Instrat: Polska może szybciej odejść od węgla

Adobe Stock

Polska może pożegnać się z węglem w energetyce w 2035 r., bez ryzyka niedoboru energii w systemie. Wystarczy zachować w rezerwie zimnej pięć najmniej emisyjnych bloków węglowych i inwestować w OZE – przekonują analitycy Instratu.

Udział węgla w produkcji energii elektrycznej w Polsce może spaść z obecnych 70 proc. do 13 proc. w 2030 r., przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego – wynika z raportu Fundacji Instrat „Droga do celu. Odejście od węgla w polskiej elektroenergetyce”, który dziś ma swoją premierę. Taki scenariusz pozwoliłby ograniczyć emisyjność krajowej energetyki dwa razy szybciej niż przewiduje Polityka energetyczna państwa do 2040 r. Rządowy dokument przewiduje, że za 10 lat udział węgla w produkcji energii elektrycznej będzie sięgał od 37 proc. do nawet 56 proc.

– Uwzględniliśmy nie tylko obecne realia techniczne i ekonomiczne produkcji energii, ale też ograniczenia w akceptacji społecznej np. dotyczące lokalizacji odnawialnych źródeł energii. Co więcej, założyliśmy bardzo ostrożnie, że tempo rozwoju energii odnawialnej w kolejnych dekadach będzie takie jak dotąd. Realnie tempo może być jeszcze szybsze – zaznacza Paweł Czyżak, współautor analizy.

Analitycy Instratu oceniają, że obecnie negocjowane plany utrzymania wydobycia węgla energetycznego do 2049 r. są nierealne. Ich zdaniem zużycie tego surowca już w 2030 r. spaść może z obecnych 32 mln do 10 mln ton. Oznacza to, że wszystkie kopalnie produkujące surowiec dla energetyki, oprócz Bogdanki, zostaną najprawdopodobniej zamknięte do 2030 r. Według ekspertów drogi polski węgiel w latach 30. i 40. nie znajdzie już nabywców.

Fotorzepa, Robert Wójcik

– Porozumienie z górniczymi związkami zawodowymi mówiące o zakończeniu wydobycia węgla do 2049 r. ma się nijak do sytuacji, w jakiej rzeczywiście znajduje się sektor węglowy w Europie i w Polsce. Elektrownie węglowe będą traciły rentowność znacznie szybciej, niż zakładają to oficjalne dokumenty. Równocześnie, tempo rozwoju OZE założone w polityce energetycznej państwa jest tak niskie, że np. założone w strategii moce fotowoltaiczne na 2030 r. Polska osiągnie zapewne już w przyszłym roku – zauważa dr Kacper Szulecki z Uniwersytetu w Oslo.

Fundacja Instrat wskazuje więc, że datą graniczną odejścia od spalania węgla w elektrowniach może być rok 2035. Po 2030 r. wybrane bloki węglowe powinny trafić do rezerwy, pracując jedynie 300 – 400 godzin rocznie, czyli ułamek tego, co obecnie. Te kilka rezerwowych bloków ma wystarczyć, by zapewnić bezpieczeństwo energetyczne do 2040 r. – Nieznaczne przedłużenie żywotności niektórych upadających bloków węglowych jest przy obecnych uwarunkowaniach korzystniejsze niż masowe inwestycje w elektrownie gazowe, które po kilku latach staną się nierentowne. Ale chodzi o wybranie do rezerwy tylko niektórych elektrowni, a nie przedłużanie życia całego sektora kosztem inwestycji w czyste źródła – wyjaśnia Adrianna Wrona, współautorka raportu.

Jak szacuje Instrat, stworzenie takiej zimnej rezerwy węglowej na bazie aukcji rynku mocy kosztowałoby 14 mld zł do 2040 r. Fundacja przekonuje, że scenariusz rysowany przez polski rząd, zakładający dotowanie polskich kopalń jeszcze przez trzy dekady, byłby znacznie droższy.

W miejsce zamykanych bloków opalanych węglem eksperci postulują inwestycje w OZE. Według Instratu należy natychmiast odblokować inwestycje w farmy wiatrowe na lądzie, zwiększyć skalę aukcji OZE, wprowadzać kolejne odsłony programu “Mój prąd”, terminowo zrealizować projekty w farmy wiatrowe na morzu i zmodernizować infrastrukturę sieciową. Według scenariusza Instratu, w 2030 r. już 76 proc. zapotrzebowania na prąd pokrywać mają źródła odnawialne. Natomiast jedynymi ukończonymi inwestycjami w bloki gazowe typu CCGT pozostaną te realizowane lub planowane w elektrowniach Dolna Odra i Ostrołęka.

– Jak pokazują analitycy Instratu, istnieje taka ścieżka transformacji polskiego sektora energetycznego, która odpowiada wyzwaniom przed którymi stoimy, i jest jak najbardziej możliwa do zrealizowania. Dziś pracujemy nad Krajowym Planem Odbudowy, od jakości naszego planu na zieloną i cyfrową transformację zależeć będzie konkurencyjność polskiej gospodarki w przyszłości. Pamiętajmy, że z podobnego, europejskiego wsparcia korzystają również inne gospodarki, zarówno nasi główni partnerzy, jak i nasi główni konkurenci. Zadbajmy o to, abyśmy jak najlepiej zaplanowali jak wydawać te środki – komentuje Marcin Korolec, dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki i były minister środowiska.

Mogą Ci się również spodobać

Połączenie Orlenu i Lotosu da duże oszczędności

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Parkiet”: Połączenie Orlenu i Lotosu da duże oszczędności ...

Coraz więcej węgla na zwałach

Zapotrzebowanie na czarną energię pozostaje niższe niż przed rokiem, co odbije się na kondycji ...

Potrzebny mądry restart gospodarki

Coraz więcej ludzi na ulicach, coraz większe korki na drogach i coraz więcej samolotów ...

Zdrowy rozsądek podpowiada: nie inwestujmy w katastrofę!

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zaapelował o zdrowy rozsądek do aktywistów klimatycznych, którzy protestowali ...

Kryzys dopadł Gazprom

Albo dalsze cięcie inwestycji, albo jeszcze większe długi. Przed takim dylematem stanęli szefowie rosyjskiego ...

Polska chce mieć miniatom

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Puls Biznesu”: Polska chce mieć miniatom Europejscy, japońscy ...