Jak donosi holenderska gazeta De Telegraaf, umowy między Komisją Europejską a „zielonymi” organizacjami pozarządowymi były częścią tzw. „tajnego programu lobbingowego”. Jak informuje gazeta, organizacjom przydzielono cele, „które miały na celu osiągnięcie konkretnych rezultatów lobbingowych zarówno wśród posłów do Parlamentu Europejskiego, jak i państw członkowskich, w celu promowania ambitniejszego programu polityki ekologicznej”.
Czytaj więcej
W tym tygodniu Komisja Europejska oficjalnie przedstawi nowy program na kolejne pięć lat. Jak informują niemiecki "Die Welt" oraz brukselskie "Poli...
Nielegalne lobbowanie za Zielonym Ładem?
Według De Telegraaf Bruksela wykorzystała pieniądze z miliardowego funduszu subsydiów klimatycznych i środowiskowych na swoje działania lobbingowe. Organizacje ekologiczne musiały uzasadnić swoje działania. – Europejskie Biuro Ochrony Środowiska [EEB] – europejska organizacja zrzeszająca organizacje ekologiczne – otrzymało wyraźne zadanie przedstawienia co najmniej 16 przykładów, w których Parlament Europejski wprowadził bardziej ambitne przepisy dotyczące ekologii dzięki wysiłkom lobbingowym EEB – czytamy w artykule. W artykule czytamy także, że Zielony Ład, zainicjowany m.in. przez byłego komisarza UE Fransa Timmermansa, musiał być również „promowany” przez tę organizację parasolową zrzeszającą 185 grup ekologicznych”.
Europosłanka Monika Hohlmeier (Niemcy/Europejska Partia Ludowa), wiceprzewodnicząca parlamentarnej komisji budżetowej, która zainicjowała debatę w tej sprawie w Parlamencie Europejskim, stwierdziła, że doszło do „niewłaściwego przywłaszczenia” funduszy UE, sugerując, że departament ochrony środowiska Komisji Europejskiej (DG ENVI), w rzeczywistości przekazał organizacjom pozarządowym pieniądze specjalnie na lobbing przeciwko rolnikom i innym politykom Komisji. Hohlmeier powiedziała stacji Euronews, że jej obawy pojawiły się, gdy przeanalizowała około 30 umów o dofinansowanie z lat 2022 i 2023 w ramach corocznej kontroli wydatków budżetowych UE przez parlament. Dodała, że zgodnie z pewnymi umowami organizacje pozarządowe miały organizować masowe protesty i masowe wysyłki pocztowe oraz wywierać presję na ustawodawców w przededniu kluczowych głosowań.
Czytaj więcej
Podczas polskiej prezydencji w Radzie UE premier Donald Tusk opowiedział się za wykorzystaniem energetyki jądrowej do produkcji energii elektryczne...
Jak powiedziała Hohlmeier, organizacje pozarządowe wykorzystały również fundusze na lobbowanie w imieniu Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska przeciwko umowom o wolnym handlu UE z krajami takimi jak południowoamerykański, Mercosur. – Każda organizacja pozarządowa ma prawo mieć własne poglądy polityczne i wyrażać je publicznie, ale wykorzystywanie pieniędzy podatników do organizowania i wdrażania nieprzejrzystych i ukrytych struktur lobbingowych jest niewłaściwe – dodała europosłanka.
Przyznanie się do błędu i korekta działań
Do sprawy odniosło się obecne kierownictwo Komisji Europejskiej, a to właśnie Polak Piotr Serafin, jako unijny komisarz ds. budżetu, administracji publicznej i zwalczania oszustw zabrał w tej sprawie głos. – Część finansowania z unijnego programu ochrony środowiska LIFE, wartego 5,4 mld euro, mogła okazać się niewłaściwa - przyznał Piotr Serafin. - Komisja w dalszym ciągu jest zdecydowana wspierać organizacje, które przyczyniają się do dynamicznego i różnorodnego społeczeństwa obywatelskiego zgodnie z programem LIFE – dodawał Serafin przyznając jednocześnie, że zdarzały się błędy. – Muszę przyznać, że niesłusznym było, aby niektóre służby w Komisji zawierały porozumienia zobowiązujące organizacje pozarządowe do lobbowania konkretnie wśród członków Parlamentu Europejskiego – powiedział w ubiegłym tygodniu w Parlamencie Europejskim Serafin.
Wytyczne wydane w maju ubiegłego roku nakazały urzędnikom podjęcie „pilnych działań następczych, takich jak zmiana trwających umów o dotacje”. Serafin powiedział, że „rozwiązało to wszelkie tego typu problemy”.
Europejski Trybunał Obrachunkowy ma przedstawić do czerwca specjalny raport na temat takiego wsparcia, ale jego dochodzenie skupiło się jednak – jak donosi Euronews – na grupach z Niemiec, Hiszpanii i Szwecji – nie zaś na organizacjach z siedzibą w Brukseli, które są w centrum obecnego politycznego zamieszania.