„Personel elektrowni monitoruje parametry pracy urządzeń. Podejmowane są wszelkie niezbędne kroki w celu utrzymania bezpiecznego stanu bloków energetycznych” – poinformowały w czwartek 20 sierpnia władze okupacyjne ukraińskiej elektrowni. Zapewniają, że poziom promieniowania „jest w normie” – cytuje władze agencja Reutera.

Czytaj więcej

Widmo paraliżu elektrowni w Paksu. Węgry podnoszą poziom Dunaju

Awaryjne generatory ratują sytuację

„Rzeczpospolita" przypomina, że zaporoska elektrownia, największa w Europie, z sześcioma reaktorami o mocy 1 GW każdy, nie wytwarza energii elektrycznej, ale potrzebuje zasilania z dwóch zewnętrznych łączy, aby utrzymać niską temperaturę paliwa jądrowego. Rosja zajęła elektrownię w pierwszych tygodniach agresji na Ukrainę – w marcu 2022 r. Od tego czasu dostęp do siłowni jest utrudniony nawet dla nadzoru Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).

Ostatni raport agencji z 14 sierpnia ostrzega przed konsekwencjami braku prądu. A takich przerw  od początku rosyjskiej okupacji zaporoskiej siłowni  było już 25. Przed dzisiejszym uszkodzeniem trakcji wysokiego napięcia, elektrownia „na krótko utraciła zasilanie zewnętrzne 8 sierpnia. To już trzecia taka utrata w ciągu tygodnia, co podkreśla kruchą sytuację bezpieczeństwa jądrowego w tym miejscu w obliczu trwającego konfliktu – podkreślił Rafael Mariano Grossi, dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, cytowany w komunikacie z 14 sierpnia.

Dziś, jak i 8 sierpnia „elektrownia straciła połączenie z jedyną pozostałą zewnętrzną linią energetyczną, linią Ferospławna-1 o napięciu 330 kilowoltów (kV). To spowodowało automatyczne uruchomienie wszystkich dostępnych awaryjnych generatorów Diesla i zasilenie kluczowych systemów bezpieczeństwa elektrowni”.

„Rosnąca częstotliwość strat energii w elektrowni jest głęboko niepokojąca. Niezawodne połączenie z siecią elektroenergetyczną pozostaje kluczowe dla bezpieczeństwa jądrowego” – podkreśla Grossi.

Czytaj więcej

Elektrownia atomowa wyłączona. Ukraina wspomaga Rumunię prądem z OZE

Nie tylko Zaporoże. Wojna zagraża ukraińskiemu atomowi

Królujący na Ukrainie upał nie poprawia bezpieczeństwa elektrowni atomowej. Rosjanie podjęli decyzję o podniesieniu poziomu wody w basenach wypalonego paliwa wszystkich sześciu bloków.

„To rozsądny krok mający na celu zwiększenie marginesów bezpieczeństwa i przygotowanie się na mało prawdopodobne, ale potencjalnie krytyczne scenariusze. Jednak nie zmniejsza on pilnej potrzeby niezawodnego zasilania z zewnątrz i pełnego poszanowania Pięciu Konkretnych Zasad MAEA dotyczących ochrony elektrowni” – dodał Grossi.

Kolejne niebezpieczeństwo to kryzys paliwowy w Rosji. Generatory Diesla potrzebują oleju napędowego. A tego brakuje w samej Rosji, a dostawy do Zaporoża utrudnia rozpętana przez Kreml wojna.

„Zespół MAEA w elektrowni jądrowej w Zaporożu nadal kilkakrotnie dziennie odnotowywał odgłosy działań wojskowych, w tym eksplozji, często w odległościach, które wydają się bliskie lokalizacji siłowni (…).  W innych częściach Ukrainy obiekty jądrowe także zgłaszały alarmy o nalotach i aktywność dronów. Elektrownia jądrowa na Ukrainie południowej (80 km od Mikołajewa) zgłaszała alarmy o nalotach niemal codziennie i pod koniec ubiegłego tygodnia wykryła dwa drony w swoim obszarze monitorowania. Elektrownia jądrowa w Czarnobylu również zgłaszała alarmy o nalotach niemal codziennie, a ich liczba wyraźnie wzrosła w weekend, kiedy to elektrownia zgłosiła wykrycie dwóch dronów w swoim obszarze monitorowania” – informuje MAEA.