kiedyś władała Sachalinem i pobliskimi Kurylami, i w nieco dalej położoną Alaskę. No i jeszcze w Chiny i Koreę Południową. To stąd w 1979 r. wystartowały migi, które zestrzeliły pasażerskiego koreańskiego boeinga. Zginęli wszyscy – 269 osób.

W czasach ZSRR Sachalin był zamkniętą, tajemniczą wyspą, gdzie nawet Rosjanie mogli się dostać tylko ze specjalnymi przepustkami. Mieszkali wtedy na Sachalinie przede wszystkim wojskowi z rodzinami. Mieli na wyspie trzy razy większe zarobki niż na materiku (kontynencie), darmowe loty do stolicy, najdroższe ryby z sachalińskich rzek na stołach, kawior bez umiaru, kołchozy z tysiącami bydła. Pracowały szkoły, uniwersytet, w najdalszych wioskach były biblioteki i świetlice. Sachalińczycy żyli w izolacji, ale bogato.

Po upadku komunizmu nagle zostali z niczym. Upadły kopalnie (zamknięto wszystkie dziesięć), huty, zlikwidowane zostały bazy wojskowe. Nie było pracy. Przeprowadzka na kontynent okazała się bardzo droga. Ale kto mógł, ten uciekł. Kto nie mógł, został i dewastował to, co jeszcze pozostało. Liczba mieszkańców spadła z 700 tys. do 500 tys.

Newada i Pacyfik

Kiedy wojskowi odeszli, a ludzie wegetowali, rozpamiętując minione dobre czasy, pojawiły się wielkie koncerny wydobywcze. Dwanaście lat temu Jużno-Sachalińsk miał dwa oblicza: postsowieckie i cudzoziemskie.

To drugie skupiało się w wybudowanym za 8 mln dol. szklanym biurowcu koncernu Sakhalin Energy, kawiarni Pacyfik i osiedlu zwanym Newada. Osiedle było ogrodzone, chronione i wyposażone jak przeciętna amerykańska wioska. Bo mieszkali w nim sami cudzoziemcy.

Wszystkie te obiekty postawili Amerykanie pracujący dla koncernu Shell, który na początku lat 90. kupił licencję na wiercenie ropy na szelfie Morza Ochockiego u północno-wschodnich wybrzeży wyspy.

Kosztem miliarda dolarów obcy postawili na lodowatym morzu platformę wiertniczą. Została wyprodukowana w Korei Południowej i Komsomolsku na Amurze. Pracowali na niej także Polacy, ale ich dobre kontakty z miejscowymi dziewczętami nie spodobały się właścicielom, więc naszych rodaków zastąpili swoimi.

Pojawili się też inwestorzy z Japonii i Korei zainteresowani hotelarstwem, handlem i drewnem. Zaczęto rąbać tajgę bez opamiętania. Statki w kolejce po surowe drewno czekały na redzie w Aleksandrowsku Sachalińskim – mieście na północy wyspy. Stolica jako jedyna wyładniała, przybyło hoteli, biurowców i kawiarni internetowych. Ośrodek narciarski górujący nad miastem dostał drugie życie.

Bechtel dla Gazpromu

Sakhalin Energy pracuje na dwóch złożach znajdujących się na północno-wschodnim wybrzeżu wyspy. Od 1999 r. platforma wiertnicza postawiona na szelfie 4,5 km od brzegu wydobywa surowiec.

W 2003 r. na Sachalin dotarli pierwsi pracownicy największego światowego koncernu budownictwa przemysłowego – amerykańskiego Bechtela (budował m.in. tunel pod kanałem La Manche). Mieli zbudować rurociąg i przepompownię. Pracowali w ekstremalnych warunkach (patrz ramka) przez trzy lata, zanim inwestycja była gotowa.

Od zimy 2008/9 do przewozu ropy zaczęły być wykorzystane dwa tankowce: „Gubernator Farchudinow" (gubernator Sachalina, który w 2002 r. zginął w katastrofie lotniczej) oraz „Wyspa Sachalin". Dostarczają surowiec na kontynent, skąd płynie dalej liczącym 800 km rurociągiem.

Od dwóch lat pracuje też druga platforma naftowa oraz trzecia wydobywająca gazowy kondensat.

W ciągu 14 lat Sakhalin Energy wydobyła i eksportowała z Sachalina ponad 41,1 mln ton ropy typu Witeź. Surowiec trafia na rynek Azji i Pacyfiku. Głównymi kupującymi są rafinerie i firmy energetyczne z Japonii, Korei Płd., Chin, Tajlandii, USA, Filipin i Tajwanu.

29 listopada tego roku tankowiec „Wyspa Sachalin" popłynął do koreańskiego portu Yosu z trzysetną partią ropy. Odbiorcą jest stały klient z Singapuru – GS Caltex Singapore Pte Ltd.

Gazprom z partnerami jest też właścicielem jedynego w Rosji zakładu skraplania gazu. Zajmuje on 490 ha na brzegu zalewu Aniwa, na południowym wschodzie Sachalinu, 15 km od portu Korsakow. To jedyny port i zalew, który zimą nie zamarza, może więc być wykorzystywany przez cały rok do przeładunku ropy i LNG na zbiornikowce.

Zakład kosztował 20 mld dol. Rocznie produkuje 9,6 mln gazu. Cały LNG został na 25 lat do przodu zakontraktowany przez Japonię (65 proc. wszystkich dostaw) i Koreę. Po 25 latach zakład przejdzie na własność Federacji Rosyjskiej.

Odwiert do wnętrza Ziemi

Tymczasem na południe od inwestycji Sachalin-1, nad zalewem Czajwo, działa Exxon z partnerami. Ten teren to także wyzwanie. Bagniste brzegi, płytka zatoka, błotnista mierzeja i bardzo nieliczne ludzkie siedziby postawiły Amerykanom trudne warunki.

Do tego ropa i gaz zalegają tu bardzo głęboko. W lipcu tego roku Exxon ustanowił tu światowy rekord głębokości wiercenia. Świder sięgnął wnętrza Ziemi – otwór miał 12,7 km głębokości, do tego dużą dokładność (4 metry odchyłu od zaplanowanego przebiegu). Prace przy odwiercie zajęły 73 dni, a wykonała go specjalnie zbudowana konstrukcja wiertnicza Jastrząb. Aby połączyć Jastrzębia z lądowym kompleksem, zbudowano most długości 830 m.

W sumie na Sachalinie znajduje się osiem z dziesięciu najgłębszych otworów wywierconych przez człowieka na Ziemi. Wszystko to jednak gwałtownie podbija koszty inwestycji, więc już trzy lata temu Exxon napisał na Kreml. Koncern wystąpił do rządu Rosji o zwiększenie nakładów na Sachalinie do 100 mld dol. Argumentował, że umowa o podziale zysków stanowi, iż część musi trafiać do budżetu Rosji. Do końca obowiązywania licencji (25 lat) ma to być 70 mld dol. (przy średniej cenie ropy 55 dol. za baryłkę).

Dlatego Exxon chce, by rosyjski rząd zwiększył swoje nakłady na eksploatację złoża (52,2 mld dol.) i kapitałowe (47,9 mld dol.). Kreml uznał jednak te wyliczenia za zawyżone. Gubernator wyspy zagroził Amerykanom, że znajdzie innego operatora tego projektu.

Innym bólem głowy udziałowców Sachalin-1 jest postępowanie konkurenta. Amerykanie siódmy rok próbują uzgodnić warunki odsprzedaży gazu Gazpromowi. Barierą dla porozumienia jest cena zakupu.

W klinczu

Exxon ma umowę na dostawy gazu do Chin, gdzie ceny są dużo wyższe niż na wewnętrznym rosyjskim rynku. Jednak Amerykanie do ubiegłego roku nic nie wyeksportowali, ponieważ gazu z Sachalin-1 nie wypuszcza za granicę Gazprom – władający rosyjskim rurociągami i eksportem.

Exxon postawił nawet własny terminal De Kastri na kontynencie i tam przewozi ropę tankowcami. Jednak większość gazu musi, zgodnie z umową licencyjną, dostarczać na rynek wewnętrzny.

Rok temu w grudniu Izba Obrachunkowa Federacji (rosyjski odpowiednik polskiej NIK) przedstawiła raport z kontroli inwestycji na Sachalinie. Dostało się wszystkim. Ministerstwo Energetyki „nie wykazuje dostatecznej aktywności" w doprowadzeniu do rozmów między Exxon Neftegas i Gazpromem.

Z kolei Exxon od końca 2010 r. „próbuje zaniżać wskaźniki produkcyjne i zawyżać łączne nakłady", bo chce odsprzedać udziały Gazpromowi. Ten z kolei nie podejmuje rozmów i nie robi nic, by projekt zaczął zarabiać na siebie.

Konflikt blokuje rozbudowę jedynego zakładu LNG należącego do Gazpromu. Na początku 2012 r. podczas trwającego na wyspie forum „Gaz Rosji" przedstawiciel Gazpromu odrzucił, jako „nieodpowiedzialne", plany rozbudowy jedynego w Rosji zakładu skraplania gazu, mieszczącego się na wyspie. Nie można go rozbudować, bo zabraknie gazu. Mógłby on pochodzić z Sachalin-1, ale tutaj weto stawia Exxon.

Strony pozostają w klinczu. Straciły już na tym – jak wyliczyła Izba Obrachunkowa – ok. 170 mld dol.

Ekstremalne warunki

Już sama podróż na wyspę zrobiła wrażenie na doświadczonych podróżnikach z amerykańskiego koncernu Bechtel. „Dojazd do naszego miejsca pracy na Sachalinie to trudny test. Nawet kiedy porty lotnicze są otwarte – a co do tego nie ma pewności w regionie, gdzie temperatura spada do -40 st. C, często są burze śnieżne, tajfuny i cyklony – musimy wytrzymać 9-godzinny lot z Moskwy do Jużno-Sachalińska. Następnie spędzić 14 godzin w pociągu do Noglik i 3 godziny w skaczącym po dziurach aucie terenowym do Ochy" – opisywali pracownicy koncernu na stronach firmy. Przy projekcie Sachalin-2 pracowało w sumie 1800 osób, dla których Bechtel postawił specjalne miasteczko-bazę. Stanęło na pustkowiu otoczone błotami i bagnami. Na placu budowy od października do maja napadało 3 m śniegu. Trzydziestu ludzi musiało przez całą dobę odśnieżać drogi i urządzenia, by miejsce było zdatne do pracy. – Musielibyście zobaczyć te opady mokrego, ciężkiego śniegu, by nam uwierzyć – mówił z-ca kierownika projektu. Dick Cunningham. – Zespół spędzał dnie, przekopując się przez śnieg na zewnątrz, by przygotować bezpieczny dostęp do miejsc pracy. Można sobie wyobrazić, jak tu żyją ludzie. Na przykład budzisz się rano i nie możesz znaleźć drogi do zagrody ze zwierzętami. „Także wiosna sieje spustoszenie. Odwilż rozmywa drogi. Cyklony morskie, z porywami wiatru ponad 25 m/s, wstrzymały roboty. Od świtu zamieć i zero widoczności. Każda praca na zewnątrz to wyzwanie", opisywali pracownicy Bechtela. – Latem nie było dużo lepiej. Krótkie przejaśnienia przyciągały chmury komarów i meszek, które wydają się przenikać każdą przeszkodę na swojej drodze. Nawet w lecie trzeba się było ubiegać, tak by się nie dać owadom – opowiadał Gordon Scott, menedżer ds. handlowych i kontraktów menedżerskich. – Praca tu to nie piknik – mówił Andrej Połunin, miejscowy dyrektor projektu.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie