Wkrótce grozi nam niedobór mocy

Polska jest dziś wielkim placem budowy, jeśli chodzi o inwestycje energetyczne. Ale wiele budów ruszyło z opóźnieniem. Grożą nam więc wyłączenia prądu, już w 2015 r.

Publikacja: 12.06.2014 03:05

Wkrótce grozi nam niedobór mocy

Foto: Bloomberg

Trzy najdroższe i jednocześnie najważniejsze z punktu bezpieczeństwa energetycznego bloki energetyczne w Kozienicach, Opolu i Jaworznie będą kosztować ponad 20 mld złotch. Gdy zostaną uruchomione, dostarczą do systemu ponad 3,7 tys. MW. Problem w tym, że tylko inwestycja Enei w Kozienicach ruszyła zgodnie z planem.  Dlatego wkrótce wszyscy możemy mieć problem z brakiem prądu.

Opóźnienie inwestycji

– Dziś wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z planowanymi wyłączeniami prądu w najbliższych latach w związku z niedoborami mocy. Do wyłączenia są bloki o mocy 6 tys. MW. W budowie tylko ok. 3,5 tys. MW, a inwestycje są mocno opóźnione – zauważa Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Zdania są podzielone odnośnie do skali problemu. Według Doroty Dębińskiej-Pokorskiej, dyrektor w PwC, elektroenergetyka przyspieszyła, więc Polacy nie powinni się obawiać braku prądu kolejnych latach. Jak zaznacza, oprócz dużych inwestycji planowane są też mniejsze, jak np. będąca już na ukończeniu elektrociepłownia Stalowa Wola (PGNiG i Tauron) oraz Włocławek (PKN Orlen). – Wszystkie trwające i planowane inwestycje to duży krok w kierunku zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju – mówi.

Budować będą też mniejsi. Dalkia w najbliższych latach wyda w Polsce 1,4 mld zł. Głównie inwestycje w energetyczne i cieplne moce toczyć się będą w Poznaniu i Warszawie. W stolicy Wielkopolski kosztem 0,5 mld zł powstanie elektrociepłownia. Z kolei warszawski oddział postawi blok w Ursusie i rozbuduje tamtejszą sieć za 300 mln zł. Dołoży on do systemu 107 MW energii i 80 MW ciepła.

Spółka ma przy tym plany współpracy przy inwestycji z PGNiG Termika, która ma własne źródła ciepła w stolicy.

Letnie wyzwania

Przed energetyką stają też  nowe wyzwania. Dotąd mówiło się o zimowym zwiększeniu zapotrzebowania na moc. Od kilku lat jednak szczyt letni goni szczyt zimowy. Jak podało PSE, w upalny wtorek, 10 czerwca, padł nowy rekord. Tego dnia zapotrzebowanie na moc elektryczną w szczycie rannym wyniosło ok. 21,6 GW.

– W ostatnich latach występuje tendencja szybszego wzrostu szczytowego obciążenia w okresie letnim niż w zimowym. Przyczyną jest szybki rozwój zastosowania urządzeń chłodzących – wyjaśnia Henryk Majchrzak, prezes PSE. Zaznacza, że historycznie najwyższe obciążenie zimowe (w lutym 2012 r.) przekraczające 25,8 GW i tak było o 4 GW wyższe niż rekord letni.

Konieczne regulacje

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, uważa, że największym problemem są opóźnienia dotyczące regulacji. – Na razie resort gospodarki tylko mówi o konieczności stworzenia tzw. rynku mocy – mówi Steinhoff.

– Ministerstwo nie jest się w stanie określić co do kształtu polityki gospodarczej Polski i wynikającej z niej polityki energetycznej. A energetyka potrzebuje długofalowego planowania – dodaje Sikora.

Na razie uruchomiono jedynie tymczasowy model wsparcia m.in. w postaci rezerwy operacyjnej, w której już od kilku dni funkcjonują jednostki Tauronu.

Zdaniem Dariusza Lubery, prezesa katowickiej spółki, obecna sytuacja na rynku wytwórczym związana z zakłóceniem cen, szybkim rozwojem niesterowalnych i wymagających bilansowania odnawialnych źródeł grożą  tym, że właściciele konwencjonalnych jednostek z powodów ekonomicznych będą je wycofywać z eksploatacji szybciej niż to wynika z konieczności technicznej czy ekologicznej.

– To brak odpowiednich sygnałów ekonomicznych dla wytwórców może stanowić największe zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw energii – twierdzi Lubera.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy byłbyś skłonny do oszczędzania energii w imię bezpieczeństwa kraju?

Pierwsze wyłączenia już w 2015 roku

Po 2015 r. Polska musi się przygotować na możliwe zagrożenie dostaw energii – ostrzega Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie. Widmo blackoutu, czyli lokalnych wyłączeń prądu ze względu na niedobór mocy, nie wynika jednak ze stanu sieci przesyłowej. Sieć jest ?w dobrym stanie, ponieważ była systematycznie modernizowana i konserwowana. Głównym powodem, na który wskazuje NIK, powołując się na dane uzyskane od Polskich Sieci Energetycznych oraz Urzędu Regulacji Energetyki, są planowane wyłączenia starych bloków energetycznych. Pierwsze przerwy w dostawach mogą nastąpić już w przyszłym roku, a w latach 2016–2017 grozi nam niedobór mocy. Będziemy na to szczególnie narażeni przy ekstremalnych warunkach pogodowych lub w przypadku mocnego wzrostu zapotrzebowania na energię w miejscach daleko od elektrowni.

Według NIK receptą na te zagrożenia jest rozbudowa elektrowni wiatrowych, budowa inteligentnych sieci oraz zakupy energii za granicą. By to było możliwe, konieczna jest budowa połączeń transgranicznych. Dlatego Izba zgłosiła wniosek do premiera Donalda Tuska o przyspieszenie prac nad projektem ustawy o korytarzach przesyłowych, która ułatwi pozyskiwanie prawa do gruntów pod infrastrukturę do przesyłania i dystrybucji energii. – Na potrzebę takich uregulowań wskazują opóźnienia w rozbudowie i modernizacji krajowej sieci przesyłowej – stwierdza NIK, przypominając, że resort gospodarki taki projekt skierował do Stałego Komitetu Rady Ministrów w lipcu 2013 r.

Izba podkreśla, że PSE od dłuższego czasu stara się minimalizować ryzyko zagrożenia dostaw energii, ?m.in. poszukując rezerwowych źródeł.

Opinia:

Maciej Bando, prezes ?Urzędu Regulacji Energetyki

Ze względu ?na opóźnienia ?w realizacji inwestycji i budowie nowych jednostek wytwórczych oraz przewidywane odstawienia mocno już wyeksploatowanych starych bloków niedobór dostępnych rezerw mocy w systemie ?w najbliższych latach jest możliwy. Aby temu przeciwdziałać, trwają prace nad rozwiązaniem w postaci tzw. rynku mocy. Istotne dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej mogą być już wprowadzone dodatkowe działania związane m.in. z modyfikacją zasad dotyczących operacyjnej rezerwy mocy (nagradzanie za utrzymanie ?w gotowości bloków – red.), aby stworzyć efektywny mechanizm wspierający utrzymywanie w systemie odpowiedniej nadwyżki.

Trzy najdroższe i jednocześnie najważniejsze z punktu bezpieczeństwa energetycznego bloki energetyczne w Kozienicach, Opolu i Jaworznie będą kosztować ponad 20 mld złotch. Gdy zostaną uruchomione, dostarczą do systemu ponad 3,7 tys. MW. Problem w tym, że tylko inwestycja Enei w Kozienicach ruszyła zgodnie z planem.  Dlatego wkrótce wszyscy możemy mieć problem z brakiem prądu.

Opóźnienie inwestycji

Pozostało 93% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie