Według Krzysztofa Pado, analityka DM BDM, powołanie nowego rządu, a w konsekwencji nowego zarządu Orlenu, raczej nie przyczyni się do drastycznych zmian w strategii i bieżącym funkcjonowaniu płockiego koncernu. – Oczywiście nastąpi weryfikacja dotychczasowych działań grupy i jej długoterminowych celów, ale nie sądzę, aby próbowano powrócić do stanu sprzed fuzji Orlenu z Lotosem i PGNiG lub wymyślić całkiem nowy model działania grupy na rynku. Dziś, co do zasady, idea budowy koncernu multienergetycznego wydaje się słuszna i jest realizowana również przez konkurencyjne koncerny – mówi Pado.
Czytaj więcej
Gdyby istniał indeks WIG-Skarb Państwa, to w ostatnich ośmiu latach urósłby tylko o 12 proc. W tym samym czasie WIG zyskał 31 proc., a skumulowana...
Weryfikacja inwestycji
Zauważa, że obecna opozycja mocniej nawet stawia na inwestycje w odnawialne źródła energii czy zielone produkty niż rządzący w ostatnich latach obóz polityczny. W efekcie znaczenie tego elementu strategii może nawet nieco wzrosnąć. Jednak realizacja części inwestycji zapewne zostanie odłożona w czasie lub nawet koncern może się z nich wycofać, zwłaszcza że ich łączna wartość zaplanowana na lata 2023–2030 ma sięgać ogromnej kwoty 320 mld zł. – Historia uczy, że zarządom spółek rzadko udaje się w pełni osiągać pierwotnie złożone cele inwestycyjne i przeznaczać na to zakładane środki. Podobnie może być w Orlenie – twierdzi Pado.
Jego zdaniem koncern pod nowym kierownictwem może zdecydować się na sprzedaż niektórych aktywów. Chodzi zwłaszcza o te nie do końca pasujące do głównego profilu biznesowego grupy, jak chociażby działalność związaną z wydawaniem prasy. Z kolei do przedsięwzięć wymagających zaangażowania ogromnych sum pieniędzy spółka może poszukiwać na szerszą skalę niż dotychczas partnerów, którzy będą ją współfinansowali w zamian za mniejszościowe udziały.
W ocenie analityka DM BDM akcje Orlenu mogą być w najbliższych latach dobrą inwestycją, zwłaszcza jeśli co najmniej w takim zakresie jak dotychczas będzie prowadzona polityka dywidendowa.
– W obecnych uwarunkowaniach tę już prowadzoną uważam za bazową i racjonalną. Jeszcze bardziej ambitna jest możliwa, ale na dziś trudno cokolwiek w tej sprawie wyrokować – uważa Pado. Na ten rok skorygowany zysk EBITDA grupy Orlen szacuje na 41,6 mld zł. W tym kontekście długoterminowy cel w postaci zwiększenia tego wyniku do 2030 r. do poziomu 67 mld zł uważa za realny.
Czytaj więcej
Inwestorzy dobrze zdają sobie sprawę, że przejęcie władzy przez partie opozycyjne będzie oznaczać duże zmiany w największych spółkach Skarbu Państw...
Postrzeganie firmy
Michał Kozak, analityk Trigon Domu Maklerskiego, liczy, że w najbliższych tygodniach Orlen przede wszystkim urealni ceny sprzedawanych w Polsce paliw płynnych. – Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi były one o około 20 proc. niższe w stosunku do rynkowych. Po systematycznie dokonywanych po wyborach podwyżkach cena diesla, według naszych kalkulacji, musiałaby jeszcze wzrosnąć o około 8 proc. w hurcie, aby importerzy mogli sprowadzać paliwo do kraju bez straty – mówi Kozak. Ocenia, że w samym wrześniu Orlen w rafinacji, z tytułu sprzedaży paliw po niższych cenach, mógł ponieść ponad 0,5 mld zł straty w tym biznesie.
Dodaje, że w środowisku inflacyjnym zaplanowane przez Orlen inwestycje mogą okazać się znacznie droższe, czego najlepszym przykładem jest sztandarowy projekt petrochemiczny dotyczący budowy kompleksu Olefin III. Kilka miesięcy temu wydatki na niego zwiększono o 11,5 mld zł do około 25 mld zł. Z kolei termin zakończenia projektu wydłużano o ponad trzy lata.
– W mojej ocenie nowy zarząd Orlenu rewolucji w grupie raczej nie będzie przeprowadzał – mówi analityk Trigon DM. Zauważa, że Orlen jest dziś wyceniany przez rynek na poziomie zbliżonym do firm działających w branży wydobycia ropy i gazu. – W dłuższej perspektywie postrzeganie spółki może się poprawić, ale dużo będzie zależało od bieżącej sytuacji na rynkach, na których działa, oraz od podejmowanych działań – ocenia Kozak.