Turów może dalej wydobywać węgiel

Im bliżej wyroku sądu w sprawie legalności decyzji środowiskowej dla kopalni, tym więcej pytań. PGE, rząd, ale i sąd twierdzą, że Turów może pracować dalej.

Publikacja: 05.07.2023 03:00

Jak podkreślają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, wyłączenie kopalni – i w konsekwencji elektrowni

Jak podkreślają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, wyłączenie kopalni – i w konsekwencji elektrowni – Turów to zagrożenie dla stabilnego przesyłu energii między Polską, Czechami i Niemcami

Foto: TOMASZ GOLLA/SUPER EXPRESS

W sprawie decyzji środowiskowej i koncesji do 2044 r. dla kopalni węgla brunatnego Turów zaczyna brakować rozwiązań zgodnych z prawem. Niejednoznaczne są też orzeczenia i komunikaty płynące z WSA. Strony postępowań przyznają, że sprawa jest zawiła, a dobrego wyjścia z sytuacji, zgodnego z potrzebami środowiskowymi i bezpieczeństwem energetycznym, zaczyna brakować.

Sprawa wyjaśni się 31 sierpnia, kiedy zapadnie wyrok WSA na temat zgodności z prawem decyzji środowiskowej wydanej we wrześniu 2022 r. Na jej mocy przedłużono koncesję dla Turowa.

Czytaj więcej

Jest odwołanie od wstrzymania pracy w Turowie. Tymczasem sąd łagodzi stanowisko

Kopalnia może pracować dalej

Przypomnijmy, że WSA 19 czerwca oddalił zażalenie złożone przez PGE GiEK (spółka córka PGE) na decyzję o wstrzymaniu wykonania decyzji środowiskowej dla kopalni w Turowie i przekazał sprawę do rozpoznania do NSA.

Czy to oznacza, że PGE musi już teraz zamknąć kopalnię? Z uzasadnienia do decyzji sądu wynika, że kopalnia może działać dalej. „Przed dokonaniem spornej zmiany (...), termin obowiązywania koncesji nr 65/94 na wydobywanie węgla brunatnego (...) ze złoża węgla brunatnego Turów, określono do 30 kwietnia 2026 r.” – czytamy w uzasadnieniu WSA.

Do tego czasu kopalnia może funkcjonować niezależnie od zmian dokonanych zaskarżoną decyzją oraz decyzją I instancji – podkreśla sąd. Z tą argumentacją zgadza się PGE, która uważa, że wstrzymanie wykonalności decyzji środowiskowej nie ma wpływu na wykonalność koncesji i prowadzoną działalność wydobywczą. Zdaniem PGE GiEK przekazane do rozpoznania przez NSA zażalenie sprawia, że proces jest w toku.

Innego zdania jest Bartosz Kwiatkowski, dyrektor fundacji Frank Bold, która była jedną ze stron skarżących decyzję środowiskową dla kopalni Turów. – Co prawda postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji środowiskowej jest nieprawomocne, ale już teraz obliguje PGE do zaprzestania wydobycia węgla, przy jednoczesnym utrzymaniu funkcjonowania urządzeń zapobiegających pogorszeniu stanu środowiska – mówi Kwiatkowski.

Czytaj więcej

Wyrok na Turów przed wyborami

Chaos prawny

Pojawia się pytanie, co jeśli sąd orzeknie, że decyzja środowiskowa została wydana z naruszeniem prawa? Rząd uważa, że przy negatywnej dla PGE decyzji sądu i tak firma będzie mogła zgodnie z prawem wydobywać węgiel między 1 września 2023 r. a 1 maja 2026 r. (kiedy wygasa wydłużenie koncesji z 2020 r.). Czy tak jest faktycznie? – Nikt nie wie. Mamy jedną koncesję wydaną w 1994 r., która była przedłużana. Decyzja środowiskowa jest, naszym zdaniem, podstawą dla wydania obu decyzji zmieniających koncesję, zarówno dla wydanej warunkowo na sześć lat w 2020 r., jak i tej wydanej w tym roku do 2044 r. – mówi Kwiatkowski.

Przyznaje on jednak, że jest tu furtka dla Turowa. – Jeśli dojdzie do wyeliminowana z obrotu prawnego decyzji środowiskowej, a w konsekwencji zmiany koncesji pozwalającej na wydobycie do roku 2044, to wówczas istnieje możliwość niejako powrotu do wersji koncesji ustalającej maksymalny czas wydobycia do 30 kwietnia 2026 r. – mówi. Jednak pojawia się wątpliwość, na ile koncesję tę będzie można wykonywać.

Czytaj więcej

Morawiecki: Mamy trzy lata, aby wyjaśnić sprawę Turowa

Związki zaniepokojone

Zniecierpliwione całą sytuacją są także same związki zawodowe. Nie chodzi tylko o przyszłość koncesji, ale też samego regionu. Zdaniem Adama Olejnika, przewodniczącego Federacji Związków Zawodowych GK PGE, jeśli polski sąd zakwestionował przebieg procesu wydania decyzji środowiskowej do 2044 r., to musiał wykryć błędy proceduralne po stronie spółki w postaci złożenia – jak się wydaje – niekompletnych wniosków lub uchybienia samego organu wydającego koncesje. – Ktoś powinien za to ponieść odpowiedzialność. Jeśli politycy mówią, że nie ma nic cenniejszego niż bezpieczeństwo energetyczne, to sami powinni przestrzegać prawa, które uchwalili – mówi.

Olejnik podkreśla, że spółka nie dzieli się informacjami odnośnie do tego, jakie ma plany wobec Turowa. – Nowym właścicielem kopalni ma być NABE. Nie wiemy, kiedy ostatecznie ta agencja powstanie. Terminy są odsuwane, a prezesa spółki PGE GiEK, integratora procesu, nadal nie ma. Nie ma też planów, co z pracownikami, którzy będą odchodzić z kopalni w latach 30. i 40. – mówi. Odnosi się on też do czynników zagranicznych. – Niemcy będą dalej utrudniać wydobycie węgla w Turowie, bo są zainteresowani eksportem swojego węgla brunatnego do turowskiej elektrowni. Kopalnia niemiecka jest usytuowana blisko granicy i blisko elektrowni w Turowie – przekonuje.

Węgiel
Pożary dławią wydobycie JSW. Spółka podała dane produkcyjne
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Węgiel
Minister przemysłu Marzena Czarnecka o planie rządu na górnictwo
Węgiel
Do węglowej spółki PGE wraca jej dawny prezes
Węgiel
Państwowe spółki z zakazem importu węgla. Normy zapasów przekraczają 200 proc.
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Węgiel
PGE nie chce "miękkiego" wydzielenia węgla. Liczy na pozbycie się elektrowni z Grupy